Mgr inż. Jerzy Pawlikowski, Złoty Inżynier 2017 - kategoria „Innowacje”


24-02-2018 16:37:33

W czasie swojej praktyki inżynierskiej przeszedłem drogę od suwaka logarytmicznego do najnowszych systemów obliczeniowych, jak np. MES. Podobnie z projektowaniem: od deski kreślarskiej, tzw. kulmana, do programów. Potrzeba ciągłej edukacji i rozwijania warsztatu była nieunikniona, innej drogi nie było i nie będzie. 

Dzięki nowym rozwiązaniom i coraz bardziej zaawansowanym programom komputerowym można nie tylko zaprojektować urządzenie, ale także zamodelować jego działanie. Ciągłe ich rozszerzenia znajdują zastosowanie podczas projektowania przez nas podajników i przesiewaczy wibracyjnych. Klienci oczekują, by urządzenia czy systemy były coraz bardziej niezawodne i bezobsługowe. Wykonujemy, jeżeli klient sobie tego życzy, systemy monitorujące stan funkcjonowania naszych realizacji przez internet lub sieci komórkowe. Pracujemy nad tym, aby nasze produkty były odpowiednio uzbrojone w systemy czujników umieszczone w różnych punktach maszyn lub systemów, analizujące ich stan i skomunikowane z centralą zawiadującą. Możemy uzyskać w ten sposób ciągłą diagnostykę stanu maszyny, co umożliwia optymalny serwis.

Nasuwa się tylko pytanie: kiedy już wszystko zrobotyzujemy, zautomatyzujemy, scertyfikujemy i zunifikujemy, to co z nami, dokąd zmierzamy? Czy nie czas na wprowadzenie pewnego rodzaju samoograniczeń?  Moje życie zawodowe i pozazawodowe mogę opisać słowem harmonia. To – jak mówili Grecy – życie w ładzie i symetrii, do których staram się dążyć.

Staram się pogodzić pasję inżynierską z życiem na łonie natury, pielęgnacją własnej rodziny, relacji z przyjaciółmi, niedużej winnicy (150 winorośli), ogrodu, trawnika i lasu, oraz z uprawianiem turystyki pieszej i rowerowej.

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl