Wino dla inżyniera (209). Wina różowe


02-11-2018 14:26:50

Tegoroczny październik – to nadal sezon na grilla: nie jest już tak gorąco jak w sierpniu, ale nadal przyjemnie na dworze, więc i „odpalić ruszt" chce się bardziej niż w upały. A skoro grill – to coś wypada do tego pić. W Polsce króluje w tym zastosowaniu piwo, ale ja chciałbym Państwa namówić do czegoś szlachetniejszego: do łączenia potraw grillowanych z winami i to różowymi.

Skoro wina białe robi się z jasnych winogron, a wina czerwone – z ciemnych, naturalne byłoby oczekiwanie, że te różowe (z francuskiego – rosé) robi się z jakichś gron o pośrednim zabarwieniu, ale tak wcale nie jest! Otóż, do produkcji win rosé wykorzystuje się szczepy na wina czerwone, a cały patent kolorystyczny polega na tym, że po wyciśnięciu soku z gron (który jest zawsze jasny, niezależnie od wybarwienia skórki,) ciemne skórki tych gron pozostawia się w moszczu tylko tak długo, aby całość zabarwiła się na różowo.

Ten "stosunek przerywany" ma jeszcze jedną konsekwencję: zapobiega przedostaniu się do moszczu dużej ilości garbników ze skórek. W efekcie wina różowe są mniej garbnikowe (mniej cierpkie) niż czerwone, co nie znaczy jednak, że zawsze mniej wytrawne. Wśród nich można spotkać i trunki pełnowytrawne, mineralne, o solidnej strukturze i wina półwytrawne lub nawet półsłodkie, łagodne i aromatyczne. Zróżnicowanie smaków jest tu ogromne.

Tak samo jest i z kolorami. Bywają wina tak bladoróżowe, że prawie białe (np. amerykańskie White Zinfandel); bywają też pomarańczowe, łososiowe, miedziane, różowe lub prawie czerwone. Kolor zależy przy tym nie tylko od czasu kontaktu skórek z moszczem, ale i od szczepu. Rose na bazie Grenache są raczej pomarańczowe, a te z Cabernet Sauvignon – rzeczywiście różowe.

Łagodność półwytrawnych i półsłodkich win różowych sprawia, że często odbiera się je jako przyjemne towarzystwo do wspomnianego wcześniej grilla w przydomowym ogrodku. Tych win – przede wszystkim kalifornijskich – sprzedaje się u nas dużo i ze względu na dość niską cenę (30 zł) są one konkurencją dla białych win reńskich. Pija się je głównie latem, po odpowiednim schłodzeniu (tym silniejszym, im wino jest słodsze) i trzeba je pić koniecznie jako młode, bo potem tracą swoją świeżość.

Większość miłośników łagodnych rosé pija je do wszystkiego – od sałatki greckiej po lasagne. To oczywiście przesada, ale trunki te są naprawdę uniwersalne. Ich słodycz dobrze równoważy sól zawartą w orzeszkach, paluszkach czy prażonej kukurydzy; dobrze komponuje się też z przekąskami pikantnymi (tacos) i średnio ciężkimi potrawami, mającymi w sobie elementy owocowości (np. kuchnia egzotyczna, ale także pikantne skrzydełka z kurczaka z ketchupem czy szynka z ananasem). To do czego raczej się ich nie poleca? Ano, np. ani do filetów z delikatnych ryb (bo za ciężkie) ani do gulaszu wołowego (bo za lekkie).

A co z pełnowytrawnymi różowymi? Tu już sprawa jest znacznie poważniejsza, bo i wina te wymagają poważniejszego traktowania. Najbardziej znane z nich to francuskie Tavel, Rose d'Anjou i Lirac oraz włoskie Cerasuolo i Chiaretto; dobre wytrawne różowe powstają również w Hiszpanii (Navarra i Rioja) oraz Portugalii.

Najlepsze wina tej grupy charakteryzują się dużą koncentracją aromatów, a także dobrą równowagą między słodyczą, kwasowością, garbnikami i alkoholem, jednak dobór potraw do nich jest znacznie trudniejszy. Jeśli są lekkie, można je pić do sałatek z owoców morza, pstrąga z grilla i smażonego kurczaka; z kolei wina cięższe, pełniejsze i o bardziej zdecydowanym charakterze będą wymagały raczej towarzystwa kiełbasy z grilla, mozzarelli z pomidorami (caprese), kotleta wieprzowego lub grillowanej cielęciny. Jasno stąd widać, i te wina są dla nas – Polaków!

Są takie wina, przy których najistotniejsze jest rozbieranie aromatu i smaku na czynniki pierwsze. Rosé do nich nie należą. Warto je pić " po gruzińsku" – tzn. dla czystej przyjemności i tego właśnie Państwu życzę. A zainteresowanych informuję, że niezłe i niezbyt drogie różowe wina znajdą się np. w ofertach Centrum Wina, Domu Wina czy Wine4You; ciekawe wina różowe mają w swojej ofercie również np. Mielżyński czy Winkolekcja. Przypominam jednak, że niezależnie od miejsca zakupu i konsumpcji, konieczność schładzania rosé jest – jak mawiał znany klasyk – "oczywistą oczywistością"!

winny maniak

Komentuje Waldemar Ruksć

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl