Techniczne okno na świat


07-11-2017 19:48:59

 

Z prof. dr. hab. inż. Markiem Tukiendorfem, rektorem Politechniki Opolskiej, rozmawiają Anna i Marek Bielscy.

- Ile z nowych zdobyczy cywilizacyjnych zawdzięcza Opolszczyzna 50-letniej Politechnice Opolskiej?

- Dzięki naszej uczelni miasto ma charakter akademicki. Uczelnia przyciąga młodzież z mniejszych ośrodków i zatrzymuje w mieście, gdyż pokazuje, iż w Opolu można się rozwijać, zdobyć pracę i osiągnąć życiową satysfakcję. Absolwenci naszej uczelni, a jest ich już ponad 45 tysięcy, od 50 lat stanowią kadry zakładów przemysłowych i instytucji, nie tylko tych związanych z techniką. Uczelnia prowadzi także kierunki medyczne (fizjoterapia), ekonomiczne i nauczycielskie (wychowanie fizyczne). Namacalnym przykładem jest elektrownia Opole, której chłodnie, w połowie lat 70. XX w. zaprojektował rektor ówczesnej Wyższej Szkoły Inżynierskiej Oswald Mateja, ekspert i twórca rozwiązań kominowych stosowanych w całej Polsce. W obecnej rozbudowie elektrowni, będącej jedną z największych inwestycji energetycznych w Europie, swój udział również ma Politechnika Opolska. Lobowała za tym przedsięwzięciem, a nasi pracownicy i absolwenci są w dużej części grupą zasilającą jej pracowników.

Politechnika Opolska nie zamyka się w swoich laboratoriach, tylko stara się wychodzić do otoczenia, wsłuchiwać w potrzeby regionu, rozmawiać o nich z władzami i przedsiębiorcami i przede wszystkim – działać. Konsekwentnie realizujemy zasadę ,,Złotego Trójkąta”, czyli współpracy między samorządem, biznesem a nauką. Możemy dostosowywać naszą ofertę kształcenia do potrzeb rynku i ta elastyczność jest dostrzegana przez partnerów przemysłowych. Znaczna część z powstałych w ostatnim czasie zakładów przemysłowych na Opolszczyźnie jako jeden z powodów ulokowania fabryki w naszym mieście podała zaplecze naukowe politechniki. Tak było m. in. z firmą ifm ecolink, która zbudowała w Opolu jedyne w Europie Centrum Badawczo-Rozwojowe (ze względu na nich uruchomiliśmy kierunek elektronika przemysłowa) czy producentem quadów Polaris, nad których ulepszeniem pracują naukowcy politechniki. Zakłady wyposażają nasze laboratoria, a my kształcimy dla nich inżynierów. Zaowocowało to również otwarciem w Kędzierzynie-Koźlu w roku akademickim 2016/17 Wydziału Inżynierii Systemów Informatycznych. 120 firm już czeka na pierwszych absolwentów tego kierunku i właśnie tym kierowaliśmy się, powołując nasz najnowszy, siódmy wydział.

- Prosimy o komentarz do rankingu, w którym Politechnika Opolska została oceniona jako najlepsza uczelnia w regionie.

- Nasza pozycja w rankingu, utrzymująca się zresztą kolejny rok z rzędu na poziomie lidera, to efekt konsekwencji w rozwoju Uczelni, jej programów kształcenia, jakości kadry czy bazy naukowo-dydaktycznej. Budowanie marki nie odbywa się wyłącznie w murach, ale również poza nimi. Nasza Uczelnia zarówno w regionie, ale również coraz częściej w Polsce i za granicą staje się rozpoznawalna. Chodzi przede wszystkim o obszary, w których – mogę to tak ująć – specjalizujemy się. Relacje z Chinami, Indiami, powołane niedawno Centrum Instytutu Fraunhofera. Na pozycję Politechniki Opolskiej składa się również bardzo istotny czynnik, jakim jest znalezienie po studiach inżynierskich pracy na Opolszczyźnie i szukanie wspólnie ze środowiskiem gospodarczym najlepszych rozwiązań. Jednym z przykładów może być utworzenie wspominanego już Wydziału Inżynierii Systemów Technicznych. Nie ma tygodnia, bym wspólnie z prezydentem Opola, a także z inwestorami nie rozmawiał o zapotrzebowaniu na wykształconych w konkretnych dziedzinach absolwentów studiów technicznych.

- Praktyki i staże przemysłowe są często piętą Achillesa wielu uczelni, jak radzi sobie z ich organizacją Politechnika Opolska?

- Politechnika Opolska niemal codziennie zawiera umowę o współpracy z podmiotami lokalnej gospodarki. Standardem jest już zawarty w niej punkt o możliwości odbycia stażu lub praktyki przez naszych studentów. Dzieje się to z obopólną korzyścią, cierpiące często na brak kadry firmy oferują studentom pracę jeszcze przed uzyskaniem przez nich dyplomu, a młodzież ma szansę zdobyć doświadczenie w zakładzie przemysłowym.

- Jakie kierunki i specjalności należy szczególnie rozwijać w przyszłości?

- Jako inżynier wierzę, że przyszłość należeć będzie do zawodów technicznych. Informatyka i inżynieria wkraczają do coraz szerszej grupy dziedzin i stają się nieodzownym elementem codziennego funkcjonowania społeczeństwa. Wskazuje na to niepowstrzymany rozwój nowoczesnych technologii. Już w tej chwili w kształceniu uwzględniamy wejście high-tech do dziedzin wiedzy uprawianych od tysiącleci, medycynę (inżynieria biomedyczna) oraz rolnictwo (systemy biotechniczne).

Sądzę też, że inżynierowie funkcjonujący w zglobalizowanej rzeczywistości powinni mieć kompetencje językowe. Szczególnie cenna może okazać się znajomość języka chińskiego.

- Czy związek prac dyplomowych z praktyką przemysłową jest wystarczający, aby gwarantować dobre przygotowanie absolwentów do pracy?

- Bycie przydatnym dla otoczenia przemysłowego to nasza główna ambicja. Wiele prac powstaje wręcz na zamówienie przedsiębiorstw i jest w nich wdrażanych. Regulują to umowy partnerskie, które zawieramy ze środowiskiem gospodarczym regionu i nie tylko. Chciałbym także zaznaczyć, że otwiera się nowa, bardzo obiecująca perspektywa współpracy z przemysłem i to nie tylko krajowym.

W ostatnich dniach maja podpisaliśmy umowę z niemieckim Instytutem Fraunhofera, jedną z największych, najbardziej innowacyjnych i liczących się organizacji naukowych wspierających przemysł w Europie. Jesteśmy jedyną polską uczelnią ze znakiem jakości Fraunhofera. Naszymi partnerami są Opolski Park Naukowo-Technologiczny, Uniwersytet Techniczny w Chemnitz i Tower Automotiv.

- Jesteście też jedyną uczelnią techniczną w kraju posiadającą Centrum Współpracy Polska – Chiny. Dlaczego właśnie tu powstał Instytut Konfucjusza?

- Przed dziesięcioma laty, sprowadzając do Opola Instytut Konfucjusza, dostrzegliśmy ogromny potencjał Chin. Wprawdzie nie wyobrażaliśmy sobie wówczas olbrzymiego przedsięwzięcia, jakim jest projekt One Road One Belt (odnowienie tzw. Jedwabnego Szlaku łączącego Kraj Środka z Europą). Intuicja, którą podzielił ówczesny marszałek województwa, nie zawiodła i udało się pomyślnie nawiązać kontakty z Pekinem i tamtejszą politechniką. Dziś mogę z dumą powiedzieć, że odwaga, pomimo wielu głosów zdziwienia towarzyszących skromnym początkom tego przedsięwzięcia, zaprocentowała na nieprzewidzianą skalę. Jako rektor pionierskiej w kontaktach z Chinami politechniki mam zaszczyt zasiadać we władzach pierwszego na świecie akademickiego konsorcjum One Belt One Road, wspólnie z rektorem Politechniki Pekińskiej, prof. Liu Gonghui oraz rektorem Chongqing Jiaotong University prof. Tangiem Bomingiem. Konsorcjum zrzesza ponad 20 czołowych uczelni z Chin i Polski. Jego celem jest wspólne aplikowane o granty w ramach projektu odnowienia Jedwabnego Szlaku.

Kontakty z Chinami to również pole niezwykle udanej współpracy naukowej, są to studia podyplomowe z zakresu polsko-chińskiego biznesu, wyjazdy na stypendia i nauka języka. Na polu kulturalnym organizujemy Plenerowe Dni Instytutu Konfucjusza oraz wielkie widowiska artystyczne, na które kilka razy w roku zapraszani są artyści z Chin. Chińscy wolontariusze są stale obecni podczas wszelkiego rodzaju wydarzeń o charakterze promocyjnym i popularyzatorskim. Współpracujemy także biznesowo, pomagając miastu w negocjacjach z chińskimi firmami. Ostatnio dzięki zaangażowaniu pracowników Instytutu Konfucjusza w Opolu zainwestował chiński producent oświetlenia, firma Hongbo, która zdecydowała się uruchomić w naszym mieście jedyny w Europie zakład.  

- Co obecnie stanowi największe wyzwanie dla kształcenia politechnicznego na szczeblu średnim i wyższym? Pytanie to kierujemy do pana jako rektora, ale także wiceprzewodniczącego Konferencji Rektorów Polskich Uczelni Technicznych.

- Kształcenie politechniczne wymaga nakładów finansowych. Zwróćmy uwagę, że skomplikowana aparatura w laboratorium przyszłego inżyniera, który nie będzie dobrym specjalistą, jeśli nie zapozna się z realnymi zagadnieniami technologicznymi, jest nieporównanie droższym przyrządem dydaktycznym od np. książki. Przede wszystkim więc finansowanie. Po drugie zaś, ważne jest, aby jak najbardziej zbliżać się do potrzeb przemysłu, kształcić tak, aby absolwent był gotowy do pracy zaraz po otrzymaniu dyplomu.

Oczywiście człowiek uzdolniony inżyniersko poradzi sobie w większości zawodów, nawet jeśli program studiów znacznie różni się od oczekiwań przyszłego pracodawcy. I tu dochodzimy do trzeciej sprawy: ważne jest, aby na trudne studia inżynierskie, a wcześniej do szkół technicznych, przyciągać najzdolniejszych. Przekonywać ich, że swój talent najlepiej spożytkują w gospodarce. Na politechnikach stykamy się przecież często z sytuacją, kiedy przychodząca tu młodzież nie jest w stanie sprostać wymaganiom wykładowców, podczas gdy jej zdolni koledzy i koleżanki marnują swój potencjał na mniej ambitnych kierunkach. Miejsce ,,bystrzaków” jest na politechnikach!

- Dziękujemy za rozmowę.

Muzeum Lamp Rentgenowskich

Obecność na Politechnice Opolskiej tej unikatowej w skali świata kolekcji nasza uczelnia zawdzięcza doktorowi Grzegorzowi Jezierskiemu, wielkiemu pasjonatowi lamp rentgenowskich, pracownikowi politechniki oraz Elektrowni Opole, który sam zwrócił się do władz uczelni z propozycją przekazania gromadzonego przez siebie zbioru. Jak mówi anegdota, powodem wyprowadzki zbioru z prywatnego domu pana Grzegorza na politechnikę była jego żona, która w pewnym momencie straciła już cierpliwość do lamp, zagarniających kolejne przestrzenie w garażu i piwnicach.

Stało się to z korzyścią dla kolekcji, która zyskała godne miejsce do prezentowania. Muzeum Lamp Rentgenowskich, którego kustoszem został oczywiście dr Grzegorz Jezierski, jest dziś ważnym miejscem odwiedzanym przez gości z całego świata. Znajduje się w nim ponad tysiąc eksponatów, zarówno aparatów rentgenowskich, jak i rozmaitych pamiątek związanych z promieniowaniem X. Odbywają się tu zajęcia ze studentami i imprezy popularyzujące wiedzę. Władze uczelni cieszą się i są dumni z takiego miejsca, a – jak napisał w księdze gości jeden z odwiedzających – byłby z niego dumny również Wilhelm Rentgen.

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl