Bardzo krótki oddech


01-06-2018 16:15:39

Jeśli nie nowotwory, nie choroby układu krążenia, to...

Epidemiolodzy ze Światowej Organizacji Zdrowia już wiedzą, co nas będzie zabijać coraz częściej. Krzywa umieralności z powodu przewlekłej obturacyjnej choroby płuc (POChP) rośnie w przerażającym tempie i za kilkanaście lat choroba ta awansuje na trzecie miejsce pod względem częstości zgonów.

Dane Polskiej Federacji Stowarzyszeń Chorych na Astmę, Alergię i POChP pokazują, że w naszym kraju cierpi na nią blisko 2,5 mln osób, coraz więcej kobiet.

Jednak tylko połowa z nich wie o swojej chorobie. Niektóre statystyki mówią, że zaledwie jedna piąta. Polacy na ogół nie wiedzą wciąż, co to jest POChP. Jedna trzecia badanych nie zna objawów, a jedna czwarta nie potrafi podać jej przyczyn. Na pewno większość pacjentów, lekceważąc kaszel i wykrztuszanie („to tylko skutek palenia”), narastającą duszność i gorszą tolerancję wysiłku („w moim wieku to normalne”), dowiaduje się o niej zbyt późno. A wtedy nie ma już szans, żeby uniknąć inwalidztwa oddechowego. Chory żyje zazwyczaj o 10-15 lat krócej niż jego zdrowy rówieśnik.

W Europie POChP każdego roku jest bezpośrednią przyczyną 150 tys. zgonów. Astma, która w społecznym odczuciu jest groźną chorobą, w tym samym czasie zabija... 50 osób.

Zabójczy dym

POChP to przede wszystkim choroba palaczy, którzy stanowią ok. 80% wszystkich pacjentów. Ale papierosy to nie jedyny czynnik ryzyka. Chociaż wciąż nie ma bezpośrednich dowodów, że zanieczyszczone powietrze wywołuje POChP, to wiemy np., że smog może być przyczyną częstych infekcji dróg oddechowych, a one z kolei zwiększają ryzyko zachorowania. Poza tym przeziębienie, niegroźne dla młodej i zdrowej osoby, może być niebezpieczne dla chorego na POChP. Gdy infekcja z górnych dróg oddechowych przemieści się do płuc, smog jeszcze bardziej skraca życie. Narażone są też kobiety przygotowujące posiłki na kuchni węglowej – obliczono, że 200 godzin w ciągu roku stania przy piecu aż 75-krotnie zwiększa ryzyko zachorowania (w okolicach paleniska stężenie PM10 może wynieść nawet 30 000 µg/m3, podczas gdy zgodnie z rekomendacjami WHO stężenie pyłów nie powinno przekroczyć 150µg/m3 w ciągu doby).

Inne przyczyny to częste infekcje układu oddechowego w dzieciństwie oraz niska waga urodzeniowa, która sprawia, że przez całe życie pojemność płuc jest mniejsza. Jeśli taka osoba w dorosłym życiu będzie palić papierosy, pojemność płuc zacznie się zmniejszać coraz bardziej, aż zabraknie tchu.

Popchnie w chorobę

Choroba polega na zwężeniu dróg oddechowych, do czego dochodzi na skutek przerostu oraz przebudowy mięśni gładkich oskrzeli. Nie można jej wyleczyć, lecz wcześnie podjęta terapia może powstrzymać jej dalszy rozwój.

Nieleczona jest wyjątkowo perfidna, ponieważ niszczy nie tylko płuca. Zaczyna chorować cały organizm, stan zapalny rozszerza się na kolejne narządy: trwające latami niedotlenienie organizmu powoduje nadciśnienie tętnicze, upośledza krążenie mózgowe, co może się skończyć obniżeniem nastroju, zaburzeniami funkcji poznawczych, w najgorszym przypadku – udarem mózgu. Rośnie ryzyko zakrzepicy, choroby wieńcowej i zawału serca. Postępuje wzrost resorbcji kości, rozwija się osteoporoza, dochodzi do częstszych złamań kończyn. POChP wiąże się też z cukrzycą typu 2.

Na poziomie komórkowym zahamowana zostaje apoptoza, nasilają się natomiast procesy angiogenezy i mutagenezy. Mówiąc prościej – gwałtownie wzrasta ryzyko nowotworów. Dlatego pacjenci częściej chorują nie tylko na „przypisanego” palaczom raka płuc, ale również na raki żołądka, jelita grubego, pęcherza oraz macicy.

Sprawdzaj i dmuchaj

Tymczasem diagnoza POChP jest wyjątkowo nieskomplikowana. Osoba z grupy ryzyka, po ukończeniu 40 r. życia, każdego roku powinna mieć robioną spirometrię. To proste badanie pozwala ocenić kondycję i pojemność płuc. Trwa zaledwie kilka minut, nie wymaga żadnych przygotowań i mógłby je zrobić każdy lekarz rodzinny, gdyby tylko dysponował spirometrem. Nie jest to duża inwestycja, ponieważ elektroniczny minispirometr, który pozwala wyszukać pacjentów potrzebujących konsultacji pulmonologa, to wydatek rzędu kilkuset złotych. Cóż stoi więc na przeszkodzie, by był tak samo powszechny w gabinetach lekarskich, jak aparat do EKG? Nie wiadomo. Wiemy jedno: od 15 lat w Polsce nie udaje się wprowadzić skriningu spirometrycznego. Dlatego POChP jest u nas bardzo źle leczone, zaś najnowsze leki otrzymuje zaledwie 1% pacjentów.

Wiele w jednym

Podstawą leczenia farmakologicznego są wziewne leki rozszerzające oskrzela z dwóch grup: cholinolityczne oraz beta 2-agonistyczne. Działają rozkurczowo na mięśnie gładkie; następuje poszerzenie światła oskrzeli, do płuc może trafić większa objętość powietrza. – Zmniejsza się duszność i poprawia tolerancja wysiłku – mechanizm działania leków wyjaśnia prof. Paweł Śliwiński, kierownik II Kliniki Chorób Płuc w Instytucie Gruźlicy i Chorób Płuc, wiceprezes Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc. Początkowo leki te były produkowane w oddzielnych inhalatorach. Chory musiał więc w ciągu doby wykonywać kilkanaście inhalacji z różnych urządzeń. Przy takim dawkowaniu ryzyko pominięcia leku oraz popełnienia błędu podczas inhalacji, której technika różni się w zależności od aplikatora, jest ogromne. Ostatnio jednak pojawiły się leki długo- i ultradługo działające w jednym inhalatorze. Są bardzo wygodne i bardzo skuteczne: zmniejszają częstość zaostrzeń choroby, poprawiają czynność płuc, jakość życia chorych również jest lepsza. Badania wykazały, że tzw. compliance, czyli stosowanie się chorego do zaleceń lekarskich, jest bardziej przestrzegane, gdy pacjent może stosować leki rzadziej.

Od roku ultradługo działające leki skojarzone są refundowane, jednak lekarze rzadko je przepisują, ponieważ cena miesięcznej terapii to ok. 60 zł. Są chorzy, których nie stać na taki wydatek, ale są też pacjenci, którzy lekką ręką wydają 60 zł na 4 paczki papierosów...

U pacjentów, których stan zapalny charakteryzuje się występowaniem zarówno komórek neutrofilowych, jak i eozynofilowych, u pacjentów z astmą lub z nawracającymi infekcjami, trzeba stosować również wziewne steroidy. Niestety NFZ nie płaci za tzw. terapię trójlekową, która składa się z dwóch leków rozszerzających oskrzela oraz przeciwzapalnego leku steroidowego, podawanych w jednym inhalatorze.

Gdy powietrza coraz mniej

Prof. Śliwiński podkreśla, że chory na POChP musi przestać palić, w przeciwnym razie leczenie będzie nieskuteczne. Bardzo ważna jest też rehabilitacja oddechowa, choć różnie z nią bywa – poczucie duszności, które czasami uniemożliwia swobodne poruszanie się po mieszkaniu, sprawia, że chory unika wysiłku fizycznego. Coraz mniej się rusza, traci kondycję. Pogarsza się stan jego mięśni. Tchu zaczyna brakować nawet podczas spoczynku.

Wraz z zaawansowaniem choroby, kiedy pojawia się niewydolność oddechowa, konieczne jest wprowadzenie terapii tlenowej w warunkach domowych, a gdy ona już nie wystarcza – nieinwazyjnej wentylacji mechanicznej. Choremu pomaga oddychać respirator, który tłoczy powietrze przez założoną na nos lub nos i usta maskę.

Irena Fober

 

 

Komentuje Waldemar Rukść

16-17
Aktualny numer WSZYSTKIE
eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl