W numerze 6/2020

ZŁOTY INŻYNIER 2019

Drugie ćwierćwiecze

27 lutego w Sali Balowej Warszawskiego Domu Technika obyła się uroczysta 26 Gala „Złoty Inżynier Przeglądu Technicznego 2019”. Tradycyjnie poprowadził ją popularny dziennikarz radiowy- Honorowy Złoty Inżynier-  Roman Czajarek.

Henryk Piekut


Ksiądz inżynier i saksofon

Ks. mgr inż. Michał Tomiak, który odebrał na Gali w warszawskim Domu Technika NOT dyplom Honorowego Inżyniera Przeglądu Technicznego należy do młodego pokolenia duchownych katolickich. Nie są mu obce trudne aktualne problemy, z jakimi styka się młodzież polska.

Marek Bielski


Himalaje są najpiękniejsze

- uważa Krzysztof Wielicki „Honorowy Złoty Inżynier 2019” Przeglądu Technicznego.


Kapitan Wrona – pilot czy inżynier?

Postać pilota Tadeusza Wrony stała się głośna po udanym awaryjnym lądowaniu lotu PLL LOT 016 w 2011 r. Leciał Boeingiem 767 aż z Newark w USA, zmęczony po wielu godzinach za sterami. Ale manewr lądowania bez wysuniętego podwozia wykonał bezbłędnie, tzn. nikt z 231 osób na pokładzie nie ucierpiał.

Jaz.


Fotorelacja z Gali Złotego Inżyniera 2019


INŻYNIER

Refleksje po Światowym Dniu Inżyniera

Różnych Dni mamy dziś w kalendarzu sporo. Od mających wieloletnią tradycję Dni Górnika, Strażaka, Nauczyciela, przez Dni Morza, Dziecka, Kobiet, Babci i Dziadka, po majowy Dzień Niezapominajki, a nawet … kota!

Janusz Kowalski


Mądrzejszy autobus polubi kierowcę

Firma Solaris w konsorcjum z Politechniką Poznańską rozwija zaawansowany system wsparcia kierowców autobusów miejskich, głównie elektrycznych. System, nad którym wspólnie pracują inżynierowie Solarisa oraz poznańskiej Politechniki, ułatwi kierowcy autobusu wykonywanie prostych i złożonych manewrów – pomoże w jeździe przód-tył czy parkowaniu.

Jt


Lądowanie i kołowanie – jak milardy przeciekają przez palce

Lądowanie dużego samolotu to dość spektakularny widok, znany wszystkim pilotom i większości pasażerów. Chmura dymu z opon brutalnie uderzających w beton pasa startowego, jęk przeciążanej konstrukcji podwozia, gdy koła muszą się w dwie sekundy rozkręcić do prędkości 220-240 km/godzinę. Nawet dla zupełnego laika wygląda to na gwałcenie podstawowych praw fizyki…

Andrzej J. Szymysł

Autor jest konstruktorem, pilotem sportowym, przedsiębiorcą i publicystą.


INNOWACJE

Nagrodzono Polskie Produkty Przyszłości

Już po raz 22 Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości rozstrzygnęła wspólnie z Narodowym Centrum Badań i Rozwoju Konkurs Polski Produkt Przyszłości. Tym razem większość nagrodzonych produktów to innowacje w dziedzinie sprzętu medycznego, ochrony środowiska i niekonwencjonalnych źródeł energii.

Jaz.


NAUKA

System zapewnienia bezpieczeństwa jako element systemu kontroli pojazdów wielkogabarytowych

System kontroli pojazdów wielkogabarytowych jest elementem ochrony ośrodków o znaczeniu strategicznym a także ochrony zewnętrznych granic w Unii Europejskiej. W artykule opisano założenia funkcjonalne związane z bezpieczeństwem stosowania systemu działającego w terenie otwartym, opartego o wykorzystanie źródła promieniowania jonizującego X oraz zaproponowano sposób realizacji przedstawionych założeń. Przygotowany algorytm działania systemu przeszedł pozytywnie testy jego działania a wynikające z wyników testów wnioski stanowią podsumowanie publikacji.

mgr inż. Jan Kopeć, mgr inż. Łukasz Kwiatkowski, inż. Krzysztof Krogulec - Narodowe Centrum Badań Jądrowych, mgr inż. Olga Stec - Narodowe Centrum Badań Jądrowych, obecnie Wojskowa Akademia Techniczna


STAŁE POZYCJE

Wydarzenia


Co pan na to, inżynierze? W hołdzie Ernestowi Malinowskiemu.


Recenzja PT: Alicja naszej epoki


Felieton. Odnawialne źródła zniszczą środowisko?


Filozofia pojęć technicznych (156). Prasa


Giełda wynalazków i projektów. Ekopochłaniacze kłopotów


Wino dla inżyniera (235): Przede wszystkim orzeźwienie


Parlament 434 milionów: Równe reguły gry. Na czterech łapach. Bezpieczny recykling


Kandydaci do tytułu "Złoty Inżynier 2020": Tomasz Dębicki, Ryszard Pałka


Wątpię więc jestem. Kto to ocali?


Efekty-defekty


Technika na co dzień


Ekolodzy – chrońcie środowisko

Kilka miesięcy temu w swoim komentarzu zaproponowałem politykom z różnych opcji, aby wszystko co dotyczy ochrony środowiska umieścić ponad podziałami. Z przykrością muszę stwierdzić, że były to słowa rzucone na wiatr. Niestety nadal trwa wzajemne obwinianie się, bardzo często w kwestiach takich, gdzie winnych trzeba szukać zupełnie gdzie indziej. Natomiast niewiele jest dyskusji o tym, że stało się źle, ale problem jest do rozwiązania, więc go rozwiązujmy.

Ucieszyłem się, że wreszcie dużo dyskutuje się o kwestiach zagospodarowania odpadów komunalnych. Szkoda jednak, że głównym tematem są wysokie opłaty za ich odbiór i szukanie winnego za podwyżki. Tematem nie jest zaś technologia zagospodarowania. Wiadomo, że ogólne zasady liczenia tych opłat wyszły od strony rządowej, ale konkretne wyliczenia przychodzą od strony samorządowej, czyli od prezydentów i burmistrzów, którzy są w większości z opcji opozycyjnych w stosunku do rządu. Mnie osobiście taki układ się podoba, bo ktoś kogoś kontroluje i jako ponoszącego koszty tej reformy, ktoś mnie będzie -chociaż w małym stopniu -chronił.

Tymczasem niedawno usłyszałem, że winni są byli prezydenci Warszawy, którzy nie rozbudowali warszawskiej spalarni odpadów. Tak się składa, że od 30 lat obserwowałem to co działo się wokół tej trudnej inwestycji, a w ostatnich kilkunastu latach byłem mieszkańcem Dzielnicy Rembertów - tej najbliżej położonej wspomnianego zakładu, który budowano przez 20 lat. Budowano go tak długo głównie dlatego, że trwały wieloletnie protesty mieszkańców, którym ta spalarnia miała zatruwać życie. M.in. dlatego przejeżdżając często obok tej spalarni zerkałem na świetlną tablicę informującą o emisjach. Z moich obserwacji wynikało, że te najbardziej szkodliwe emisje (dioksyny) kształtowały się na poziomie 10% normy. Wiem jednak, że gdyby rozpoczęto zaplanowaną rozbudowę tej spalarni „etatowi protestanci” ruszyliby do „boju”. Przypuszczam, że Ich problem zagospodarowania warszawskich śmieci mało interesuje, ale walka o „odszkodowanie” dla swojej organizacji - bardzo. To jeden z przykładów działalności szkodników lubiących siebie nazywać ekologami.

Chętnie widziałbym ich przy pracach na rzecz przywracania naturalnego środowiska, a takich miejsc zniszczonych przez ludzi z głupoty lub niewiedzy mamy kraju mnóstwo. Ostatnio - korzystając z prawie przymusowego wyjazdu do mojej rodzinnej miejscowości, położonej w Nadwiślańskim Parku Krajobrazowym, postanowiłem pospacerować przy niegdyś pięknym, głębokim parowie oddzielającym dwa sąsiednie sołectwa. Pamiętam czasy, gdy na dnie tego wyżłobionego przez spływającą z pól po ulewach wodę stały małe oczka z krystalicznie czystą wodą.

W minionym tygodniu żadnego oczka nie znalazłem – rok zaczynamy od suszy, śniegu ani ulewy nie było. Były za to plastikowe worki z odpadami- pełne pet-ów, butelek i naczyń po środkach chemicznych, pryzmy rozbiórkowego gruzu, betonowe słupy po zmodernizowanej linii energetycznej i zużyte meble. Wiem, że podobne „znaleziska” są obecne w polskich lasach. Lasy Państwowe wydają rocznie kilka milionów złotych na oczyszczanie swoich zasobów. Natomiast we wspomnianym parowie też rosną drzewa i krzewy, a więc jest to też las- tyle że prywatny – należący do przynajmniej kilkudziesięciu właścicieli, którzy nie wywozili tam śmieci i nie bardzo mają ochotę go oczyszczać. Przewiduję, że przyjdzie kiedyś taka ulewa, która spowoduje spływ tych wielu ton śmieci do Wisły, a z jej wodami do Bałtyku. A gdyby ci zrzeszeni w różnych organizacjach „ekolodzy” skrzyknęli się i, zamiast protestować przeciw budowie spalarni odpadów czy zaporze na rzece, oczyścili chociażby jeden park krajobrazowy, to warto byłoby ich wesprzeć dotacją np. z NFOŚiGW i zdjąć cudzysłów ze słowa ekolog.  

Henryk Piekut


Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl