Pogodowe „rewelacje”


01-08-2018 16:32:35

Z dr. hab. inż. Piotrem Kowalczakiem, zastępcą dyrektora d.s. badawczych w Instytucie Meteorologii i Gospodarki Wodnej – Państwowym Instytucie Badawczym, rozmawia Henryk Piekut

- Panie Dyrektorze; media są pełne informacji na temat postępujących zmian w klimacie wywołanych działalnością człowieka. Słuchałem Pańskiej wypowiedzi na ten temat w jednej z radiowych stacji komercyjnych i odbiegała ona tonem od tego chóru straszących skutkami tzw. gazów cieplarnianych…

 - Rzeczywiście obecnie ścierają się dwie koncepcje dotyczące genezy zmian klimatu. Bo co do tego, że te zmiany zachodzą, nie ma nikt wątpliwości. Rzeczywiście w ostatnich latach mamy wyższe temperatury niż w poprzednich ale jednak rekordy ciepła w poszczególnych miastach nie zostały pobite lub nalezą do rzadkości.. Najbardziej istotną zmianę klimatu odczuwa polskie rolnictwo. Wydłużył się okres wegetacji i to nawet o ponad 20 dni. Problemem zasadniczym jest geneza zjawiska. Otóż środowisko naukowe wraz z otoczką podzielone jest na zwolenników tezy o zmianie klimatu wywołanej skutkami działalności człowieka i zwolenników tezy o zmienności klimatu a więc traktujących obecną sytuację jako część wielusetletniego cyklu klimatycznego. Rozwiązanie powyższej kwestii pozwoli wybrać skuteczne środki minimalizujące wpływ omawianego procesu jak również uzyskać korzyści z zachodzących zmian a przede wszystkim zaniechać kosztownych działań wynikających z błędnej oceny genezy zjawiska. Dyskusja naukowców trwa. IMGW - PIB często organizuje seminaria i konferencje poświęcone temu problemowi goszcząc oczywiście zwolenników obu tez. Osobiście jestem zwolennikiem tezy o naturalnej zmienności klimatu. Mój osobisty pogląd wynika z doświadczeń zawodowych a ukształtował się jako efekt badań terenowych prowadzonych w dziedzinie hydrologii i gospodarki wodnej, analiz wieloletnich ciągów wyników obserwacji i pomiarów parametrów hydrologicznych i meteorologicznych i oczywiście studiów literatury przedmiotu. Wykonywałem opracowania związane z gospodarowaniem wodą, oczywiście każdorazowo zakończone efektywnym wdrożeniem, gdzie zdaniem niektórych specjalistów znalezienie rozwiązania było niemożliwe ze względu na występowanie wyłącznie wpływu globalnego ocieplenia. Opracowania dotyczyły powodzi miejskich, problemów wodnych jezior i zbiorników wodnych, lasów etc. Proszę spojrzeć na doniesienia medialne w Polsce o powodziach miejskich sprzed dziesięciu lat. Jedyną przyczyną wystąpienia tego zjawiska było ocieplenie klimatu. Często prezydent poszkodowanego miasta narzekał na niesprawiedliwość Natury udzielając wywiadu na wybetonowanym po horyzont placu. Urbanizacja zmienia nie tylko lokalne warunki meteorologiczne w odniesieniu do miasta i obszarów przyległych powodując wzrost sumy opadów, powoduje wzrost częstości występowania opadów o większej intensywności ale przede wszystkim wskutek wzrastającego udziału obszarów uszczelnionych powoduje występowanie powodzi miejskich. Oczywiście istnieją metody minimalizowania skutków urbanizacji i są realizowane w większości krajów świata ale pod warunkiem zrozumienia tego procesu. Nie jestem klimatologiem, a więc mój glos należy traktować jako glos kibica tej dyskusji. W ocenie globalnego ocieplenia niebezpieczne stało się to, że problem naukowy rozpatrywany jest obecnie w kategorii poprawności politycznej.

 - No, ale jakieś zjawiska ekstremalne w pogodzie występują jakby coraz częściej?

- Skutkiem zmian klimatu jest – zdaniem niektórych naukowców– przyrost częstości występowania i natężenia ekstremalnych zjawisk hydrologiczno-meteorologicznych. W poszukiwaniu odpowiedzi trzeba jednak sięgnąć do archiwów w tym względzie, a najlepsze, najdokładniej udokumentowane archiwa mają w tej dziedzinie Stany Zjednoczone. Analizy wieloletnich ciągów wyników obserwacji wskazują, że zjawisko suszy i to o znacznie dotkliwszych skutkach niż w XXI wieku wystąpiły tam w latach 30. i 50. minionego stulecia. Porównywalne zjawisko wystąpiło w ostatnich czterech latach w dorzeczu rzeki Colorado, ale było ono tak bardzo dotkliwe bo na rzeczywiście głęboka suszę nałożyły się jeszcze skutki rabunkowej działalności człowieka. Tamtejsze rolnictwo dokonało nadmiernej eksploatacji wszystkich wód - z podziemnymi włącznie. Występują obszary w USA, gdzie pobór wód podziemnych dla potrzeb nawadniania był czternastokrotnie wyższy niż naturalne możliwości odtwarzania złoża. A propos natężenia zjawiska i to w odniesieniu do warunków polskich w starych kronikach można znaleźć opisy skutków wystąpienia zjawisk ekstremalnych znacznie przewyższające obecnie notowane. Przykładem jest huragan, który wystąpił w 1726 roku w Poznaniu, a więc w okresie trwania Malej Epoki Lodowcowej, która winna charakteryzować się zgodnie z tezą o zmianie klimatu bardziej umiarkowanym przebiegiem zjawisk pogodowych. W dziedzinie częstości występowania ekstremalnych zjawisk hydrologiczno-meteorologicznych w Polsce występuje w okresie ostatnich stu lat z pewna regularność a mianowicie w każdym trzydziestoleciu występuje pięć lat suchych zwykle razem kumulując skutki wystąpienia zjawiska i trzy lata mokre z występującymi większymi powodziami.

To co odczuwamy na co dzień to znaczna zmienność pogody wynikająca z położenia Polski na styku wpływów kontynentalnych i oceanicznych. Aktualny wpływ kontynentalny powoduje występowanie suchych i gorących dni latem a zimą bardzo mroźnych dni zwykle bez opadów atmosferycznych. Wpływ oceaniczny to deszczowe lato i cieplejsze zimy z większymi opadami. Specyficzne dla klimatu Polski jest stosunkowo wysokie parowanie jak na warunki europejskie. W sprawie wielkości naszych zasobów wodnych mówienie, że należymy do krajów europejskich o najniższych zasobach wodnych jest uzasadnione, ale porównanie Polski z Egiptem jest przesadą. Na naszym terytorium powstaje 97% naszych zasobów wodnych, a na terenie Egiptu zaledwie 3%. Zwiększenie zasobów wodnych Egipt zawdzięcza wyłącznie wodzie spływającej Nilem z obszarów państw położonych w górnej części dorzecza. Taka sytuacja stanowi obecnie przedmiot sporów miedzy państwami a w przyszłości może przekształcić się w zarzewie wojny o wodę. Zagadnienie związane z transferem wód powstających poza obszarem kraju a w statystykach uwzględnianych jako zasoby wodne danego kraju dotyczy wielu krajów na świecie np. w Europie udział zasobów wodnych pochodzących spoza obszaru państwa wynosi dla Węgier 95%, Bułgarii 91%, Holandii 89%. Dzisiaj to tylko statystyka, jutro poważny problem polityczny.

W przyszłości gdy problemy z wodą staną się naprawdę obiektem ostrych sporów między państwami, podstawą roszczeń będzie ilość wody powstająca na obszarze danego kraju. Wracając do porównań z Egiptem odwrotna sytuacja w odniesieniu do Polski panuje w dziedzinie możliwości retencyjnych obu krajów W Polsce jesteśmy w stanie zatrzymać w zbiornikach retencyjnych zaledwie 6 % rocznego opływu , natomiast Egipt może zretencjonować cały odpływ roczny. Polska- kraj należący do państw o najmniejszych zasobach wodnych w Europie w dalszym ciągu jest odwadniana na wszystkich możliwych etapach zagospodarowania wody. Istnieje pilna potrzeba budowy mikro i makro retencji, dalszej rozbudowy małej retencji i dużej retencji, której domeną są rzeki i nie tylko.

  - To znaczy, że jest Pan Profesor zwolennikiem budowy kolejnego stopnia wodnego na Wiśle?  

 - A to bardzo trudny i konfliktogenny problem. Dla przykładu: jeżeli chcemy utrzymać zaporę na Wiśle we Włocławku to musimy kontynuować program Kaskady Wisły, który zainaugurowała właśnie realizacja tej zapory. Obecnie zapora stojąc samotnie stwarza szereg problemów; od zakłócenia reżimu wodnego, bardzo niebezpiecznego również dla samej zapory zakłócenia transportu rumowiska, przerwania drożności rzeki i wielu innych. Zapora została wybudowana jako pierwszy element kaskady zbiorników. Teraz pora na decyzję, czy kontynuować realizację kaskady zbiorników? czy kontynuować problemy z istniejącą zaporą we Włocławku? a może należy ją rozebrać? Kilka lat temu powstała ocena drożności polskich rzek według której ponad 300 km Wisły od Bałyku w górę rzeki nie posiada żadnej przeszkody w przepływie wody jak również dla wędrówki ryb i innych organizmów wodnych. To prawdziwa rzadkość w Europie i doskonała informacja dla ekologów. Jednak gdy odniesiemy powyższą informację do sytuacji jednego z najuboższych w wodę państw Europy, które posiada również jedną z najniższych na kontynencie możliwości retencjonowania, to występujący do tego brak możliwości sterowania odpływem musi budzić niepokój. Na zadane przez Pana Redaktora pytanie mamy już odpowiedź, mianowicie rząd RP przystępuje do kanalizacji znacznego odcinka rzeki Wisły. Podjęcie decyzji muszą poprzedzić holistyczne prace studialne od ekonomii poprzez zagadnienia przyrodnicze, problemy wodne aż do odniesienia do proponowanych funkcji kaskady. Teraz powinnością w zakresie mojej specjalności zawodowej będzie udział w badaniach mających na celu ograniczenie negatywnych wpływów programowanych inwestycji i wskazanie możliwości pełnego wykorzystania pożytków dla zwiększenia efektywności dzieła dla wszystkich potencjalnych użytkowników. Jest wreszcie wielka szansa na nawiązanie realnej współpracy pomiędzy „wodziarzami” a „zielonymi” chociażby w dziedzinie wspólnego zaprojektowania urządzeń pełniących rolę przepławek gdyż zagadnienie wędrówki organizmów wodnych stanowi w tego typu inwestycjach kwestię podstawową. Wspaniale byłoby, gdyby w tym przypadku wielkiego potencjału tych środowisk nie trwonić na spory, a wykorzystać dla poszukiwania wspólnych rozwiązań jednocześnie wdrażając idee obu środowisk.

 -A wracając do klimatu; czy to co się dzieje w pogodzie jest czymś nadzwyczajnym, niespotykanym wcześniej?

 - Wręcz przeciwnie. Uważam, że z niczym nowym nie spotykamy się. Wszystko już było. Wprawdzie mamy wrażenie, że wzrasta ilość zjawisk ekstremalnych, ale gdy weźmiemy do ręki wieloletnie badania dotyczące tych zjawisk, to wszystko jest w normie. Potwierdzają to dane organizacji międzynarodowych badających te zjawiska, a z badań towarzystw ubezpieczeniowych- dla których jest to bardzo ważne- wynika, że po 2000 r. nastąpił spadek pogodowych zjawisk ekstremalnych. Wrażenie o ich wzroście jest efektem rozwoju mediów elektronicznych i szybkiego przepływu informacji. Teraz każde zjawisko ekstremalne jest fotografowane i szybko trafia do sieci, a jeszcze kilkadziesiąt lat temu były kłopoty z utrzymaniem połączeń telefonicznych miedzy stacjami meteorologicznymi.

  - Tymczasem o nadejściu ogromnych nawałnic był świetnie poinformowany świat zwierząt. 15 lat temu w kataklizmie Puszczy Piskiej nie zginął żaden ssak, podobnie było w minionym roku w Borach Tucholskich. Nie warto korzystać przy formowaniu komunikatów pogodowych z sygnałów wysyłanych przez świat przyrody?

 - Sam byłem wielokrotnie świadkiem takich reakcji przyrody. Pamiętam całkowitą ciszę, brak jakichkolwiek głosów ptaków na kilka godzin przed wystąpieniem trzęsienia ziemi. Kilka lat temu wyjechałem ze Sri Lanki na krótko przed wystąpieniem pamiętnego katastrofalnego tsunami. Ci co przeżyli opowiadali potem jak na kilka godzin przed wystąpieniem zjawiska zwierzęta, w tym głównie słonie próbowały zerwać pęta by po uwolnieniu biec w kierunku wyżej położonych części wyspy. Wiemy o tych przyrodniczych zdolnościach, ale nie wymyślono jeszcze sposobu jak z nich skorzystać. Natomiast korzystając z osiągnięć nauki stworzyliśmy i doskonalimy system ostrzegania społeczeństwa przed nadejściem ekstremalnych zjawisk hydrologiczno-meteorologicznych. System ten działa coraz lepiej i jest coraz skuteczniejszy.

- Dziękuję za rozmowę.    

Dr hab. inż. Piotr Kowalczak - z-ca dyrektora Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej-PIB ds. Badawczych w Warszawie. Przedmiotem działalności zawodowej są: retencja, modelowanie matematyczne, gospodarka wodna obszarów zurbanizowanych, przepływy ekstremalne, ochrona przeciwpowodziowa, susze, aspekty prawne, ekonomiczne i społeczne gospodarowania wodą. Autor ok. 300 publikacji krajowych i zagranicznych i ponad 300 prac badawczych m.in. z dziedziny gospodarki wodnej i hydrologii w kraju i za granicą. Autor wielu książek z dziedziny gospodarki wodnej miedzy innymi „ Konflikty o wodę ( 2007 ), Zagrożenia związane z deficytem wody (2008), Zmiany klimatu i ich skutki (współautor 2008 ), Natura 2000 a gospodarka wodna(2009 współautor), Wodne dylematy urbanizacji ( 2011), Zintegrowana gospodarka wodna na obszarach zurbanizowanych (2015).

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl