Kresy pod Warszawą zebrane


27-12-2017 14:16:07

W Kuklówce, k. podwarszawskich Radziejowic, mieści się miejsce warte odwiedzenia: prywatne - ale działające pod nadzorem Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego - Muzeum Lwowa i Kresów.

W 1997 r. Joanna Aleksandra Biniszewska, wraz ze wspomagającym jej działalność mężem Bogdanem, inżynierem mechanikiem po Politechnice Warszawskiej, nabyli w Kuklówce 3 ha ziemi. W 2000- r. postawili na niej kopię oryginalnego dworu pradziadków z 1827 r., który stał w dawnym województwie stanisławowskim.

- Alkierzowy dwór, z podwójnym dachem polskim, krytym wiórem osikowym został bardzo wiernie odtworzony na podstawie zdjęć i wspomnień mojej babci. Jest orientowany zgodnie ze stronami świata, by maksymalnie wykorzystać naturalne światło słońca, zachowana jest trakcyjność oraz tradycyjny podział i znaczenie pomieszczeń, np. antyszambr, kancelaria, biblioteka, salon itd. Na zwiedzanie przeznaczony jest parter dworu.Meble i liczne eksponaty są oryginalne w ponad 90% i stanowią pamiątki rodzinne związane z Kresami

A skąd pomysł na Fundację i Muzeum?

Pomóc kresowym

- W 1988 r. po raz pierwszy pojechałam do Lwowa. Na ulicy poznałam Polaków. Zobaczyłam w jakim są położeniu i zaczęłam prywatnie pomagać polskim środowiskom na dzisiejszej Ukrainie. W 2005 r. powstała Fundacja Lwów i Kresy, obecnie: Fundacja Lwów i Kresy Południowo-Wschodnie – mówi jej prezeska.

Od początku swojej działalności pomaga rodakom mieszkającym za Bugiem. Wspiera finansowo szkoły, m.in. im. św. Marii Magdaleny we Lwowie, którą wyposażyła w nowe komputery; organizuje wyprawki szkolne dla polskich dzieci, funduje nagrody w różnych konkursach wiedzy o Polsce, pomaga utalentowanym polskim dzieciom, a także polskim nauczycielom. Efektem akcji „Książka dla Polaków na Kresach” są nowe biblioteki, m.in. w polskich szkołach w Nowym Rozdole czy Sąsiadowicach, albo powiększenie katalogu już istniejących. Kilka lat temu jako pierwsza dostarczyła książki historyczne oraz z dziedziny sztuki, literatury technicznej i naukowej do otworzonej Biblioteki Polskiej im. I. Paderewskiego na Uniwersytecie Technicznym w Winnicy. Niedawno zakończył się trzeci etap akcji, w wyniku której od 2014 r. 20 polskich ośrodków na Kresach zostało wyposażone w ponad 10 tys. polskich książek z dziedziny historii, archeologii, geografii, geologii, kultury, psychologii  i literatury polskiej.

Na ratunek pamięci

Fundacja od wielu lat organizuje dla młodzieży lekcje historii nazywane „Tajnymi kompletami ” z udziałem „żołnierzy wyklętych” – łagierników. Ich zdeponowany testament podpisany jest przez wielu żołnierzy AK, m.in. z obwodów Nowogródek, Wilno, Łuck. Kiedy odwiedziłem Muzeum gośćmi byli mjr Lech Rudziński – ostatni żyjący żołnierz Łupaszki, serdeczny przyjaciel „Inki” (chodził z nią do tej samej klasy) i Stanisława Kociełowicz - „Iskierka” w wileńskim oddziale AK.

Inną akcją Fundacji jest „Zaadoptuj Lwowiaka”, bo jeszcze ok. 20 starszych Polaków żyje we Lwowie w strasznej nędzy. Natomiast we współpracy z Caritas Polska organizowała kolonie letnie dla dzieci ze Lwowa, Rozdołu, Strzałkowic i Sąsiadowic.

W Polsce zorganizowała kilkadziesiąt koncertów, promujących polską kulturę i tradycję kresową, m.in. w listopadzie 2017 r. w Studio Koncertowym Polskiego Radia im W. Lutosławskiego koncert „Droga ku Niepodległości” w związku z 99. Rocznicą Powstania Orląt Lwowskich oraz Odzyskania Niepodległości.­ Uwzględniający ich charakter repertuar jest ustalany przez J. Biniszewską podczas spotkania z artystami.

Organizowane są też spotkania słowno-muzyczne poświęcone mniejszościom narodowym mieszkającym na Kresach, jak również wystawy i promocje książek, o treści kresowej.

Jak zmieścić ten świat?

W 2007 r. Fundacja założyła Muzeum Lwowa i Kresów, które w 2011 r. otrzymało regulamin i nadzór Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego. - To nie był mój pomysł, lecz mojego serdecznego przyjaciela, wybitnego polskiego rzeźbiarza prof. Tadeusza Łodziany i Jerzego Janickiego. Kiedy Tadzio do nas przyjechał i zobaczył wnętrze, to powiedział: - Olu, po raz pierwszy od 60 lat jestem w prawdziwym lwowskim pomieszkaniu. Tu musi być muzeum. Namawiali nas 1,5 roku.

Siedzibą Muzeum jest dworek, a nie pałac, więc najpierw musiałem się oswoić ze swoistym „bałaganem” - artystycznym nieładem, czyli licznymi eksponatami niemal szczelnie wypełniającymi niewielkie pomieszczenia.

Po kolei są to: biblioteka, w meble z pierwotnego dworu uzupełniają zrekonstruowane klasycystycznych meble biblioteczne. Na ścianach wiszą grafiki malarzy lwowskich oraz  z kolekcji Sasa-Zubrzyckiego, a w oknach oryginalne kotary secesyjne z salonu lwowskiego pomieszczenia.

W antyszambrze wiszą  prace malarzy lwowskich: Langierówny, Młodnickiego, Rybkowskiego oraz krajobraz Zaleszczyk z 1850 r. Kolejnym pomieszczeniem jest kancelaria nazywana „pokojem Marszałka” lub „Pokojem Dziadka” ze względu na pamiątki po Marszałku Piłsudskim: jego oryginalne zdjęcia, podpisany przez niego Patent Oficerski, księgozbiór poświęcony Legionom i Polskiej Armii, maszyna Jerzego Janickiego, na której napisał „Polskie Drogi”, grafiki i obrazy. A także militaria: na ścianie wiszą szable Józefa Hallera, Józefa Bema, Jerzego Bitschana i legionistów, które obecnie są wystawiane w Gdańsku, bo Muzeum jest zobowiązane do współpracy z innymi instytucjami, maciejówka oficera Legionów oraz szaszka kozacka i szabla dragona rosyjskiego zdobyta przez powstańców styczniowych.

W alkierzu „kawowym” o powierzchni mniejszej niż mają współczesne łazienki są grafiki przedstawiające miejscowości kresowe z kolekcji Jana Sasa-Zubrzyckiego, a także przyrządy do palenia z kantyny oficerskiej VI pułku lotniczego  w Skniłowie. W holu jest niewielka ekspozycja Huculszczyzny. W kącie, obok ubiorów huculskich, stoi jedyna w Polsce polska pralka z 1893 r. W stylowym salonie z kominkiem, przed którym stoi farelka z lat 20. ub. wieku, wśród mebli biedermeierowskich umieszczono kolekcję malarstwa polskiego i obcego, bibeloty, książki, porcelanę. 

Klimat wiejsko-dworskiej jadalni podkreślają lwowskie meble, zdjęcia i obrazy, np. Albinowska, Erb, Reyzner, Osiecka. W kredensach i na półkach ulokowano porcelanę, także austriacką, czeską, francuską i niemiecką, platery, srebra - niektóre produkcji lwowskiej oraz szkło i przedmioty codziennego użytku.

Cymelia sentymentalne

- Mamy bardzo cenne archiwum z okresu obrony Lwowa w 1918 r., książki, m.in. z biblioteki Kozietulskiego z jego podpisem, kolekcję prasy kresowej od 1815 r., ale najstarszą polską gazetą jaką mamy jest Gazeta Warszawska z 1797 r.: dwustronnie zadrukowana kartka. Nasz księgozbiór jest jedną z nielicznych ocalałych bibliotek ziemiańskich – wyjaśnia Joanna Biniszewska. - Muzeum w Łowiczu wypożyczyliśmy nasze rzemiosło artystyczne, którego mamy przepiękną kolekcję proweniencji kresowej: porcelanę, m.in. Lewickiego z serwisem obiadowym, i wyroby z Huty Szkła Niemen. Są obrazy malarzy lwowskich: Hollzmulera, Kaczor-Batowskiego, Axentowicza czy Pokiziak. Mamy wspaniałą spuściznę po Tadeuszu Rybkowskim: jego szkice, korespondencję i część wyposażenia jego mieszkania, które otrzymaliśmy w darze po śmierci jego żony. Niedawno przyjęliśmy przepiękną kolekcję zdjęć wykonanych przez Mariusza Hermanowicza, jednego z najwybitniejszych fotografików, które przekazała nam jego córka.

Bo, co warto podkreślić, wiele eksponatów, w tym niektóre z wcześniej wymienionych, to dary, jak np. srebrna laska należąca do hr. Wojciecha Dzieduszyckiego, twórcy Wystawy Powszechnej we Lwowie, odznaki Obrony Lwowa z 1918 r., przedwojennego harcerstwa lwowskiego, w tym odznaka Harcerstwa Żydowskiego, należące do Gabrieli Zapolskiej biureczko-niciak i porcelanowa figurka z jej lwowskiego pomieszkania.

Jeśli chodzi o „technikę”, to wśród eksponatów są jeszcze m.in.: lampa naftowa I. Łukasiewicza, secesyjny opryskiwacz do drzewek owocowych, suszarka do włosów z lat 30., zabawki, m.in. modele samochodów z lat 30. i fisharmonia nożna z 1890 r. ze Lwowa

Specjały zabużańskie

Z jadalni można rzucić okiem na kuchnię, której się nie zwiedza, gdyż służy do gotowania dań kresowych, zawsze serwowanych gościom podczas koncertów i wystaw. Znajduje się w niej autentyczne wyposażenie dworskie.

- Polecam całą kuchnię kresową: najbogatszą i najcudowniejszą. Często robię pasztet podolski, który w naszej rodzinie jest od pokoleń. Pasztet jest wyłącznie z ryb, ale słodkowodnych. Spécialité de la maison w domu moich dziadków był rosół porowy. Robię nadziewany tort naleśnikowy z… wątróbki drobiowej, w co nikt nie chce wierzyć – mówi Joanna Biniszewska.

Kilka przepisów, choć nie tych potraw, jest na stronie internetowej Muzeum

- Jeśli chodzi o plany na przyszłość, to nie wszystkie mogę zdradzić, bo część rzeczy robimy z zaskoczenia, ale… Marzymy o zbudowaniu tutaj rekonstrukcji kościółka z Pistynia – założonej w 1375 r. wsi w powiecie kołomyjskim dawnego województwa stanisławowskiego. . W naszych zbiorach mamy niemal pełne wyposażenie kościółka kresowego, m.in. neorokokowy ołtarz z 1890 r. Nie mamy ławek i konfesjonału – zdradza współwłaścicielka Muzeum, w którym właśnie otworzono stałą wystawę poświęconą żołnierzom Armii Krajowej.

Planując wizytę warto wiedzieć, że Muzeum Lwowa i Kresów wchodzi w skład Zaścianka kresowego. Tworzą go stodoła wybudowana wg projektu rzeźbiarza Jana Szczepkowskiego z 1916 r. ze Stanisławowa, huculskie stajnie i ogrodzenie, kurniki i wieża bramna. Jestem pewien, że będzie się rozrastał.

Muzeum jest czynne w niedziele, ale chęć wizyty w dzień powszedni można uzgodnić telefonicznie. Nie jest reklamowane, więc może dlatego rocznie odwiedza je średnio ok. 4 tys. osób, które o jego istnieniu dowiadują się pocztą pantoflową od znajomych. Niestety, trudno do niego trafić. Może Mazowiecki Zarząd Dróg Wojewódzkich przychyli się do wniosku właścicieli i zezwoli im na postawienie przy drodze nr 579 drogowskazu do Muzeum Lwowa i Kresów.

Jerzy Bojanowicz

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl