Wątpię, więc jestem. Nasze dobra


15-07-2017 14:54:19

Z satysfakcją obserwuję, jak powoli wraca do łask polityka przemysłowa tak obcesowo potraktowana swego czasu przez Tadeusza Syryjczyka, ministra przemysłu w rządzie Tadeusza Mazowieckiego. Przeszły do historii jego słowa, iż najlepsza polityka przemysłowa to brak polityki przemysłowej. Zdanie to mocno zbulwersowało ludzi mojego pokolenia, które wyrastało w przekonaniu, że przemysł jak cała zresztą gospodarka powinna być świadomym procesem. Uczyliśmy się u progu życia ze szkolnej czytanki: – „miedź i żelazo, nafta i węgiel z czarnych czeluści krzyczą o czyny – niech nas zamieni w ludzką potęgę ramię stalowe ludzkiej maszyny”. Takie wyzwanie stawiała społeczeństwu natura i ono winno je podjąć w sposób zorganizowany. Tak się też działo na początku o czym obwieszczał m.in. autor piosenki wówczas masowej. „Sto domów wyrosło nad Wisłą i tysiąc dróg do nich na wprost…”

Nowa Huta była czołowym przedsięwzięciem polityki przemysłowej planu 6-letniego, a cały plan jej podwaliną. Polityka przemysłowa ma niewątpliwie swoje strony mocne i słabe i to się z czasem zaczęło uwidaczniać. Dzięki przyjętej strategii wyhodowaliśmy z czasem – jak obrazowo to nazywano w latach 70. – węża zjadającego własny ogon. Kopaliśmy węgiel dla hutnictwa i energetyki, bo hutnictwo było niezbędne ze względu na potrzeby górnictwa i energetyki, a ta z kolei na potrzeby górnictwa i hutnictwa. Ludzie, jak Tadeusz Syryjczyk, niechętni polityce przemysłowej nie byli więc bez racji – polityka okazywała się bezsilna wobec rynku, który jest żywiołem. Gdy myśmy szli zgodnie z planem, oni według potrzeb; myśmy przekraczali kolejne poziomy wydobycia i wytopienia, a oni wymyślali płaszcze ortalionowe. Siłą polityki przemysłowej było niewątpliwie to, że choć nie zawsze dawała zadowalające owoce, to zawsze dawała ludziom dużo przyjemności. Miło było kreślić perspektywiczne plany, bo one niosły nadzieje. Przyjemnie było ćwiczyć się intelektualnie prowadząc dialog lub spór na temat strategii i taktyki. Pamiętam lata 80. siermiężne i smutne, gdy w instytutach i komitetach powstawały zręby polityki przemysłowej na najbliższe lata zakładające pójście całym ciężarem pragnień w stronę elektroniki, informatyki, robotyzacji i biotechnologii.

Gdy po zmianie ustroju gospodarka przestała realizować plany, a zaczęła pracować pod potrzeby rynku okazało się nagle, że sporą jej część trzeba w ogóle odpisać na straty. W oczach ekspertów to, co było w nowych warunkach użyteczne to były najczęściej załogi i tak w ramach gruntownej reformy w wielu przypadkach wylano dziecko z kąpielą. Dziś to się głównie pamięta zapominając o szczegółach i w ramach korekty próbuje się reaktywować elementy dawnej polityki przemysłowej.

Osobiście kibicuję tym ambitnym poczynaniom władz, które mogą sprawić, że znów po morzach i oceanach świata pływać będą statki głoszące chwałę polskiego stoczniowca, a pchnięty na nowe tory nasz przemysł zbrojeniowy sprawi, że za dwanaście lat znów będziemy w stanie nie oddać nawet guzika.

Jeśli nowa polityka przemysłowa stawiająca za cel przywrócenie do życia w pełni blasku licznych wciąż jeszcze narodowych dóbr może budzić jakieś wątpliwości, to one się biorą najczęściej wprost z życia. Weźmy dla przykładu telewizję publiczną – jedno z niewątpliwych i naczelnych narodowych dóbr. Dziś telewizja zmieniła się radykalnie – mówienie o misji, o kulturze jest typową „mową trawą”. Telewizja prócz odrobiny propagandy produkuje głównie reklamę – jest kombinatem produkującym czysty pieniądz. W czasie wolnym od reklamy uprawia handel filmową starzyzną co jest działalnością prawie bezkosztową. I w tej to sytuacji największym problemem telewizji publicznej jest brak pieniędzy, najważniejszym wyzwaniem, jak wydusić od narodu dotację – abonament. W czasach polityki przemysłowej w socjalistycznym wydaniu ludzie żartowali czasem dziękując Bogu, że nie obdarzył Polski kopalniami złota – jaki bowiem wtedy byłby deficyt. Żartowaliśmy przedwcześnie – dostaliśmy telewizją publiczną.

hen

Komentuje Waldemar Rukść

16-17
Aktualny numer WSZYSTKIE
eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl