Wątpię, więc jestem. Gamoń polski


13-10-2018 15:16:37

Nie ulega wątpliwości, że ze wszystkich długów najsprawniej idzie nam spłacanie długów historii. Na masową skalę bije się ordery, przywraca pamięć czynom przemilczanym czy jedynie zapomnianym, więcej awansuje umarłych niż żywych. Nawet koń polski za rolę jaką odegrał w historii, wyniesiony został na afisz i patronuje jednemu z czołowych kabaretów. Zresztą, jeśli ktoś zaprzeczy, nie będę się upierał, spotkałem się bowiem ze zdaniem, że w jego przypadku wcale nie chodzi o historyczne zasługi, ale o cechy, jakie posiada, szczególnie charakterystyczne odgłosy, jakie jest zdolny wydawać paszczą (na co zwrócono uwagę w filmie „Rejs”).

W przypadku bowiem kabaretu śmiech zwykle bywa taki, jaki humor, i jak pamiętają ludzie starsi, w kabaretach Dudek, Tey czy osobiście u Wojciecha Młynarskiego śmiech był „perlisty”. W kabaretach współczesnych humor jest finezyjny jak reklama i budzi śmiech zdrowy, podobny do rżenia. Zostawmy zresztą konia, nie on dziś wodzi rej (gdzie mu do psa, a nawet kota). Jeśli wspomniałem o nim, to głównie dlatego, by bardziej uwypuklić krzywdę innego bohatera naszej historii, którego zasługi wciąż nie zostały nawet zauważone, nie mówiąc o jakimkolwiek uhonorowaniu.

Chodzi o zwykłego człowieka, przeciętną jednostkę społeczną, typ najbardziej rozpowszechniony, słowem  – polskiego gamonia. To on w istocie jest przędzą, z której się tka historię. Ile np. miejsca na łamach, ile antenowego czasu w radiu i telewizji zajęło opiewanie heroicznych czynów przywódców mas pracowniczych, którzy je uświadomili, oflagowali i wyprowadzili na ulicę…, ile wspominania ich cierpień na styropianie… i prawie nic o roli gamonia. A przecież te zgromadzenia nielegalne, marsze i manifestacje z tego samego lepili tworzywa, z którego komuniści lepili pierwszomajowe pochody, wiece protestu lub poparcia. Na gamonia liczyć mogła każda siła, którą stać było jeśli nie na pieniądze, to przynajmniej na chwytliwe hasła i solidne nagłośnienie i tak jest w istocie dzisiaj, bo jest to naturalny porządek rzeczy. – Władza pałuje i wsadza – pisze „NIE”, organ Jerzego Urbana i nie jest to bynajmniej artykuł wspomnieniowy, ale jak najbardziej aktualny reportaż spod Sejmu. W czasach, gdy tak cię widzą jak cię piszą, przyrodzona aktywność gamonia stwarza zagrożenie dla prawdy. Życie społeczne jest niczym układanie puzzli według załączonego obrazka, opisane w wierszyku wspomnianego wyżej Wojciecha Młynarskiego („albo dajcie inne klocki, albo zmieńcie ten obrazek”). Obrazek namalowany przez wspomniany organ Urbana wskazuje jednoznacznie, że czas najwyższy na nowe klocki i taki wniosek nasuwa się z organu Tomasza Lisa i może nawet większości organów w kraju, a także zaprzyjaźnionej zagranicy. Na dowód przytacza się zdjęcia z miejsc protestu oraz liczebność protestujących tłumów. Słabością takiego przekazu rzeczywistości jest to, że nazbyt się skupia na tych, co tłumy wodzą, pomijając w istocie niemal całkowicie tych, którzy je tworzą. Przy okazji którejś z kolejnych przepychanek pod Sejmem pojawiło się nawet żądanie, by policjantów oznakować kartami identyfikacyjnymi, aby nie stanowili anonimowej masy.

O tym, by uchylić przyłbicy protestującym, nikomu nawet do głowy nie przyszło. Nie rozróżnia się np. dwóch podstawowych gatunków gamonia – tłumoka (od tłum walk) oraz tumana (tłum money). Pierwszy – swoisty typ miejskiego turysty, którego upaja sam chód i krzyki ; drugi – o bardziej wyrafinowanej świadomości, choć celu bardziej przyziemnym. (Prasa np. podała niedawno, na jak wysokim plusie zamknął się roczny budżet jednej z organizacji ekologicznych, co jest niezbitym dowodem, że bardziej opłaca się polskiej ziemi bronić, niż ją uprawiać). Piszę o tym, bo utrzymująca się od długiego czasu wzmożona aktywność uliczna przestała być ekscytująca, a tym bardziej zabawna. Pamiętam, gdy wierzyliśmy naiwnie, że umysł wyzwolony nas poniesie, że naprawdę naszą specjalnością może się stać elektronika, informatyka, robotyka i biotechnologie… Do głowy nie przyszło, że się wyspecjalizujemy w obalaniu rządów.

hen

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl