W sieci


08-09-2018 20:01:00

Jak wiadomo z Kabaretu Starszych Panów, „wespół w zespół" można więcej. Maszyny cyfrowe próbowano zatem łączyć ze sobą i wymieniać między nimi informację. W październiku 1969 r. udało się to między Uniwersytetem  Kalifornijskim w Los Angeles i odległym o 600 km Stanford Research Institute (SRI) w Palo Alto.

Z Los Angeles podjęto próbę zalogowania się ze swojego komputera na maszynę w SRI i otworzenia na niej okienka przy pomocy rozkazu logowania „logon".

Rewolucyjne „lo”

Gdy uzyskano połączenie, naciśnięto klawisz „l" i czekano na telefoniczne potwierdzenie z Palo Alto. Po dłuższej chwili nadeszła wiadomość: „Hej, na naszym monitorze pojawiła się litera <>." Wystukano „o". „Napisaliśmy <>; doszło do was?". „W porządku mamy <>. Piszcie dalej." Napisali „g", ale wówczas komputer Honeywell DDP 516 wykonał core dump, nazywany u nas „zrzutem pamięci", i się zawiesił. Owo „lo" okazało się jednak ważniejsze od strzału z „Aurory”, gdyż rozpoczęło donioślejszą rewolucję w dziejach ludzkości.

Potem już poszło szybko. Zwykle chodziło o umożliwienie współpracy naukowcom pracującym nad tym samym tematem na różnych uczelniach. Aż wreszcie coraz liczniejsze połączone ze sobą komputery zaczęto nazywać siecią (net).

Wstępnym warunkiem do stworzenia takiej sieci musiał być system wielodostępowy, czyli posiadający wiele końcówek jednocześnie korzystających z zasobów centralnego komputera z różnych lokalizacji. Łączenie maszyn, których używa jedna osoba, miałoby mały sens.

Krakowscy rektorzy dogadali się między sobą i doprowadzili do zakupu amerykańskiej maszyny CYBER-72 (identyczna wylądowała w tym samym czasie w Instytucie Badań Jądrowych w Świerku). Sześć komunikujących się z nią terminali rozmieszczono w największych uczelniach miasta, potem jeszcze podłączono 14 dalekopisów. Powstało Środowiskowe Centrum Obliczeniowe Cyfronet-Kraków, bo tak właśnie w marcu 1973 r. ochrzczono nową instytucję.

„Gorąca linia" numer dwa

Mało kto dziś pamięta, że od 1974 r. mieliśmy już zdalny dostęp do ogólnoświatowej sieci. W Głównej Bibliotece Lekarskiej działał terminal pozwalający na codzienne sesje z komputerem IBM 360 w Sztokholmie, który z kolei komunikował się z bazą danych w Stanach Zjednoczonych. Podobno było to drugie bezpośrednie połączenie między Wschodem a Zachodem po „gorącej linii" Waszyngton-Moskwa. Nie była to nielegalna lub półlegalna inicjatywa, skoro chwalono się nią na łamach wizytówki kraju – wydawanego w paru językach na kredowym papierze miesięcznika Polska.

W Głównej Bibliotece Lekarskiej przeznaczono na to pokój nr 202. Stoi tam końcówka komputerowa Singer 1500 „inteligentny terminal, właściwie minikomputer". Przez to właśnie urządzenie prowadzi się dialog z komputerem, który ma dostęp do światowego banku informacji. Ów duży komputer znajduje się w sztokholmskim Karolinska Institutet. Natomiast bank informacji, który współpracuje z wieloma takimi rozrzuconymi po różnych kontynentach maszynami cyfrowymi, mieści się w Beltsville w stanie Maryland. Na utrzymanie tej sieci o nazwie MEDLARS (Medical Literature Analysis and Retrieval System) Narodowa Biblioteka Medyczna w Bethesda w stanie Maryland przeznacza rocznie 20 milionów dolarów.

Ponad dwieście tematów uzyskiwanych miesięcznie przez polskich lekarzy i naukowców stanowi ogromną pomoc w pracach badawczych i praktyce dnia powszedniego. Nawet ci, którzy mieszkają w znacznej odległości od stolicy, mogą za pośrednictwem Głównej Biblioteki Lekarskiej otrzymywać najnowsze dane np. o lekarstwach wyprodukowanych w ostatnich tygodniach czy o udanych eksperymentach, mogą potwierdzać własne koncepcje, a także rozpowszechniać swoje rozważania… To więcej niż sieć transmisji danych. To ratowanie życia1.

Trzeba założyć KASK

Na inne ośrodki akademickie przykład Krakowa podziałał inspirująco. W latach 1981-1983 powstała więc Międzyuczelniana Sieć Komputerowa (MSK) w ramach, jak to ujmowali centralni planiści, problemu resortowego „Rozwój komputeryzacji szkół wyższych”. Na początku obejmowała centra obliczeniowe w Warszawie, Wrocławiu i Gliwicach. Frontendami (poprawnie po polsku należałoby powiedzieć „stacjami czołowymi", ale mało kto tak mówił) były Odry 1325 otoczone wianuszkiem sprzętu telekomunikacyjnego i urządzeń peryferyjnych.

Maszyny obliczeniowe Odry 1305 (jakże te Odry w terenie się przydawały!) umieszczono w drugiej linii. Nawiązywanie połączenia odbywało się ręcznie za pomocą dwóch telefonów. Ze względu na zakłócenia lepiej się było komunikować wieczorem, ale i tak rzadko czas poprawnej pracy przekraczał godzinę.

Doświadczenia uzyskane w czasie tworzenia MSK przydały się przy okazji tworzenia nowego programu budowy sieci komputerowej o zasięgu krajowym. Teraz planiści nazwali go Centralnym Programem Badawczo-Rozwojowym Nr 8.13 „Budowa Krajowej Akademickiej Sieci Komputerowej (KASK), rozwój metod i środków informatycznych w procesach nauczania i badaniach naukowych”. KASK tworzony w latach 1986-1990 miał się składać z sześciu, a później ośmiu sieci regionalnych: Górny Śląsk, Wrocław, Kraków, Toruń, Poznań, Warszawa, Szczecin i Lublin połączonych w sieć krajową.

To już było coś. Wtedy bowiem zaczęto rozróżniać rodzaje sieci, szeregując je zgodnie z zasięgiem. Najmniejszą był LAN (Local Area Network), czyli sieć lokalna obejmująca mały teren, zwykle budynek zajmowany przez użytkujące je przedsiębiorstwo. Następnym szczeblem rozwojowym była sieć miejska MAN (Metropolitan Area Network). I wreszcie pokrywająca cały kraj albo jeszcze większy obszar sieć rozległa WAN (Wide Area Network). KASK był już pełnoprawnym WAN-em.

Wtedy zaistniały BBS-y, czyli miejsca w sieci, gdzie miało się osobistą skrzynkę pocztową. Bulletin Board System pozwalał również prywatnym posiadaczom pecetów na transferowanie plików oraz czytanie ogłoszeń i umieszczanie własnych (Do korzystania z BBS-u potrzebny był stacjonarny telefon i modem). Jeden z BBS-ów uzyskuje w 1987 r. połączenie z powstałą w Stanach Zjednoczonych siecią FidoNet. Łączono się przez modemy i zwykłe linie telefoniczne, więc komunikowano się zwykle nocą ze względu na niższe taryfy. BBS-ów pełniących w tej sieci rolę węzłów było w Polsce w pewnym momencie kilkaset, ale wyparł je internet. Tysiące użytkowników doskonale jednak ten etap pamięta, a wielu bbsowców z rozrzewnieniem wspomina klimat czwartkowych spotkań w kawiarni na placu Trzech Krzyży w Warszawie.

Sieć bitów

Realizacja KASK-u napotykała na spore problemy wynikające głównie z marnego stanu linii telefonicznych. Przecież zwykli abonenci stale mieli kłopoty z dodzwonieniem się do znajomych, a tu trzeba było dla komputerów zapewnić nieprzerwany przesył wrażliwych danych przez dłuższy czas. Ponadto KASK nie oferował możliwości komunikowania się z zagranicą. Ale na szczęście pojawiła się alternatywa.

We wczesnych latach 80. IBM szukając nowych zastosowań dla swoich maszyn, porozumiał się z paroma amerykańskimi uniwersytetami. Powstała sieć BITNET, jak na tamte czasy stabilna, bezpieczna i niezwykle akademikom przydatna. Taki trochę internet tamtych czasów. Oferowała już nie tylko dostęp do poczty elektronicznej, ale też możliwość tworzenia list dyskusyjnych i swobodną wymianę plików między użytkownikami.

Europa to podchwyciła w 1985 r., tworząc odnogę BITNET-u pod nazwą EARN (European Academic and Research Network). Warszawscy fizycy wpięli się w nią z serwisem wymiany poczty już w maju 1987 r., dzwoniąc przez telefon do CERN w Genewie. W lipcu 1987 r. podobny serwis ruszył w Centrum Astronomicznym PAN.

Dostęp do sieci mogą uzyskać uczelnie i niekomercyjne instytucje badawcze na terenie Europy, Afryki i Środkowego Wschodu. Połączenie z amerykańską siecią BITNET realizowane jest przez podmorski kabel i łącze satelitarne. EARN ma także połączenia ze wszystkimi ważnymi sieciami badawczymi na świecie (INTERNET, CSNET, EUNET, HEPNET) i sieciami regionalnymi.

Głównym zadaniem sieci jest umożliwienie wymiany informacji między ośrodkami akademickimi i badawczymi. Ze względu na niekomercyjny charakter sieci nie wolno rozpowszechniać w niej informacji o charakterze handlowym, politycznym, tajnym i religijnym. Transmitowane dane nie podlegają specjalnej ochronie, a mimo to właściwie nie zdarzają się wypadki sieciowego piractwa, niszczenia zbiorów czy innych tego typu „zabaw". Przynależność do środowiska akademickiego zobowiązuje do przestrzegania norm i uszanowania interesów innych użytkowników2.

Uprzejmie donoszę

Reguły EARN były klarowne, ale nie zawsze przestrzegane. W zasadzie do systemu powinna mieć dostęp jedynie kadra naukowa, ale korzystało z niej nieoficjalnie wielu studentów. 2 sierpnia 1989 r. ukazało się pierwsze wydanie wirtualnej gazety Donosy, przesyłanej codziennie przez sieć. Na początku kilka osób z Wydziału Fizyki Uniwersytetu Warszawskiego zaczęło do znajomych za granicą rozsyłać krótkie komunikaty o tym, co się w kraju aktualnie dzieje.

Popyt na te informacje okazał się ogromny, bo stan wojenny uniemożliwił powrót do kraju wielu przejściowo rozsianym po świecie pracownikom nauki i tymczasowa inicjatywa stała się dla nich permanentnym dostawcą informacji. Zmięte gazety dostarczane przez statki przewożące rudę i węgiel docierały z wielomiesięcznym opóźnieniem. Nikomu nie przeszkadzał brak polskich znaków diakrytycznych.

 

 

2-AUG-1989 13:38:45.00

 

Czesc.

Kolejne donosy:

Mamy juz komplet zmian demokratycznych:

 Pierwszy sekretarz -> Prezydent

 Premier -> Pierwszy Sekretarz

 Minister Spraw Wewnetrznych -> Premier

Gospodarka rynkowa:

Do tej pory nie bylo sera po 140 zl, teraz nie ma sera w jednych sklepach po 600 zl, a w innych po 380. Istotna roznica.

Za to dostalismy podwyzki indeksacyjne: prawie dwukrotne.

Moja obecna pensja wzrosla znow powyzej $10 - teraz dostaje okolo 15. (Jako stazysta dostawalem 16).

Dolar lata: 7200/6400/6800 ???

Na wszelki wypadek lataja po miescie rowniez byli podwladni aktualnego premiera.

W okresie, gdy informacje z Polski docierały do nas po miesiącach, „Donosy” były objawieniem. Ze względu na przesunięcie czasowe, mogłem już przy porannej kawie dowiedzieć się, co się działo w kraju tego samego dnia. W dziesiątkach miejsc na kuli ziemskiej pismo było powielane na komputerowych drukarkach i rozdawane wśród dawnych i nowych emigrantów. Pisma polonijne przedrukowywały je jako stałą rubrykę, a rozgłośnie radiowe zaadoptowały jako główne źródło informacji. Początkowo zdarzały się zabawne nieporozumienia: podobno nawet kogoś skazano na towarzyski niebyt za posiadanie teczki z napisem „Donosy”.

 Pismo było wysyłane bezpłatnie do wszystkich, którzy się zgłosili. Abonowali je ludzie z Australii, Nowej Zelandii, Izraela, Kuwejtu, Meksyku, Singapuru, Indii... Polska naukowa diaspora poczuła się nagle zintegrowana i silna. Ktoś nadaje na naszej fali, pozwala odnaleźć rozproszonych po studiach kolegów. Przełamuje dystans, który i nas, i nas od kraju do tej pory dzielił3.

Marek Hołyński

1. Marek Hołyński: Dialog z komputerem, Polska, 4/1978

2. Zrtur Tamborski: Sieć EARN w Polsce, Computer World, 02.04.1991

3. Marek Hołyński. 2001. „E-mailem z Doliny Krzemowej”, Prószyński i S-ka.

Komentuje Waldemar Ruksć

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl