Smog nas dusi


02-02-2018 20:10:59

W styczniu 2017 r. umarły 44 tys. Polaków. O 10,7 tys. więcej niż rok wcześniej. Przedstawione przez GUS dane pokazują, że było to wiele więcej, niż można było oczekiwać na podstawie dotychczasowego trendu zmian w miesięcznych poziomach umieralności. Czy zabijał nas smog?

Następne miesiące niczym szczególnym już się nie wyróżniały i liczba zgonów była dokładnie na takim samym poziomie, jak w latach poprzednich.

Ciężki styczeń w Polsce...

W styczniu ub. r. na pewno doszło do niefortunnego zbiegu kilku czynników: było bardzo zimno, szalała grypa i infekcje grypopochodne, a stacje pomiarowe zanotowały wyjątkowo wysoki poziom zanieczyszczeń drobnym pyłem zawieszonym PM10 oraz PM2,5.

- Jednak wszystkie te czynniki, które w krótkim czasie wpływają na zmianę poziomu śmiertelności, tylko w połowie tłumaczą styczniowy wzrost. Być może niewytłumaczoną nadwyżkę zgonów spowodowała interakcja tych czynników – uważa dr Bogdan Wojtyniak, prof. Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego-Państwowy Zakład Higieny, z-ca dyrektora ds. zdrowia publicznego NIZP-PZH.

Dzisiaj trudno o wiarygodne wytłumaczenie, ponieważ nie wiemy jeszcze, na jakie choroby umierali wtedy Polacy, czy z powodu złych warunków pogodowych doszło do większej liczby wypadków, czy nadwyżka zgonów dotyczyła całej Polski czy też tylko regionów, w których wystąpiły szczególnie niekorzystne warunki, wreszcie – czy bardziej dotknięte były określone, wrażliwe grupy wiekowe, jak osoby starsze. Odpowiedź na te pytania będzie możliwa dopiero w 2019 r., kiedy Główny Urząd Statystyczny udostępni indywidualne dane o zgonach ludności Polski za 2017 r. Trzeba również poczekać na szczegółowe informacje o zanieczyszczeniu powietrza w poszczególnych województwach, a nawet miastach, by móc skorelować je ze zgonami.

...i zabójczy rok na świecie

Na świecie – jak donosi The Lancet – nie tylko zanieczyszczone powietrze, ale też skażona woda i gleba zabijają więcej ludzi niż wypadki drogowe, alkohol, niedożywienie, otyłość czy spożywanie dużych ilości soli. Z powodu zanieczyszczeń umiera trzy razy więcej osób niż na AIDS, malarię i gruźlicę razem wzięte. W sumie nawet co szósty zgon jest spowodowany skażeniem środowiska.

Liczba spowodowanych zanieczyszczeniami zgonów w 2015 r. wyniosła 9 mln (dane te są najprawdopodobniej niedoszacowane). Największym zabójcą jest zanieczyszczone powietrze – odpowiada za dwie trzecie wszystkich tych przedwczesnych śmierci.

W Polsce na milion mieszkańców każdego roku mamy 1046 zgonów związanych z zanieczyszczeniem środowiska i nie jest to może najgorszy wynik, bo np. w Chinach jest ich 1341, na Łotwie 1417, w Bułgarii 1767, Gruzji 2047, a w Somalii aż 3261. Jednak warto wiedzieć, że w Stanach Zjednoczonych wskaźnik ten wynosi 483, w sąsiednich Niemczech 764, zaś najwięcej powodów do dumy ma Szwecja, gdzie udało się zredukować liczbę zgonów do 367 (więcej informacji można znaleźć w serwisie www.pollution.org).

8 litrów do choroby

Pod względem zawartości pyłów zawieszonych w powietrzu zajmujemy niechlubne, drugie po Bułgarii miejsce w Europie, a pod względem benzo(a)pirenu – pierwsze.

Prawie wszyscy Polacy mieszkający w miastach (97%) oddychają szkodliwym – wg norm WHO – powietrzem. Dodajmy, że w ciągu każdej minuty do naszych płuc trafia ok. 8 l powietrza, podczas wysiłku ilość ta zwiększa się pięciokrotnie. A jeśli pyłów jest zbyt dużo, organizm jest bez szans, żeby się oczyścić i wtedy utrzymuje się stały stan zapalny. Wysoki poziom zanieczyszczeń źle wpływa na funkcjonowanie naczyń krwionośnych w płucach niezależnie od czasu ekspozycji. Wystarczy więc jeden dzień kilkukrotnego przekroczenia normy, by doprowadzić do niebezpiecznej dla zdrowia sytuacji. Co ciekawe, szczególnie narażone są osoby chrapiące, z zespołem bezdechu sennego.

Wdychane zanieczyszczenia nie tylko zwiększają ryzyko schorzeń układu oddechowego i nowotworów. Smog to również zwiększone ryzyko chorób układu krążenia i udarów mózgu, zaostrza arytmię, przyspiesza rozwój choroby Alzheimera i cukrzycy, zaburza prawidłowe kształtowanie się układu nerwowego u płodów i dzieci.

Najprostszym i najtańszym czujnikiem zanieczyszczeń jest nasz... nos. Pamiętajmy: jeśli śmierdzi, nie wychodźmy z domu, jeżeli nie musimy. Nie otwierajmy też okien i nie wietrzmy. Jednakże mikrocząstek nasz nos już nie wykryje – dlatego warto zacząć dzień od wejścia na stronę internetową Głównego Inspektoratu Ochrony Środowiska lub skorzystać z jednej z darmowych aplikacji na smartfony, gdzie na bieżąco możemy sprawdzić dane z najbliższej stacji pomiarowej. Dostępne są również kieszonkowe czujniki zanieczyszczeń, których cena zaczyna się już od 200-300 zł.

Pamiętajmy przy tym, że alert alertowi nie równy – w Polsce alarmowy poziom PM10 ustawiono na poziomie 300 µg/m³ (sześciokrotne przekroczenie dobowego maksymalnego stężenia dopuszczonego przez WHO), podczas gdy np. we Francji alarmuje się już przy 75 µg/m³.

Zamaskuj się

Jeśli wiemy, że zostały przekroczone dopuszczalne stężenia pyłu zawieszonego, a musimy wyjść z domu, możemy założyć półmaseczkę filtrującą. Na rynku dostępnych jest wiele rodzajów zabezpieczeń, jednak nie wszystkie uchronią nas przed smogiem – np. zwykłe półmaski higieniczne czy chirurgiczne, nawet jeśli mają w nazwie „antysmogowe”, nie gwarantują odpowiedniej ochrony, dlatego zawsze należy zwracać uwagę na filtry i certyfikaty. Zdaniem ekspertów z Centralnego Instytuty Ochrony Pracy - Państwowego Instytutu Badawczego (CIOP-PIB), gdy najwyższe dopuszczalne stężenia są przekroczone 4-6 razy, należy stosować filtrujące półmaski ochronne, jednorazowego (oznaczone symbolem NR) lub wielokrotnego użycia (R), o odpowiedniej klasie ochrony, bezzaworowe lub z zaworem wydechowym, który poprawia komfort użytkowania. Takie maski testowane są również pod kątem zawartości dwutlenku węgla w powietrzu wydychanym, który gromadzi się pod częścią twarzową półmaski, czyli w tzw. przestrzeni martwej. Zakładając maskę, zawsze należy postępować zgodnie z instrukcją producenta, bowiem musi być ona szczelnie dopasowana do twarzy użytkownika.

Irena Fober

W artykule wykorzystano informacje z serwisu zdrowie.pap.pl oraz raport Narodowego Instytutu Zdrowia Publicznego – Państwowy Zakład Higieny „Ocena przyczyn podwyższonej umieralności ludności Polski na początku 2017 roku” autorstwa B. Wojtyniaka, D. Rabczenko, M. Czarkowskiego i K. Skotaka.

Odporność mają we krwi?

Zanieczyszczenie powietrza zwiększa ryzyko wystąpienia zawału serca, jednak nasza wrażliwość na wystąpienie incydentu wieńcowego może być uwarunkowana genetycznie.

Naukowcy z Intermountain Medical Center Heart Institute w Salt Lake City (USA) przeanalizowali historie osób, które w latach 1993-2007 trafiły do szpitala z powodu ostrego zespołu wieńcowego. Najpierw wybrano pacjentów, których hospitalizowano w czasie, kiedy w miejscu ich zamieszkania zarejestrowano przekroczone stężenia pyłu zawieszonego PM2,5 w powietrzu, a następnie skorelowano zachorowania z grupą krwi chorych.

Wzrost PM2,5 o każde 10 µg powyżej poziomu 25 µg/m³ (dopuszczony przez UE limit) nawet o 25% zwiększa zagrożenie zawałem serca u posiadaczy grupy krwi A, B oraz AB, z kolei osoby z grupą 0 (wariant rs687289 genu ABO) okazują się do pewnego stopnia chronione przed kardiologicznymi skutkami smogu – w ich przypadku ryzyko zwiększyło się o 10%.

Doda kilogramów

Nie potrafisz zrzucić zbędnych kilogramów? Być może za niepowodzenie w stosowaniu nawet najzdrowszej diety odpowiada właśnie smog. Naukowcy z Duke University umieścili szczury, ciężarne samice i ich potomstwo w komorach, do których doprowadzano powietrze z zanieczyszczonego Pekinu. Wystarczyły 3 tygodnie wdychania pekińskiego smogu, aby w płucach i wątrobach gryzoni pojawiły się ogniska zapalne, zaś we krwi podniosły się poziomy LDL, trójglicerydów oraz cholesterolu całkowitego (w stosunku do zwierząt z grupy kontrolnej oddychającej czystym powietrzem odpowiednio o: 50%, 46% i 97%). Mimo że szczury z obu grup karmione były tak samo, to u zwierząt z ekspozycją na smog częściej występowała insulinooporność i po 5 tygodniach samce były o 18% cięższe, samice – o 10%.

Eksperyment wyraźnie pokazał związek między zanieczyszczonym powietrzem sprzyjającym powstawaniu stanów zapalnych, a otyłością, której przyczyn coraz częściej upatruje się w przewlekłym stanie zapalnym.

Zapylona psychika

Zapalenie komórek nerwowych, podwyższony stres oksydacyjny i uszkodzenia naczyniowo-mózgowe spowodowane przez zanieczyszczone powietrze zwiększają ryzyko zaostrzenia wielu schorzeń psychicznych.

Naukowcy z University of Washington przejrzeli kwestionariusze, w których ponad 6 tys. osób w latach 1999-2011 co dwa lata odpowiadało na pytania związane z odczuwaniem smutku, beznadziei i podenerwowania. Otrzymane dane zestawiono z dostarczonym przez rządową Agencję Ochrony Środowiska danymi dotyczącymi zanieczyszczenia powietrza. W analizowanym okresie stężenie pyłów PM2,5 w miejscach przebywania badanych wahało się od 2,15 µg/m³ do 24,23 µg/m³.

Dyskomfort psychiczny badanych zwiększał się wraz z zanieczyszczeniem powietrza. Tam, gdzie ilość pyłów przekraczała 21 µg/m³ (poniżej unijnej normy, ale dwa razy więcej niż dopuszcza WHO), samopoczucie psychiczne było gorsze średnio o 17% niż tam, gdzie poziom PM2,5 wynosił 5 µg/m³. Najbardziej wrażliwe na smog okazały się białe kobiety – w ich przypadku różnica w dyskomforcie psychicznym wyniosła aż 39%. Unikanie wyjścia z domu podczas alarmów smogowych może pogłębić też społeczną izolację, co dodatkowo źle wpływa na psychikę.

Kolejne badania sugerują, że długotrwała ekspozycja na PM2,5 wiąże się ze znacznie poważniejszymi stanami lękowymi i depresją.

Smog nie lubi ruchu

O tym, jak groźny może być ruch na „świeżym” powietrzu podczas smogu, mówią badania zespołu kardiologa dr Jean-Francois Argacha ze Szpitala Uniwersyteckiego w Brukseli. Zdrowi ochotnicy zostali zamknięci w komorze, w której oddychali wyziewami z silnika diesla (czterokrotne przekroczenie norm WHO). Część ochotników przyjęła dodatkowo dobutaminę – lek symulujący pracę serca podczas ćwiczeń fizycznych. W przeprowadzonym następnie badaniu echa serca nie stwierdzono nieprawidłowości tylko u osób, które pozostawały w spoczynku podczas eksperymentu. W grupie, w której podano dobutaminę, zaobserwowano istotne zmniejszenie przepływu krwi w krążeniu płucnym i zwiększenie ciśnienia płucnego, co u osób z chorobami układu krążenia może doprowadzić do krytycznej niewydolności serca.

Smog na bakterie

Pod wpływem zanieczyszczeń powietrza niektóre chorobotwórcze drobnoustroje modyfikują swój sposób rozwoju i tworzenia kolonii oraz zaczynają inaczej reagować na kuracje antybiotykowe. I tak np. – co udowodnił zespół badawczy z University of Leicester – dwoinka zapalenia płuc pod wpływem zanieczyszczeń powstających na skutek spalania węgla, biomasy i paliwa w silnikach dieslowskich, staje się bardziej odporna na antybiotyki, zwłaszcza na penicylinę, która zwykle jest pierwszym wyborem lekarza w przypadku bakteryjnego zapalenia płuc. Inaczej jest z gronkowcem złocistym, który pod wpływem smogu osłabia się i staje się mniej odporny na antybiotyki.

Komentuje Waldemar Rukść: ASF

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl