Wątpię, więc jestem. Kto ma klucze?


27-03-2015 21:43:36

Od czasu, gdy Rywin przyszedł do Michnika jako posłaniec grupy trzymającej władzę, wciąż mi nie daje spokoju ciekawość, kto w naszym kraju trzyma władzę. Co to za grupa, nie udało się wtedy ustalić ani prokuraturze, ani komisji sejmowej, ani dziennikarzom i aby sprawę zamknąć, zamknięto Rywina. Oczywiście nie chodzi o to, kto trzyma władzę z mocy prawa, bo to wiadomo z konstytucji, ale realnie. Co do tego pewności nie mają nawet ludzie z kręgów rządowych, co przyznał swego czasu minister spraw wewnętrznych Bartłomiej Sienkiewicz w podsłuchanej rozmowie, określając w słowach dosadnych, czym państwo jest i co może. Nominalnie ono niby może – aparat, którym rozporządza rośnie w siłę i żyje w zasadzie dostatnio. Jak podała niedawno prasa, od 2008 r. zatrudnienie w urzędach centralnych i samorządach wzrosło do ponad 650 tys. osób, a ich średnie zarobki zwiększyły się z 3500 do 4800 zł.

Niestety życie nie potwierdza, że wszystko jest pod kontrolą. Prawdziwą medialną burzę sprowokował ostatnio pewien komornik z Łodzi, który zarekwirował ciągnik chłopu (za długi innego chłopa), po czym go sprzedał szybko w dobre, bo znajome ręce. Dziennikarz, który chłopu pośpieszył z odsieczą, doszedł do wniosku podobnego co komisja Rywina, takiego mianowicie, że problem jest złożony. Nowy właściciel traktora oddać nie chce, bo go nabył w dobrej wierze; pieniędzy chłopu komornik zwrócić nie może, bo są zaksięgowane, a ponadto stanowią jedynie drobną część wartości traktora. Zakład ubezpieczeń w którym komornik jest ubezpieczony, mógłby sprawę rozważyć, ale dopiero po sądowym wyroku. Sąd zaś odmawia wszczęcia postępowania w sprawie traktora, bo traktora nie ma. Izba komornicza odmawia zajęcia stanowiska wobec poczynań komornika, ponieważ to nie on zabrał traktor tylko – podobnie jak w kilku wcześniejszych przypadkach – upoważniony asesor. Wyjaśnienia izby komorniczej są zresztą tak fachowo brzemienne, że trudno je zrozumieć, posługując się wyłącznie rozumem.

Na szczęście historia zna podobne przypadki i można skorzystać z pomocy pamięci. Aleksander Sołżenicyn wspomina np. w książce „Archipelag Gułag”, jak radził sobie konwój więzienny, gdy w transporcie gubiła się gdzieś osoba skazana. Łapano mianowicie na najbliższej stacji osobnika tej samej płci i pakowano do wagonu. Z punku widzenia interesu państwa bowiem nie adres musi się zgadzać, tylko rachunek.

W określeniu „grupa trzymająca władzę” jest po prostu wiele z przenośni – władza w istocie należy do narodu – przynajmniej w kraju, jak nasz demokratycznym i prawnym. Stąd np. często spotykane zjawisko wymiany ról między prasą, a administracją, kiedy to prasa – która ma prawo opowiadać dyrdymały – staje na straży prawa, a administracja – która tam stać powinna – opowiada dyrdymały (co oczywiście nie znaczy, że prasa całkowicie zrezygnowała ze swoich uprawnień). Pytanie, kto trzyma władzę, stanęło niedawno na porządku dnia w związku z nagłym wzrostem kursu franka, co doprowadziło do rozpaczy kilkaset tysięcy ludzi zadłużonych w tej walucie. Było to w istocie wołanie o pomoc i ono nie przeszło bez echa. Nastąpiło coś w rodzaju pospolitego ruszenia ekonomistów, dzięki czemu zainteresowani otrzymali wyczerpującą odpowiedź, dlaczego niewiele da się zrobić. Po pierwsze bowiem widziały gały, co brały; po drugie – ci, co wzięli we frankach, dużo dotychczas zaoszczędzili na ratach; poza tym udzielając kredytu we frankach, bank sam się zadłużył w tej walucie i – wreszcie – bank zobowiązany jest stać przede wszystkim na straży depozytów.

Przeciw nim stanęły racje pokrzywdzonych: gały mianowicie widziały, co banki chciały; cóż po mniejszych ratach, skoro się dług podwoił; kredyt był jedynie denominowany we frankach, żadnych więc dewiz bank nie musiał pożyczać; wreszcie: na straży czyich interesów stoi bankowa korporacja, świadczy zysk netto sięgający w ubiegłym roku kilkunastu miliardów złotych oraz pensje członków zarządu sięgające – nawet w przypadku banków państwowych – 200 tys. zł miesięcznie. Spór stał się istotnym przyczynkiem do odpowiedzi na pytanie, kto trzyma władzę, czy – jak to ujęto w piosence – kto ma klucze.

hen

 

 

 

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl