Minikomputer i świnie


07-04-2018 18:54:25

Od 40 lat maszyna K-202 wzbudza zamęt w mediach i internecie. Piszą o niej różni autorzy, a zdania są skrajnie różne. Jedni uważają, że „wyprzedzała o 10 lat…”, a inni, że inne maszyny były równie dobre, szybkie itd.

Tak Andrzej Ziemkiewicz i Elżbieta Jezierska-Ziemkiewicz zaczynają rozdział „Rodzina maszyn K-202/Mera-400/MX-16” w książce „Polska Informatyka: wizje i trudne początki”, wydanej z okazji 70-lecia polskiej informatyki przez Polskie Towarzystwo Informatyczne.

Jacek Rafał Karpiński (1927 r., Turyn), twórca tego minikomputera, uczestniczył w Powstaniu Warszawskim i został trzykrotnie odznaczony Krzyżem Walecznych. Po skończeniu Politechniki Warszawskiej skonstruował nadajnik NPK-2, a będąc adiunktem w Instytucie Podstawowych Problemów Techniki PAN, uczestniczył w konstrukcji pierwszych aparatów USG. W 1957 r. na zamówienie Państwowego Instytutu Hydrologiczno-Meteorologicznego, skonstruował lampową maszynę AAH do długoterminowych numerycznych prognoz pogody, zaś 2 lata później – pierwszy na świcie tranzystorowy analizator równań różniczkowych AKAT-1.

W 1960 r. PAN zgłosiła Jacka Karpińskiego do konkursu UNESCO dla młodych wynalazców, w którym wzięło udział 200 osób z całego świata. Wygrał i w nagrodę w latach 1961–62 przebywał w Stanach Zjednoczonych, studiując m.in. na Uniwersytecie Harvarda i Massachusetts Institute of Technology. Był w centrum badań naukowych realizowanych dla armii i rządu USA. Pokazano mu prace nad sztuczną inteligencją, którą – jak później mówił – woli od „sztucznych inteligentów”.

Po powrocie, w Instytucie Automatyki PAN, skonstruował perceptron, uczącą się maszynę, która rozpoznawała otoczenie przy użyciu kamery, a w Instytucie Fizyki Doświadczalnej Uniwersytetu Warszawskiego – skaner do analizy fotografii zderzeń cząstek elementarnych, wspomagany przez komputer KAR-65.

Problemy z K-202

W 1971 r. na Międzynarodowych Targach Poznańskich pokazano skonstruowany przez zespół Karpińskiego prototyp minikomputera K-202. Gdy odwiedzający stoisko Edward Gierek, I sekretarz KC PZPR, zapytał konstruktora, czy doprowadzą do jego produkcji, to ten zapytał: a pomożecie?

- Powstał minikomputer na elementach elektronicznych czwartej generacji, stanowiący w swojej klasie najbardziej uniwersalną maszynę świata. Liczy z szybkością miliona operacji na sekundę i w tym dorównują mu tylko amerykański minikomputer Super-Nova i angielski Modular One (najnowsza Odra-1304 liczy 20 razy wolniej) – relacjonowała wówczas prasa.

Do 1973 r. w Zakładzie Mikrokomputerów przy przedsiębiorstwie MERA wyprodukowano – dzięki finansowemu wsparciu funduszy brytyjskich – 30 sztuk K-202: 15 wyeksportowano do Wlk. Brytanii, jeden trafił do Europejskiej Organizacji Badań Jądrowych (CERN), 4 zakupiło MSW, a pozostałe krajowe instytucje, m.in. jeden przepracował blisko 20 lat w Hucie im. Lenina w Krakowie.

K-202 nie był kompatybilny z obowiązującym w krajach RWPG Jednolitym Systemem Elektronicznych Maszyn Cyfrowych RIAD. Zaczęło się szykanowanie jego twórcy. Jeden z decydentów argumentował, że „gdyby dało się stworzyć komputer wielkości walizki… już dawno zrobiliby to Amerykanie”. Produkcję wstrzymano, Karpińskiego odsunięto od kierowania Zakładem i odmawiano wyjazdu za granicę.

W 1978 r. w Dąbrówce Wielkiej pod Olsztynem kupił ziemię i zajął się hodowlą drobiu i trzody chlewnej. - Miałem 50 kur, sprzedawałem jajka, 3 świniaki, krowę, którą doiła żona – wspominał. Kiedy przyjechała Polska Kronika Filmowa i zapytała, czemu hoduje świniaki, odpowiedział: wolę mieć do czynienia z prawdziwymi świniami, bo to jest optymistyczne. Planował zbudowanie zautomatyzowanej szklarni opalanej ropą naftową lub koksem, ale plany pokrzyżował kryzys energetyczny i brak inwestora.

Ponieważ władze nie zgodziły się na objęcie przez konstruktora kierowniczego stanowiska w Instytucie Maszyn Matematycznych ani w zakładach MERA, trzy dni przed wprowadzeniem stanu wojennego wyjechał do Szwajcarii, gdzie pracował dla Stefana Kudelskiego, producenta profesjonalnych magnetofonów Nagra. Później stworzył m.in. robota sterowanego głosem i Pen-Readera – skaner wraz z oprogramowaniem do wczytywania i czytania tekstu. Założył też firmę Computer Systems.

Wrócił w 1990 r. i zamieszkał w Warszawie, a w 2003 r. przeniósł się do Wrocławia. Był m.in. doradcą ds. informatyki ministrów Leszka Balcerowicza i Andrzeja Olechowskiego. Próbował wdrożyć produkcję Pen-Readera i kas fiskalnych, ale bank cofnął mu kredyt i go zlicytował. Karpiński stracił zakład i dom Aninie z wyposażeniem.

W cieniu Zacharskiego

Możliwość uczestnictwa w międzynarodowych konferencjach, kontakty z zachodnimi naukowcami i częste wyjazdy za granicę oraz perspektywa uzyskania stypendium UNESCO zainteresowały służby specjalne PRL, które nakłoniły go do współpracy. Opisuje ją Adam Kochajkiewicz w „Działania służb specjalnych Polski Ludowej wobec inżyniera Jacka Karpińskiego w latach 1950–1990” (Przegląd archiwalny IPN, tom 5/2012). Możemy przeczytać, że: Współpraca inżyniera Karpińskiego z wywiadem PRL – najintensywniejsza na początku lat 60. – przyniosła mu wiele korzyści finansowych i zawodowych. Resort sponsorował jego niektóre wyjazdy zagraniczne i wynagradzał za opracowywanie i tłumaczenie materiałów technicznych. Istotną „zaletą znajomości” z funkcjonariuszami Departamentu I były ułatwienia w otrzymaniu paszportu.

Ale – zdaniem autora – wytworzona na przestrzeni lat 1950–90 dokumentacja obrazuje zmienny stosunek aparatu represji do naukowca: od podejrzeń o nieprawomyślność i sabotaż w latach stalinizmu, poprzez współpracę z wywiadem naukowo-technicznym w latach 60., do szykan w dekadzie gierkowskiej i bierności w latach 80.

Teczka „Jacka” wyróżnia się od standardowych akt osobowego źródła informacji dużą zawartością donosów dotyczących samego „Jacka”, wytworzonych w czasie trwania współpracy. Donosy, przede wszystkim te wychodzące spod pióra przyjaciela „Ryszarda”, stanowiły materiał obciążający, który z czasem chciano wykorzystać do postawienia „Jacka” przed sądem. Punktem zwrotnym w biografii informatyka była „afera K -202”, która na przestrzeni lat 1970–75 spowodowała nasilenie działań represyjnych ze strony MSW. Po zerwaniu umowy na produkcję K-202 inżynierowi faktycznie uniemożliwiono rozwój kariery naukowej. Szykany administracyjne prowokowane przez SB dotykały inżyniera oraz jego rodzinę.

O tej współpracy było cicho. Głośno natomiast było o gen. Marianie Zacharskim, oficerze polskiego wywiadu cywilnego, aresztowanym w Stanach Zjednoczonych pod zarzutem zdobywania tajnych dokumentów dotyczących systemów obrony i używanego do niej sprzętu. W czerwcu 1985 r. na moście Glienicke, na którym przebiegała granica między Berlinem Zachodnim a NRD, został z innymi osobami podejrzanymi lub oskarżonymi o szpiegostwo wymieniony na więźniów odbywających wyroki w Polsce i NRD. Wśród nich był Jerzy Pawłowski, pięciokrotny medalista igrzysk olimpijskich, szermierz i oficer Wojska Polskiego.

Zacharskiemu szybko zrekompensowano „straty”: został dyrektorem naczelnym Pewexu, cały czas będąc oficerem wywiadu na etacie zewnętrznym.

Jacek Karpiński, by mieć pieniądze na konieczną rehabilitację i masaże, dorabiał projektując strony/witryny internetowe. W 2009 r. odznaczono go Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski, a w 2010 r. pośmiertnie (zmarł 21.02.2010 r. we Wrocławiu) Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski.

Jerzy Bojanowicz

Tak Jacek Karpiński wspominał pobyt za oceanem: Przyjmowano mnie jak króla. Byłem tym zresztą bardzo onieśmielony. Miałem zaledwie trzydzieści kilka lat. Po studiach poprosiłem o możliwość odwiedzenia całej długiej listy firm i uczelni. UNESCO zgodziło się. W Caltechu witał mnie rektor ze wszystkimi dziekanami, w Dallas - burmistrz miasta. I wszyscy chcieli, żebym dla nich pracował, począwszy od IBM, a skończywszy na uniwersytecie w Berkeley. W San Francisco proponowano mi nawet stworzenie własnego instytutu.

Nie wiem, czy można to nazwać patriotyzmem, ale ja po prostu chciałem pracować dla Polski. Zawsze wierzyłem, że ruscy kiedyś sobie pójdą. A technologia zostanie. Poza tym uważałem, że to nie byłoby w porządku – wyjechać na delegację i zostać. Spotkałem Polaków, którzy tak postąpili, i nie sądziłem, żeby to było uczciwe. Wiedziałem, że w PRL będę żył w niewoli, ale wierzyłem też, że normy moralne obowiązują niezależnie od sytuacji. I jeszcze jedno: nie mogłem zostawić mojej mamy.

***

Historia Jacka Karpińskiego zainspirowała Romana  Bratnego do napisania powieści „Lot ku ziemi” (1976). Postać „genialnego podobno konstruktora” przewija się w powieści Stefana Kisielewskiego – „Wszystko inaczej” (1991). W 2009 r. Piotr Lipiński w ramach cyklu TVP „Zagadki tamtych lat” nakręcił krótkometrażowy film „Co się stało z polskim Billem Gatesem?” (2009), który na Festiwalu Mediów w Łodzi dostał Nagrodę Stowarzyszenia Filmowców Polskich. A w 2014 r. ukazała się książka: „Geniusz i świnie. Rzecz o Jacku Karpińskim” (Wydawnictwo JanKa).

***
W „Zarysie historii elektroniki w Polsce” (MAJAX PI Oficyna Wydawnicza, 2015), wydanej pod patronatem merytorycznym m.in. NOT, o Jacku Karpińskim jest jeden akapit, autorstwa Jerzego Stanisława Nowaka: Ocenę przedsięwzięcia K-202 przedstawia jeden z raportów Komisji A. Kilińskiego z 1981 r. Komisja uznała konstrukcje J. Karpińskiego za w pełni nowoczesną, wykazując jednocześnie szereg uchybień wykonawczych i brak rzetelnej analizy ekonomicznej przedsięwzięcia (K-202 bazował na podzespołach importowanych). Według Komisji A. Kilińskiego w Zakładzie Doświadczalnym ERA pracowało przy realizacji tematu K-202 ok. 10% ówczesnego potencjału osobowego Zjednoczenia MERA, a nakłady dewizowe na prace sięgały 14% sumy wydatków całej grupy przemysłowej. W tej sytuacji musiała nastąpić ekonomiczna porażka przedsięwzięcia, pomimo udanej konstrukcji.

Komentuje Waldemar Rukść

21-22
Aktualny numer WSZYSTKIE
eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl