Serce w noblowskiej naprawie


05-12-2017 17:23:29

W sierpniu 2016 r. w Uniwersyteckim Szpitalu Dziecięcym (USD) w Krakowie po raz pierwszy na świecie wszczepiono polimerową, biodegradowalną zastawkę serca. Firma Xeltis z Zurychu, która stworzyła zastawkę, mimo iż współpracuje z ośrodkami na całym świecie, zaufała właśnie polskim lekarzom. Zapoczątkowany w Krakowie projekt może zrewolucjonizować kardiochirurgię wad wrodzonych serca.

Szybkie męczenie się, sinienie skóry, przypięcie do koncentratora tlenu – takie było dzieciństwo maleńkiego Filipka. Pochodzący z okolic Tarnowa chłopczyk urodził się z zarośniętą zastawką tętnicy płucnej. Pierwszą operację przeszedł już w ósmej dobie życia, gdy miał 2,5 roku przeprowadzono u niego kolejny zabieg, zamykający zespolenie systemowo-płucne.
Kronika zapowiedzianej operacji
W przypadku wrodzonej wady serca, kiedy w życiu płodowym nie wytworzyła się naturalna zastawka, lekarze zazwyczaj wszczepiają zastawkę z materiału biologicznego, zbliżonego do tkanki dziecka. Zastawki, do których używa się  tkanki zwierzęcej albo odpowiednio przygotowanej tkanki od zmarłego dawcy, są sprawdzone, ich jakość jest wysoka, ale – jakkolwiek nowoczesne i drogie by nie były – mają też wadę: nie rosną razem z pacjentem. A to oznacza, że mały człowiek zanim dorośnie, będzie skazany na jedną operację za drugą.

- Kardiochirurgia wad wrodzonych serca jest w istocie kardiochirurgią wtórnych interwencji – wyjaśnia prof. Janusz Skalski, kierownik Oddziału Kardiochirurgii Dziecięcej w USD. – Tylko nieliczne wady serca można zoperować tak, żeby z czystym sumieniem stwierdzić, że nieprawidłowość została skorygowana, dając gwarancję dożycia starości bez problemów kardiologicznych.

Zdecydowana większość wad serca wymaga wtórnych ingerencji chirurgicznych. Tę ponurą prawdę kardiolodzy zrozumieli po latach entuzjazmu, kiedy twierdzili bez pokory, że są w stanie poradzić sobie z każdą wadą. Dzisiaj już wiemy, że tak nie jest. Wady wracają na sale operacyjne i do poradni kardiologicznych.<ram>

W Polsce jest 5-10 tys. pacjentów, którym w okresie wczesnego dzieciństwa wszczepiono graft. Większość z nich wymaga później wielokrotnego poszerzania drogi wypływu krwi z prawej komory do tętnicy płucnej. Powtarzające się co kilka otwieranie klatki piersiowej, zawsze niebezpieczne dla pacjenta, pokonywanie zrostów, które zawsze są zmorą dla chirurga, to nie jedyny problem. Wszystkie biologiczne wszczepy mają tendencję do włóknienia i zwapnienia, co dodatkowo zawęża drogę przepływu krwi.

Z nauk podstawowych do serca

Innowacyjną zastawkę stworzyli inżynierowie z całego świata: w projekcie biorą udział Szwajcarzy, Węgrzy, Amerykanie i Gruzin. Polimer, z którego ją zbudowano nie powstałby, gdyby nie chemiczny Nobel z 1987 r. Jean-Marie Lehn, jeden z pionierów chemii supramolekularnej, jest doradcą naukowym szwajcarsko-holenderskiej firmy Xeltis.

Nowatorska na światową skalę konstrukcja, której stworzenie kosztowało 45 mln euro, nie tylko ulega w zaprogramowanym czasie całkowitej biodegradacji, ale – i to jest najważniejsze – jej macierz zostanie zasiedlona, a następnie zastąpiona własnymi komórkami organizmu. Wykorzystując zdolności regeneracyjne organizmu, pacjent zbuduje własną, autogenną tętnicę płucną wraz z zastawką (endogenous tissue restoration – endogenna odbudowa tkanki).

Jeśli sztuczny materiał z czasem zostanie zastąpiony własną tkanką biorcy, jest nadzieja, że zastawka będzie potem rosła razem z dzieckiem i będzie można znacznie ograniczyć liczbę chirurgicznych ingerencji.

Rewolucja

- Wszczepiamy niejako szkielet, który posłuży do tego, żeby dziecko wytworzyło własną zastawkę. Na tym polega nowość. Nikt tego jeszcze na świecie nie robił - mówił w zeszłym roku, po wykonaniu pierwszej operacji u 3,5-letniego Filipka, dr hab. Tomasz Mroczek, prof. UJ, zastępca kierownika Oddziału Kardiochirurgii Dziecięcej USD.

- Jeżeli projekt, który ciągle jeszcze jest w początkowej fazie (proces biodegradacji zastawki w organizmie może potrwać do 2 lat), sprawdzi się, możemy spodziewać się prawdziwej rewolucji w leczeniu wad wrodzonych serca – dodaje prof. Skalski. – Chociaż dzisiaj brzmi to może buńczucznie, chcemy zmienić oblicze kardiochirurgii wad wrodzonych serca, wprowadzając tę technologię do leczenia także innych wad, również u osób dorosłych, by uniknąć wapnienia i włóknienia wszczepów.

Z wrodzoną wadą serca rodzi się jedno na 100 dzieci na świecie. Szacuje się, że pacjentów, którym innowacyjna zastawka może uratować życie, jest być na świecie nawet ponad 100 tys.

W Krakowie z powodzeniem wykonano już trzy implantacje konduitów (graft ze sztuczną zastawką biologiczną). Następnie do programu dołączyli kardiochirurdzy z Budapesztu, Bostonu i Kuala Lumpur. Dlaczego producent biodegradowalnej polimerowej zastawki wybrał najpierw do polskich lekarzy?

Kulisy polskiej prapremiery nowej technologii odsłania prof. Skalski. Wdrożenie rozpoczęło się w Polsce, ponieważ właśnie tutaj operuje się bardzo dużo niesłychanie trudnych wad wrodzonych serca– w Europie Zachodniej jest ich mniej, gdyż takich ciąży często się nie kontynuuje – i mimo dramatycznie niskiego finansowania polscy kardiochirurdzy plasują się bardzo wysoko w medycznych rankingach.

- Mamy sukcesy i bardzo niską śmiertelność – mówi prof. Skalski. – Najnowsza technologia nie wystarczy, ręka chirurga też musi być dobrze wytrenowana.

Krakowskich kardiochirurgów nagrodzono Złotym Skalpelem 2017 za wybitne innowacje  w polskiej ochronie zdrowia.

Irena Fober

Prof. Łukasz Szumowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Nauki i Szkolnictwa Wyższego:

Nagroda „Złotego Skalpela” jest przykładem doskonałej współpracy medycyny ze środowiskiem nauk technicznych. Może się wydawać, że medycyna znajduje się jakby trochę z boku głównego nurtu nauki. Co innego fizyka, chemia, biologia, biotechnologia czy nauki humanistyczne – to jest oczywiste i zrozumiałe dla społeczeństwa. Ale gdzie ta nauka w medycynie? W samym sektorze medycznym nauka także jest traktowana jako coś pobocznego, ponieważ resort zdrowia zajmuje się głównie finansowaniem leczenia pacjentów. Dlatego moją wizją i rolą jest zbliżenie tych dwóch odrębnych światów: nauki i medycyny, również dlatego, że innowacje w medycynie idealnie pokazują, w jaki sposób powinny współpracować ze sobą sektory techniki, gospodarki i nauki. Wszczepienie biodegradowalnego konduitu nie jest co prawda wdrożeniem w rozumieniu w komercjalizacji, sprzedaży produktu czy opatentowania mechanizmu, ale jest to wdrożenie, którego wpływ na społeczeństwo jest trudny do przecenienia. Coraz częściej podkreśla się społeczną odpowiedzialności nauki i właśnie na przykładzie zespołu profesorów Janusza Skalskiego i Tomasza Mroczka można pokazać, że współpraca nauki z technologią daje dzieciom szansę na wyzdrowienie bez istotnego odsetka powikłań, bez konieczności powtórnych operacji. Daje im szansę wydorośleć. Chcielibyśmy obserwować taki właśnie wpływ na społeczeństwo badań podstawowych, bo przecież konduit powstał w obszarze badań podstawowych, i badań aplikacyjnych, bo medycyna jest właśnie taką dziedziną. Moim marzeniem jest powołanie narodowej agencji badań medycznych, na kształt NCN czy NCBR, dedykowanej badaniom medycznym, których specyfika – m.in. ze względu na badania kliniczne, prowadzone w wielu ośrodkach na dużych grupach pacjentów, oraz wymagania agencji oceniających produkty i technologie medyczne – jest zupełnie inna niż nauk ścisłych czy humanistycznych.

Prof. Łukasz Szumowski jest kardiologiem, specjalistą w zakresie leczenia zaburzeń rytmu serca. Przez wiele lat kierował Kliniką Zaburzeń Rytmu Serca w Instytucie Kardiologii w Warszawie. Należy do Europejskiego i Polskiego Towarzystwa Kardiologicznego.

Komórki zasiedlają polimerowe rusztowanie

 

 

 

 

 

Zastawka z polimeru

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl