Wino dla inżyniera (145). Słodycz po włosku


27-03-2015 21:28:13

Słoneczna Italia jest dla wielu rodaków celem wakacyjnych wyjazdów, a te z kolei są świetną okazją do kontaktów z włoskimi winami. A że – jak wiadomo – Polacy preferują wina zawierające sporą dawkę słodyczy, pozwalam sobie niniejszym przedstawić krótki przewodnik po włoskich słodkościach winiarskich.

Zacznę od Asti Spumante, czyli najprostszego włoskiego wina musującego (często w nazwie opuszcza się słowo Asti, jako tzw. oczywistą oczywistość). To wyraźnie owocowe, białe wino musujące powstaje w Piemoncie i jest produkowane metodą Charmata, czyli z wtórną fermentacją prowadzoną w dużych kadziach. Jest słodziutkie i świetnie nadaje się do słodkich deserów; u nas serwuje sie je często do weselnego tortu - bo tanie i świetnie do niego pasuje. Asti są zazwyczaj nierocznikowe, więc kupując butelkę, trzeba zwracać uwagę, żeby wino było świeże. Ze znanych marek Asti, na polskim rynku można znaleźć m.in. Cinzano, Martini i Gancię.

Tym, którzy nie lubią zbyt wielu bąbelków w winie, polecam Moscato d'Asti – delikatne, tylko leciutko musujące, półwytrawne lub półsłodkie wino białe, zazwyczaj o bardzo niskiej zawartości alkoholu (<7%!). Tego można już wypić bez szkody dla zdrowia bardzo dużo, zaczynając od aperitifu przed śniadaniem, poprzez dodatek do lunchu czy podwieczorku, czy wreszcie solo – dla orzeźwienia np. na plaży lub w upalny letni wieczór. W Polsce doskonałe Moscato d'Asti ma m.in. Mielżyński (firma Saracco, ok. 55 zł); win tych można szukać jednak również w supermarketach.

Idąc w stronę win musujących o wyważonej słodyczy, niesposób nie wspomnieć o Prosecco. Część z tych win, pochodzących z regionu Veneto, jest półwytrawna i one właśnie są ulubionymi trunkami Polaków. Można je dostać u nas wszędzie, chyba nawet w najmarniejszym sklepie osiedlowym, a ich cena waha się wokół 30 zł. Ja osobiście preferuję Prosecco nieco bardziej wytrawne, np. takie, jak dostępne w warszawskiej Winkolekcji Guerrieri Rizzardi Brut – ale cóż, o gustach się nie dyskutuje.

Po kroku w stronę wytrawności pora na krok skierowany przeciwnie.  Mam tu na myśli Lambrusco – czerwone, delikatnie musujące i na ogół słodkie wino, wytwarzane w Emilii-Romanii (pomijam przy tym sporą grupę poważniejszych, wytrawnych Lambrusco, ale nie o nich jest ten felieton). To tanie, ale bardzo owocowe i odświeżające wina, dostępne również i w Polsce; wystarczy schylić się, żeby zajrzeć na najniższą półkę w hipermarkecie. Znajdzie się je tam na pewno przy cenie do 20 zł. Żeby smakowały, muszą być bardzo mocno schłodzone (ostatnia godzina przed podaniem wręcz w zamrażarce). Koneserzy przyrównują te wina do kompotu, ja też za nimi nie przepadam, ale skoro lubią je miliony, trzeba o nich napisać.

Słodycz słodyczą, ale czy zawsze musi być musująca? Oczywiście nie, czego najlepszym przykładem są toskańskie, złocisto-bursztynowe wina Vin Santo, wytwarzane z podsuszanych winogron i starzone przez kilka lat w drewnianych beczkach. I one wprawdzie występują również w wersji wytrawnej, ale popularniejsze są te półwytrawne lub wręcz słodkie. Ale uwaga – to już wina poważniejsze, tęższe (alkohol!) i zazwyczaj droższe. Te półwytrawne pasują świetnie do migdałowych ciasteczek biscotti. W naszym kraju należy ich szukać w sklepach specjalistycznych.

I na koniec specjał, niestety coraz rzadziej spotykany, bo niepopularny wśród konsumentów – znakomita wzmacniana sycylijska Marsala, dojrzewająca w systemie solera. Również i ona może być wytrawna, półwytrawna albo słodka; te najsłodsze (często wręcz dosładzane) są najciemniej wybarwione i osiągają moc do 20%. W Polsce to wino jest praktycznie niedostępne, amatorzy muszą więc szukać go na Sycylii, choć i to bywa niełatwe.

Włochy mają wiele do zaoferowania amatorom słodyczy w winie; słodkiego wina nie da się jednak wypić na raz za dużo, może więc warto sięgać czasem nawet w Italii i po wina wytrawne?

winny maniak

  

   

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl