Wątpię, więc jestem. Bezpańskie dobro


30-04-2018 14:52:52

Tyle już pomyj wylano na PRL, że pora nareszcie napisać o nim coś pozytywnego. Mnie to wypada, bo dla mojego pokolenia PRL to kraj lat dziecinnych, a kraj lat dziecinnych - jak wiadomo ze szkoły - zawsze zostanie piękny i czysty, jak pierwsze kochanie. Nie zamierzam oczywiście chwalić go nadmiernie, by nie narazić się na dekomunizację, ale odważę się przypomnieć, że PRL miał przecież kilka cnót za które i dzisiaj spokojnie można go pochwalić. Należała do takich niewątpliwie oszczędność, cnota dziś kompletnie zapomniana. Bocian nie wodził wówczas ludzi na pokuszenie, a wręcz przeciwnie, przed wejściem na złą drogę ostrzegało wszechobecne hasło: - nie pożyczaj lecz oszczędzaj.

Władysław Gomułka świecił własnym przykładem łamiąc „sporta” na pół i przynosząc na posiedzenia Biura Politycznego własną torebkę herbaty. Polityka, której Moczar nie zdążył rozpędzić w pamiętnym roku 1968, nazwała uszczypliwie ten okres naszych dziejów „socjalizmem siermiężnym”. Jednak i okres późniejszy, który z kolei Gomułka odwzajemniając się Polityce nazwał „socjalizmem we fraku”, nie cechował się zbytnią rozrzutnością, choć był moment, że władza zdecydowała się kupić na Zachodzie, za milion dolarów, partię eleganckiego papieru toaletowego „Kakadu”. Na co dzień wystarczała jednak Trybuna Ludu, którą można było i przeczytać i coś w nią zawinąć i coś wytrzeć. Z punktu widzenia efektywności wykorzystania surowca, a także ochrony środowiska  był to w naszych dziejach okres niewątpliwie złoty. Artykuły pisaliśmy na czystych stronach pism reklamowych, którymi zasypywały redakcję zachodnie firmy, a które następnie trafiały do punktów skupu makulatury, gdzie je zanosiła dziatwa szkolna i ogólnie społeczeństwo. Dziś sytuacja zmieniła się radykalnie.

 Pisze do redakcji tyg. Angora zbulwersowany czytelnik: - na prezent dostałem kawiarkę, taką za 100 zł, a w środku była instrukcja w kilkunastu językach, nawet w rumuńskim, litewskim i łotewskim, w jednym „zeszycie” liczącym 70 stron, zaś instrukcja po polsku była wydrukowana na jednej stronie i dorzucona do kartonu. Czytelnik apeluje do Zielonych, aby przestali się wreszcie wygłupiać, zeszli z drzew i zajęli się na poważnie ich obroną, bo urzędasy polskie, a jeszcze bardziej unijne (przez coraz bardziej idiotyczne dyrektywy) dla drzew są groźniejsi  od kornika drukarza. Oczywiście nie tylko w zakresie makulatury po zmianach ustrojowych sytuacja zmieniła się radykalnie.

Piszący o imponujących sukcesach gospodarczych w tym czasie, sypiąc liczbami ile nam wzrosło tu i tam, jak zwielokrotniła się produkcja, zwykle pomija fakt , że najbardziej wzrosła nam w tym czasie produkcja śmieci. Kraj stał się jednym wielkim wysypiskiem, bo śmieci są dla jednych udręczeniem, dla innych doskonałym interesem. Nic tu nie trzeba wymyślać, nic odkrywać, a wręcz przeciwnie wystarczy przywieść, zładować i zakryć. Na handlu czystym powietrzem, nie zatrutą wodą, powierzchnią w leśnych ostępach, robi się doskonałe interesy, podobnie zresztą jak na walce z tymi, jak by nie było patologiami. Iluż ludzi walczy z nimi zawodowo, a ilu społecznie, co wydaje się być zajęciem jeszcze bardziej intratnym.

W ogóle dla działań społecznych w Polsce są możliwości wręcz nieograniczone, a to ze względu na wyjątkową  ślamazarność administracji. Sprawność profesjonalnego aparatu władzy ujawniana przez kolejne komisje sejmowe powoduje, że nic nas zadziwić nie jest w stanie. – Nie oddamy butelek do sklepu – pisała niedawno Gazeta Wyborcza.- Nie oddamy, bo wprowadzenie systemu kaucyjnego w Polsce jest nazbyt drogie, choć innym się opłaca. Jak sprostamy do 2020 r. unijnym wymaganiom, aby poziom recyklingu wynosił 50% , gdy dziś z ledwością dociągamy do 25% - nie wiadomo. Na razie najlepiej idzie nam walka ze smogiem- przy czym główna jest w tym nie władzy zasługa (nie ma więc co robić rabanu z powodu odwołania wiceministra od smogu) ale zwykłych, prostych, zaangażowanych ludzi. To oni w ciągłych marszach ku czci i biegach dla uczczenia, a nawet manifestacjach przeciwko - we własnych płucach wynoszą smog z naszych miast. Jak niegdyś cały naród budował swoją stolicę, tak teraz ją z mozołem filtruje. hen 

Komentuje Waldemar Rukść

14-15
Aktualny numer WSZYSTKIE
eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl