Świat bez przemysłu?


21-09-2018 15:23:31

Interesujący esej Stefana Dunin- Wąsowicza prowokuje do dalszych refleksji, do których zachęcamy PT Czytelników. Z pewnością jest też druga strona tego „medalu” przyszłości opisywanego przez autora.

Trudno uznać za dominujące zjawisko, że „świat progresywnie rezygnuje z przedmiotów przemysłowych jako substytutu wypełniającego potrzebę potwierdzenia własnego istnienia na rzecz żywej bądź wirtualnej relacji i innych wyrazów własnej, unikalnej tożsamości”. Przede wszystkim dlatego, że „przedmioty przemysłowe” pełnią o wiele więcej funkcji niż tylko potwierdzanie „unikalnej tożsamości” właściciela.

Produkty materialne służą w istocie potrzebie odgrodzenia się od wrogiego otoczenia i w ogóle „inności”. Zabezpieczają nie tylko tożsamość indywidualną, lecz także rodzinę, najbliższe środowisko, społeczność na różnych szczeblach, tożsamość firmy, wreszcie – wspólnotę narodową (ta ostatnia nie widzi innego sposobu obrony tożsamości niż budowanie kosztownej infrastruktury materialnej armii i policji). Obecnie najlepszym dowodem na to jest, że każdy bez wyjątku kandydat w wyborach samorządowych obiecuje głównie rozbudowę infrastruktury. Rzecz sprowadza się do suwerenności terytorium, a ta wiąże się z niepodzielnym władaniem materią gospodarstwa domowego, wspólnoty mieszkaniowej, gminy, miasta, województwa itd.

W gospodarce rozwój spółek akcyjnych, gdzie własność ulega rozmyciu, tylko pozornie przeczy temu zjawisku, bo management w istocie pełni rolę właściciela, który dba, by majątek się zwiększał a nie znikał. Nawet Unia Europejska wykazuje tendencje do umacniania własnej tożsamości przez infrastrukturę materialną. Ponadto warto zauważyć, że treścią żywej bądź wirtualnej relacji między ludźmi są najczęściej...produkty przemysłowe – wytwory motoryzacji, mody, przemysłu rozrywkowego, a nawet przemysłu i rękodzieła spożywczego.

Innym wątkiem jest możliwość produkcji krótkoseryjnej i indywidualnej sygnalizowana przez przemysł 4.0. Istotnie może on sprzyjać swobodnej  ekspresji. W perspektywie każdy będzie mógł nie tylko zaprojektować i wykonać własny przedmiot użytkowy, ale także przekaz multimedialny. Autor pomija jednak fakt, że taka ekspresja, by w ogóle pozwoliła nawiązać jakąś relację między ludźmi musi być frapująca. Tymczasem ogromna większość osób nie ma swoim bliźnim nic ciekawego do powiedzenia ani pod względem technicznym (jeśli technikę uznać za język), ani pod względem artystycznym. Badania socjologiczne już dawno ustaliły, że w każdym społeczeństwie jest nie więcej niż 2% ludzi kreatywnych.

Jeszcze mniejsza grupa jest zagospodarowana przez animatorów masowej wyobraźni – domy medialne, domy mody, wytwórnie filmowe, wydawnictwa, zespoły projektanckie. W interesie każdego z nich jest nie różnicowanie oferty i wzbogacanie przekazu, lecz przeciwnie – narzucanie własnych, coraz bardziej uproszczonych form, by miały one jak największy zasięg. Dlatego np. przekaz telewizyjny staje się coraz bardziej miałki i jednolity, a próg dostępności stale się obniża. Znane jest zjawisko wykorzystywania w reklamie wybitnych reżyserów i aktorów; to tak jakby Leonardo da Vinci zajmował się reklamą producentów farb.

Autor nie stawia kropki nad i, ale nietrudno przewidywać konsekwencje świata, jaki opisuje: zanik znaczenia własności materialnej produktów przemysłu (i w ogóle własności, bo to w istocie przepowiada) musi oznaczać likwidację cywilizacji  jaką znamy, bo na nią właśnie składają się „żywe i wirtualne relacje” między ludźmi. Otóż jedyną, choć czasem niejawną  treścią tych relacji, poza uczuciowymi, jest własność. Tak wracamy w stare koleiny: nadbudowa nie może istnieć bez bazy. Jaz

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl