Wielkie przedsięwzięcia techniczne i przemysłowe


20-11-2018 21:39:50

Odrodzona przed stu laty Rzeczypospolita stanęła przed trudnym zadaniem modernizacji. Hasło to dotyczyło wszystkich aspektów życia społecznego-gospodarczego. Miliony bezrolnych i małorolnych mieszkańców wsi czekało na reformę rolną. Kolejne miliony bezrobotnych w miastach szukało jakiegokolwiek zatrudnienia. Po latach zaborów i po wyniszczającej wojnie trzeba było najpierw kraj scalić i odbudować, a to nie było łatwe wobec braku środków produkcji i kapitału finansowego. Jedynym kapitałem byli ludzie, a przede wszystkim inżynierowie i technicy, bo któż jak nie oni mieli ten kraj odbudować.

 

Mówiąc o potrzebie scalenia w jeden organizm kraju, który przez 123 lata był rozbity pomiędzy trzy imperia, zwykle mamy na myśli infrastrukturę. Na sieć kolejową składały się trzy odziedziczone po zaborcach systemy, z których jeden wymagał całkowitej przebudowy – przekucia szyn na standard europejski. Podobnie było z drogami kołowymi. Scalenia, a raczej ujednolicenia wymagało również ustawodawstwo regulujące różne aspekty życia. Przez lata zaborów Polacy funkcjonowali w trzech różnych reżymach prawnych. Bez ujednolicenie na przykład miar i wag, przepisów budowlanych, wodnych i górniczych, prawa o ochronie własności przemysłowej, nie można było myśleć o budowie nowoczesnego państwa, a nawet o jego odbudowie.

 

Port w Gdyni           

Ważnym elementem rozbudowy infrastruktury transportowej była budowa portu w Gdyni. Swoboda korzystania przez Polskę z portu gdańskiego była ograniczona po ogłoszeniu Gdańska Miastem Wolnym, stąd już w 1920 r. podjęto decyzję o budowie nowego portu. Gdynię, wówczas niewielką wioskę rybacką wybrał inż. Tadeusz Wenda. To on zaprojektował nowoczesny port morski i kierował jego budową. Była to jedna z najważniejszych inwestycji modernizacyjnych okresu międzywojennego i chyba najbardziej trafiona – w 1938 roku przez Gdynię przeszła połowa polskiego eksportu, a pod względem tonażu przeładowanych ładunków port gdyński wyprzedził Gdańsk. Nie doszłoby do tego, gdyby w błyskawicznym tempie nie zbudowano magistrali kolejowej ze Śląska.

W ramach rozbudowy zaplecza paliwowo-energetycznego rozszerzono sieć przesyłową gazu ziemnego prowadząc rurociągi z zagłębia naftowo-gazowego w Małopolsce Wschodniej do zurbanizowanych obszarów w centrum kraju. W 1935 r. podjęto budowę elektrowni wodnej w Rożnowie na Dunajcu, oraz sieć przesyłową 150 kV prowadząc ją w pierwszym rzędzie do zakładów przemysłowych powstającego COP-u czyli Centralnego Okręgu Przemysłowego.

Centralny Okręg Przemysłowy

Ten ambitny plan modernizacyjny zrodził się w głowie ówczesnego ministra przemysłu, Eugeniusza Kwiatkowskiego w 1928 r. Chodziło o rozbudowę przemysłu w tzw. trójkącie Bezpieczeństwa w widłach Wisły, Sanu i Dunajca. Wybór takiej lokalizacji podyktowany był przede wszystkim względami strategicznymi - obszar ten był oddalony od granic z Niemcami i ze Związkiem Radzieckim, skąd spodziewano się - zresztą całkiem słusznie – ataku zbrojnego. Na obszarze tym występowały ponadto surowce o dużym znaczeniu w przemyśle zbrojeniowym, przede wszystkim ruda żelaza, fosforyty, ropa naftowa i gaz ziemny, a także ‘biały węgiel’ czyli energia wodna, jak choćby w pobliskim Rożnowie. Nie bez znaczenia był fakt, że na obszarze COP-u występowała duża nadwyżka siły roboczej – ulokowanie przemysłu właśnie tam pozwalało na jednoczesne rozwiązanie problemu bezrobocia i przeludnienia wsi.

Intensywne prace budowlane w Centralnym Okręgu Przemysłowym – „ognisku siły” – jak czasem nazywano COP, rozpoczęto w 1937 roku. Niestety, do wybuchu wojny działalność podjęło niewiele spośród zaplanowanych zakładów. W 1938 r. na przykład produkcję podjęła wytwórnia sztucznego kauczuku w Dębicy – bazowała ona na oryginalnej metodzie syntezy opracowanej przez Wacława Szukiewicza w Chemicznym Instytucie Badawczym. Polska była trzecim krajem na świecie w którym kauczuk syntetyczny wytwarzano na skalę przemysłową.

W sumie, do dnia wybuchu wojny w COP-ie zdołano uruchomić około 100 fabryk, m.in. wytwórnię samolotów w Mielcu, fabrykę silników lotniczych w Rzeszowie, montownię samochodów ciężarowych w Lublinie czy rafinerię miedzi w Tarnobrzegu. Duży nacisk położono na rozbudowę przemysłu zbrojeniowego. W COP-ie w szybkim tempie powstała fabryki dział w Stalowej Woli i Rzeszowie oraz kilka wytwórni prochu i amunicji. Niestety – było tego za mało, by zmienić bieg wydarzeń we wrześniu 1939 roku.

Budowa COP była przedsięwzięciem wyjątkowym na skalę europejską. W połowie 1938 r. francuski ambasador Leon Noel, tak opisał to co tam zobaczył: „Ultranowoczesne zakłady pojawiające się w samym środku zacofanych rejonów, poprzecinanych kiepskimi drogami, przy których przykucnęły rudery wiejskich chałupek. Wiek dwudziesty sąsiaduje tu bezpośrednio ze średniowieczem.”

Wielkie powroty inżynierów

Nie sposób nie wspomnieć o twórcach tamtej wielkiej modernizacji – inżynierach i technikach. Oczywiście znakomita większość ówczesnej kadry technicznej wywodziła się terenu trzech zaborów. To tu pracowali, czy to w prywatnych firmach, czy to w urzędach lub instytucjach aparatu państwowego Rosji, Austro-Węgier i Prus.

Po 1918 roku nastąpiło jednak zjawisko masowego powrotu Polaków zza granicy. Wśród nich była duża rzesza inżynierów i techników, często wybitnych fachowców w swoich dziedzinach. Przynosili ze sobą doświadczenie zdobywane w państwach, w których dotąd żyli i pracowali, za sobą pozostawiając niekiedy wysokie stanowiska i dobrze zapowiadające się kariery naukowe czy biznesowe.

Taką drogę wybrał m.in. Gabriel Narutowicz, który porzucił Politechnikę w Zurychu i Szwajcarię, gdzie zbudował kilka elektrowni wodnych. Jak wiadomo, powrót do kraju opłacił życiem; tuż po tym, jak wybrano go pierwszym prezydentem RP został zastrzelony przez zamachowca. Ignacy Mościcki, dziś również bardziej znany jako prezydent Polski, także wrócił ze Szwajcarii, choć on zdecydował się na to jeszcze w 1912 roku. Był chemikiem i wynalazcą metody produkcji kwasu azotowego z azotu atmosferycznego. W Szwajcarii powstało kilka fabryk produkujących m.in. kondensatory wysokonapięciowe jego pomysłu. Z kolei Ludwik Eberman wrócił z Niemiec. Tam, w Augsburgu w zakładach koncernu MAN konstruował silniki wysokoprężne do niemieckich lokomotyw i łodzi podwodnych.

Takich wybitnych postaci było znacznie więcej. Do Polski wrócił np. Mieczysław Wolfke – twórca koncepcji holografii oraz Jan Czochralski – metalurg i autor metody wytwarzania monokryształów. Po powrocie niektórzy z nich podejmowali działalność naukową na uczelniach lub w instytutach badawczych (jak np. Mościcki, który oprócz swojego bogatego doświadczenia, ze Szwajcarii przywiózł jeszcze parę wagonów aparatury laboratoryjnej).

Inni po prostu zakładali w Polsce fabryki – tak zrobił m.in. Karol Pollak uruchamiając w Białej koło Bielska fabrykę akumulatorów, czy Tadeusz Sędzimir, który postawił w Kostuchnie cynkownię, a w Hucie Pokój w Nowym Bytomiu zainstalował swoją rewolucyjną walcarkę. Czasem były to powroty połowiczne – inwestowano w ojczyźnie nie rezygnując z kariery na Zachodzie. Tak funkcjonował m.in. Benno Borzykowski, który w Tomaszowie Mazowieckim otworzył fabrykę sztucznego jedwabiu w oparciu o swoją metodę produkcji włókien wiskozowych. Również i tak, poprzez transfer zaawansowanych technologii i tworzenie miejsc pracy można było przyczynić się do modernizacji i odbudowy Rzeczypospolitej.

Patrząc na to czego dokonano w ciągu tamtych dwudziestu lat nie sposób zadać pytania, co napędzało tych ludzi? Wspomnienia inżynierów i techników, którzy brali udział w tym ambitnym dziele odbudowy i modernizacji odrodzonej Rzeczypospolitej pokazują jak wielkie znaczenie miał dla nich etos pracy oraz świadomość, że pracują dla jakiejś większej idei; idei silnej, zasobnej i bezpiecznej Rzeczypospolitej.

Zamiast zakończenia

Przyzwyczailiśmy się, że w opracowaniach dotyczących wielkich inwestycji inżynierskich i przemysłowych II Rzeczypospolitej fotografie pokazują majestatyczne budowle albo polityków podczas uroczystości ich otwarcia. A gdzie podziali się inżynierowie, technicy i robotnicy, bez których ciężkiej pracy nie byłoby czego otwierać? Te parę fotografii to jedynie skromna próba oddania im należnego hołdu.

 

 

 

 

 

 

 

Gdynia. Budowa molo reprezentacyjnego (brak daty)

 

 

 

 

 

 

Budowa magistrali kolejowej Śląsk-Gdynia (październik 1926 r.)

 

 

 

 

 

 

 

Rożnów. Budowa zapory na Dunajcu (sierpień 1939 r.)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Rożnów. Budowa zapory na Dunajcu (sierpień 1939 r.)

Stalowa Wola. Budowa wieży wodnej w hucie (25 sierpnia 1939 r.)

Chorzów. Laboratorium w Państwowej Fabryce Związków Azotowych (brak daty)

Zdjęcia: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Bibliografia (wybór):

Drozdowski, M. Historia Centralnego Okręgu Przemysłowego: geneza, budowa, wizja przyszłości, opinie. Radom 2015.

Dziemianko, Z. Przemysł zbrojeniowy w Centralnym Okręgu Przemysłowym. Toruń 2004.

Gołębiowski, J. COP: dzieje industrializacji w rejonie bezpieczeństwa 1922-1939, Kraków 2000.

Lichocka, H. Ignacy Mościcki (1867-1946): inżynier i wynalazca. Warszawa 2006

Orłowski, B. Historia techniki polskiej. Radom 2006.

Orłowski, B. (red.) Polski wkład w przyrodoznawstwo i technikę: słownik polskich i związanych z Polską odkrywców, wynalazców oraz pionierów nauk matematyczno-przyrodniczych i techniki. T. 1-4. Warszawa 2015.

Piłatowicz, J. (red.) Inżynierowie Polscy w XIX i XX wieku. Tom IX. 100 najwybitniejszych polskich twórców techniki. Warszawa 2001.

Sendzimir, V. Steel will: The Life of Tad Sendzimir. Nowy Jork 1994.

Spyra A. KER: polski kauczuk – historia marki. Kraków 2005.

Tomaszewski, P. Powrót: rzecz o Janie Czochralskim. Wrocław 2012.

Wańkowicz, M. Sztafeta. Książka o polskim pochodzie gospodarczym. Warszawa 1939.

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl