Początki piśmiennictwa technicznego (10)


11-08-2017 21:31:23

W kolejnym odcinku cyklu artykułów historycznych, poświęconych niemal nieznanym lub bardzo mało znanym początkom piśmiennictwa technicznego w Polsce, przypominamy na podstawie publikacji w „Przeglądzie Technicznym” w 1889 r. kolejne wybrane fragmenty z „Architekta Polskiego” autorstwa ks. Stanisława Solskiego, zachowując oryginalną pisownię.

Pisząc „O początkach y własnościach należytych do Koł, które w prędkie Machiny wchodzą” – w sposób dość rozwlekły wywodzi autor z teorii drąga teoryą kół zębatych. Mówi dalej „O rozstawaniu Palcow y Zębow na Kołach y Kołkach małych”. Charakterystyczny jest tu ustęp, w którym Solski uczy ile zębów pomieścić można na danem kole. Prości Młynarze, mówi, dłubią po kole cerkliną drewnianą, wbijając w końce gwoździki żelazne, poki im, dobrzeli, źleli, podział nie wynidzie. Dla tego też dla swoiey nie wiadomości; y czasu natrawią, y koła nie długo użyią. Gdyż nie doskonale rozmierzone palce, y cewy, ustawicznie kalecząc koło, prędko ie rozgruchocą. Ty umieiętnie obierz naprzod miąższość palcow, y wespół ich odległość naprzykład 4 cale. Potym przemierz dyameter, koło łokciem, y te łokcie obroć na cale, multiplikuiąc je przez 24. Po trzecie znaidź obwod koła z dyametru w calach, czyniąc: Iako 7, do 22: tak dyameter do obwodu. Tę liczbę obwodu przedziel przez liczbę 4 która iest miąższości y odległości palcow; wynidzie liczba palców. Ktore koło dane zniesie.

Przechodząc do młynów wodnych, zastanawia się że: Około Młynow Wodnych, acz z dzieciństwa Młynarze Polscy chodzą: z trudna iednak takiego znaleźć, ktoryby dyrekcyi nie potrzebował, przynamniey około dobrego, y sprawnego rozporządzenia palcow na kole. Na którym wiele Młynarzowi należy, jeżeli częstą, to iest prawie tygodniową naprawą cewek y palcow, czasu do mełcia nie chce tracić przez nieumiejętne rozetknięcie palcow na kole. Zaczym aby Architekt Polski dosić uczynił przedsiewzięciu swemu, które sobie zamierzył: Dać dyrekcyą prostym Rzemieślnikom około ich robot; rożność Młynow Wodnych, przełożywszy, nie opuści około nich potrzebnych przestrog, y należytey wiadomości, niewiadomym Młynarzom y ich Dozorcom. Opis zaczyna od „młynow nazwyczaynieyszych”, czyli jak je nazywa „korzeczników”, w których „koło skrzynczaste bierze się na wodę”. Mówi dalej o kołach wodnych śródbiernych i robi uwagę że: Takiemuż kołu snadno przyczynić siły, dawszy mu pogrodkę albo ponur spodem y z bokow, ktoryby w kupie trzymał wodę, popychającą koło, impetem y cięszkością swoią oraz. Gdyż takowym sposobem prawie we wszystkich skrzynkach iedney czwartey części koła, woda koło przemagać będzie. Ciężar też wody y impet w skrzynkach, szerokością koła y długością skrzynek powetować możesz. Wspomina wreszcie o kołach przedsiębiernych, które nazywa „walnikami”, o kołach wiszących („z pławami”) i o „młynie Bulgarskim”, który widział na miejscu, podczas swoich podróży.

W dalszym ciągu opisuje Solski młyny konne i wołowe i mówi że: iedne bywaią trybowe: to iest, o dwoch kołach miernych, y o dwoyjgu cewach skromnych; drugie proste o iednym kole wielkim, y o iednych cewach. W Koronie naszey jako rzadko się trafiaią, lubo są bardzo potrzebne, zwłaszcza na zimę tęgą y lato suche, kiedy Młyny wodne prożnuią: tak we wszystkich, com ich widział, iest co poprawić. Dla tego: że Młynarze, niemaiąc w nich doświadczenia, iakie maią w wodnych; około nich znaczniey i szkodliwiey błądzą. Daiąc albo nazbyt prędki kamienia obrot, który koni czterech potrzebuie; albo nazbyt pozny, który konie morduie bieganiem nagłym. Albo palce nie modno do cewow miarkuiąc, y nie rowno rozstawiaijąc: Zaczym po każdym obrocie, insze a insze chwytaiąc, y iednych nie pilnując, prędko siec się muszą. Albo kieraty srogie buduią, z palcami na policzkach koła; na ktore, wielkiego trzeba kosztu, drzewa sieła, mieysca y budynku nad nimi rozłożystego, y za każdym prawie mełciem poprawy, dla większey słabości, im iest większe koło.

Następują szczegółowe przepisy stawiania różnych rodzajów kieratów, mających poruszać kamienie młyńskie, dalej rzecz o „młynie dwoistym wozowym, wygodnym w obozach i w ciągnieniu woyska” i wskazówki praktyczne odnoszące się do szczegółów urządzania kieratów. Mówi w końcu Solski „o młynach w których woły na kole chodzą”, przyznając się, że ani takiego młyna ani jego rysunku nie widział, słyszał tylko że jest w  Wenecyi. Wątpi wszakże o jego praktyczności: ponieważ gdyby sposobnieyszy był nad insze; niepochybnieby go y po inszych mieyscach używano: y indzienierowie, ktorzy namnieysze wynalazki dowcipu ludzkiego drukuią, iegoby nie opuścili, przynaymniey Abrysu.

Wspomina także „o młynach z kołem Pierwszem, w  którem ludzie chodzą”, przytaczając przykład ich niepraktyczności: Nieuważnym Młynarzom, co do głowey przyjdzie, tego napieraią się wystawić. Na pewnym mieyscu zawiodł znacznie ieden Pana, wyciągnąwszy go na stawianie Młyna, o ktorym twierdził że w nim zdoła mełciu para ludzi w kole chodzących. Aż gdy Młyn postawił, y kamienie osadził, a mlewo nie uszło, Młynarz został w kłopocie, a Pan nabawił się konfuzyi. Wiedzieć tedy potrzeba: że chodzenie w kole przydać się może do ciągnięnia wody, nie do młynow. Gdyż nie zdoła obracaniu kamienia mielącego.

Piątą część, nader krótką, zabawy drugiej poświęca Solski wiatrakom. Takie Młyny, mówi, są potrzebne na mieyscach gdzie o  wodę trudno, y bydła skąpo, a wiatry częste panuią. Na ich stawianie nie radzę Młynarzow naszych Polskich zażywać. Gdyż oni pewnie wyrządzą iaką sztukę Panu, albo w  ustawianiu Stolca, albo w osadzeniu Skrzydeł, albo w Zastawce, by dobrze nie w kole ani w cewach, ktorych słusznie rozporządzić nie umieją. Rzecz o wiatrakach traktuje Solski ogólnikowo, nie mogąc dla braku środków podać wszystkich potrzebnych rysunków. Wyszczególnia przedniejsze części wiatraka, mianowicie: 1. Stolec na ktorym się cały Młyn obraca. 2. Dyszel ktorym się obraca do wiatru. 3. Skrzydła. 4. Wał w głowie trzymający skrzydła. 5. Koło pałeczne, w tymże wale do gory stoiące. 6. Zastawkę tamuiącą obrot skrzydeł y kamienia. 7. Cewy na górnem wrzecionie obracaiące kamień. 8. Wrzeciono spodnie, które dźwiga kamień, – opisuje dalej „wiatrak bez stolca, ktorego same skrzydła z dachem się obracaią” – a w końcu wspomina więcej szczegółowo o wiatrakach do „wylewania wody z rowów”.

Wybór i oprac. Bronisław Hynowski

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl