Zdrowa kondycja jubilata


18-12-2018 15:49:25

Przez cały mijający właśnie rok „Przegląd Techniczny” publikował artykuły omawiające różne aspekty bogatych dziejów polskiej informatyki. Uhonorowaliśmy w ten sposób 70-lecie jej powstania. Za początek tej nader obecnie istotnej dziedziny wiedzy i praktyki przyjmuje się powszechnie 23 grudnia 1948 r. Był to dzień utworzenia w Państwowym Instytucie Matematycznym zespołu nazwanego Grupa Aparatów Matematycznych, którego zadaniem było stworzenie polskiego komputera.

Teksty drukowane w „Przeglądzie” dobrze współgrały z ogólnopolskimi obchodami tej rocznicy. Złożyło się na nie kilkadziesiąt konferencji, seminariów, debat publicznych i innych wydarzeń organizowanych przez urzędy administracji publicznej, uczelnie, stowarzyszenia oraz firmy sektora IT. Ich koordynacji podjęło się Polskie Towarzystwo Informatyczne, a imprezy zostały objęte najwyższymi patronatami: Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej, Prezesa Rady Ministrów oraz szefów wszystkich jakoś związanych z branżą informatyczną resortów.

Rocznica była dobrą okazją do ogólnych refleksji na temat roli współczesnej informatyki i samych informatyków. Od lutego do maja jubileuszowego roku w oddziałach i sekcjach PTI trwała debata środowiskowa dotycząca pojmowania zawodu informatyka. Dyskutowano o tym, jak zmienia się ta profesja, o pozyskiwaniu niezbędnych kwalifikacji, kwestiach etycznych, rynku pracy, przeciwdziałaniu wykluczeniu cyfrowemu, bezpieczeństwie… Podsumowanie tej debaty odbyło się na konferencji 16 maja 2018 w siedzibie NOT, a najciekawsze wypowiedzi zostały zamieszczone w zbiorze materiałów pokonferencyjnych1.

Dla mnie bomba

Celebrowano nie tylko lokalnie. We wrześniu odbył się w Poznaniu 24 Światowy Kongres Komputerowy organizowany przez federację IFIP (International Federation for Information Processing) – wiodącego międzynarodowego stowarzyszenia zajmującego się przetwarzaniem informacji. Członkami IFIP są towarzystwa i akademie nauk z ponad 50 krajów. Ta organizacja skupia ponad 350 tys. informatyków, wśród których jest wielu laureatów nagrody Turinga (informatycznego odpowiednika nagrody Nobla).

Kongresy IFIP odbywają się co trzy lata i Polska nie miała jeszcze okazji ich gościć. To, że Światowy Kongres Komputerowy odbył się właśnie w stolicy Wielkopolski, nie powinno dziwić. W Poznaniu coraz więcej dzieje się w branży IT, a ponadto stąd właśnie pochodzą matematycy, którzy złamali kod Enigmy. Ten wątek był mocno eksponowany w obradach dzięki obecności sir Dermonta Turinga (bratanka Alana Turinga i autora książki o swoim stryju).

Atrakcją Kongresu była zdalna demonstracja „The Bombe”, urządzenia używanego przez Alana Turinga do znajdowania początkowych - zmienianych każdego dnia - ustawień maszyn Enigma. Zakodowany, zgodnie z podręcznikiem Kriegsmarine przez Enigmę, komunikat został wysłany z Poznania do dawnego ośrodka łamania szyfrów w Bletchley Park (obecnie mieści się tam muzeum komputerowe). Po trzech godzinach został zdekodowany przy użyciu repliki The Bombe i rozszyfrowana wiadomość została przesłana do Poznania. Światowe sławy informatyczne zamiast uczestniczyć w obradach Kongresu obserwowały na dużym ekranie zmagania angielskich kryptologów. Przy okazji mogły również wysłuchać wykładu „Early Computer Development in Poland”, prezentującego dokonania pierwszych 25 lat polskiej informatyki. Była to niepowtarzalna sposobność zaprezentowania polskiego dorobku na ważnym międzynarodowym forum.

Summa summarum

Nie jest łatwo podsumować te 70 lat. Zaczynaliśmy wcześnie, zanim większość sąsiednich krajów zorientowała się, że komputery staną się ważne. W Polsce, tak jak wszędzie indziej, skupiano się z początku na konstruowaniu sprzętu i dopiero później doceniono istotność oprogramowania. Były warte odnotowania sukcesy na skalę ponadregionalną, ale były też spektakularne porażki i monumentalne projekty, których nie udało się zrealizować. To wszystko zostało szczegółowo opisane w poprzednich artykułach.

Jak jest teraz? Gdzie jesteśmy w rankingach światowych? I jak je oceniać? Wiadomo przecież, że ścigać się z Doliną Krzemową nie ma sensu. To nie ta liga ze względu na potencjał kadrowy i przede wszystkim nie te finanse. Ale parę startujących z Polski firm w Silicon Valley jednak wylądowało. Często stosowane porównanie z przodującą wśród europejskich krajów Estonią też nie jest miarodajne. W państwie, o liczbie mieszkańców mniejszej niż Warszawy, z których większość to subordynowani i gotowi do współpracy luteranie, odgórne upowszechnianie informatycznych procedur jest łatwiejsze.

W europejskich porównaniach rozwoju społeczeństwa informacyjnego wypadamy nieźle – zwykle w górnej strefie stanów średnich. Ostatnie statystyki wykazują, że co najmniej jeden komputer ma ponad 80% gospodarstw domowych i prawie wszystkie z nich dysponują dostępem do internetu szerokopasmowego. Te, które z tego nie korzystają, jako główną przyczynę wskazują brak potrzeby. To spory postęp, bo jeszcze parę lat temu najważniejszą wymienianą przeszkodą były wysokie opłaty za dostęp do sieci albo brak umiejętności obsługi komputera.

Jeszcze lepiej wypadają przedsiębiorstwa: z internetu korzysta 95% firm, z których zdecydowana większość ma mobilne łącza szerokopasmowe. Wiedzą doskonale, że brak strony www skazuje na nieistnienie. Nie mają oporów przed elektronicznym składaniem i otrzymywaniem zamówień, prezentowaniem swojej oferty w sieci i wykorzystywaniem mediów społecznościowych w celach biznesowych.

Gadu-Gadu o Naszej Klasie

Polacy bez zbędnych oporów zaczęli korzystać z internetowych serwisów społecznościowych. Uruchomiony w 2000 r. komunikator Gadu-Gadu na początku pozwalał tylko na wymianę wiadomości tekstowych i plików, a mimo to zyskał natychmiastową popularność. Później, gdy umożliwiono przesyłanie obrazu i dźwięku, zaczęto go tłumnie używać. W szczytowym 2011 r. 6 mln osób wysyłało przez Gadu-Gadu czasem po kilkadziesiąt wiadomości dziennie.

W 2006 r. ruszył portal nasza-klasa.pl, który miał pomagać we wznowieniu kontaktów z koleżankami/kolegami ze szkolnych lat. Inicjatywa trafiła w niezagospodarowaną niszę, bo w Polsce - w przeciwieństwie do wielu krajów - brakowało stowarzyszeń podtrzymujących łączność między absolwentami szkół i uniwersytetów. Nawiązująca do znanej piosenki nazwa znacznie przyczyniła się do popularyzacji tego serwisu. Szybko przebił się poza pierwotnie założoną grupę docelową: objął organizacje harcerskie, jednostki wojskowe i inne instytucje, do których nie koniecznie ma się ochotę wracać, ale miło je powspominać. Przez pewien czas był jednym z podstawowych narzędzi porozumiewania się internautów, którzy w 2010 r. mieli tam 14 mln unikatowych kont.

Jednym z pierwszych szeroko zaakceptowanych serwisów stała się Wikipedia. We wrześniu 2001 r., zaledwie kilka miesięcy po ogłoszeniu angielskiej wersji tej internetowej encyklopedii, uruchomiono jej krajową edycję. Polska wersja przez pewien czas zajmowała czwarte miejsce pod względem liczby haseł, co dobrze świadczyło o mobilizacji polskich użytkowników Internetu. Obecnie język polski stabilnie zajmuje miejsce w pierwszej dziesiątce z liczbą haseł prawie 1,3 mln i 9 mln odwiedzin miesięcznie.

Wysoko w światowych rankingach platform handlu elektronicznego plasuje się utworzone w 1999 r. Allegro.pl - ponad 20 mln kont. Równie dobre notowania mają portale informacyjne: Onet.pl, Gazeta.pl, Wirtualna Polska i Interia.pl. Przyznać trzeba, że każdy z tych internetowych serwisów nie jest rdzennie polskim pomysłem. Nawet te, które odniosły największe sukcesy, jak Nasza Klasa czy Allegro, to kopie podobnych usług oferowanych przedtem gdzie indziej. A jednak formalna definicja innowacji uznaje za nią także przeniesienie istniejącego rozwiązania na inny obszar geograficzny.

Sporo udało się zrobić

Dla zwykłego obywatela korzyści z informatyki sprowadzają się zwykle do ułatwień w kontaktach z administracją różnych szczebli. Chodzi o to, żeby załatwić swoją sprawę szybko, wygodnie i bez kolejek. Żeby urzędnicy mogli na ekranach swoich komputerów widzieć wszystko, co potrzebne. Aby nie trzeba było sterczeć godzinami na korytarzach urzędów i móc załatwić niemal wszystko przez sieć.

Systemy informatyczne administracji publicznej nie miały przez lata dobrej prasy. Informacje medialne sprowadzały się zwykle do doniesień o opóźnieniach w ich wdrożeniu i problemach z przetargami. Ale tak skomplikowane zadania rzadko się zdarza zamknąć w przewidzianym budżecie, założonym harmonogramie i dostarczyć wszystkie oczekiwane funkcje. Na świecie tylko 20% przedsięwzięć tej skali kończy się sukcesem potwierdzonym przez szefa projektu i przedstawiciela klienta. I jest to liczba zawyżona, bo przy odbiorze zwykle obie strony dla dobra sprawy łagodzą swoje początkowe wymagania. Statystycznie jedna trzecia się nie udaje i zostaje zarzucona. Reszta jest skazana na długotrwałe uzupełnienia i poprawki.

Jeśli się już uda zrealizować cel, to takie nowe udogodnienie szybko powszednieje. Skoro jest i dobrze działa, to przestajemy na nie zwracać uwagę, traktując je jako coś równie oczywistego, podobnego do stałej obecności wody w kranie i prądu w gniazdku. Dopiero jeśli się system chwilowo zawiesi, to doceniamy jego znaczenie i narzekamy. Wymieńmy zatem dla przykładu parę systemów informatycznych, które tak wrosły w naszą codzienność, że przestały być zauważane.

W latach 90. stworzono system POLTAX do przetwarzania danych o podatnikach, co znacznie zredukowało konieczność osobistego odwiedzania urzędów skarbowych. Potem wdrożono e-deklaracje, czyli rozliczanie podatków przez Internet, z czego w roku 2017 skorzystało aż 56% podatników. Już teraz można otrzymać deklarację wypełnioną przez urząd skarbowy, którą wystarczy tylko sprawdzić. Wkrótce i to nie będzie pewnie konieczne, bo 4 mln indywidualnych podatników niekorzystających z ulg i odliczeń nie będzie musiało robić nic – całość informacji na ich temat da się uzyskać z istniejących baz danych.

Kompleksowy System Informatyczny Zakładu Ubezpieczeń Społecznych powstał w 1997 r. To największy projekt informatyczny jaki udało się zrealizować w Polsce. Gromadzi i przetwarza dane ponad 25 mln obywateli, umożliwiając naliczanie oraz wypłacanie emerytur i rent. Jest również pierwszym polskim e-urzędem, który umożliwia wgląd do zgromadzonych danych, przekazywanie dokumentów ubezpieczeniowych i składanie wniosków. W 2005 r. ZUS otrzymał za niego główną nagrodę eEurope Awards for eGovernment przyznawaną pod auspicjami Komisji Europejskiej dla najbardziej innowacyjnego systemu wspomagającego zarządzanie instytucjami rządowymi.

W Ministerstwie Pracy i Polityki Socjalnej stworzono w latach 1992-99 system obsługujący wojewódzkie i rejonowe urzędy pracy oraz tysiące ośrodków pomocy społecznej w całym kraju. Zmodyfikowany w pierwszej dekadzie obecnego wieku, funkcjonuje pod nazwą Syriusz2. W 2008 r. została uruchomiona Elektroniczna Platforma Usług Administracji Publicznej (ePUAP), czyli ogólnopolska platforma teleinformatyczna służąca do komunikacji obywateli z jednostkami administracji publicznej. Zapewnia bezpłatny kontaktu z różnymi urzędami i zdalne załatwienie rozmaitych spraw: od wezwania policji i zgłoszenia przestępstwa, po sprawdzenie organizatora kolonii lub uzyskanie pozwolenia na kierowanie tramwajem.

Ministerstwo Zdrowia zajęło się systemem zarządzania usługami medycznymi Rejestrem Usług Medycznych. W 2013 r. został uruchomiony system eWUŚ (Elektroniczna Weryfikacja Uprawnień Świadczeniobiorców), który umożliwia łatwe potwierdzenie prawa do leczenia w ramach ubezpieczenia w NFZ. Od stycznia 2016 r. lekarze mogą wystawiać elektroniczne zwolnienia lekarskie, a począwszy od 2019 r. będą już musieli.

W 2011 r. rozpoczęła działalność Centralna Ewidencja i Informacja o Działalności Gospodarczej (CEIDG), która umożliwia bezpłatny dostęp do informacji o przedsiębiorcach i innych podmiotach, a także składanie wniosków. Także za darmo można przeglądać elektroniczne księgi wieczyste i samemu pobrać potrzebne dokumenty bez konieczności wielogodzinnego przesiadywania w zakurzonych korytarzach hipoteki. Sprawne przeprowadzenie spisu powszechnego w 2011 r. było możliwe nie tylko dzięki przenośnym urządzeniom elektronicznym, w które wyposażono ankieterów, ale też przez pobranie danych z już istniejących systemów informacyjnych.

Listę udanych projektów wypadałoby powiększyć o takie, które nie uzyskały atencji mediów, bo dotyczyły wąskich obszarów, jak choćby system zarządzający od 1985 r. bankami krwi3. Albo SYMLEK, który od 43 (!) lat rejestruje dane o jakości mleka i prowadząc księgi rodowodowe milionów krów i buhajów w gruncie rzeczy steruje krajową hodowlą bydła.

Jest ministerstwo

Prace legislacyjne wloką się zawsze z dużym opóźnieniem za rozwojem techniki. Tabory zawsze nie nadążają za jednostkami frontowymi i prawnicy musieli najpierw zrozumieć, o co w tej informatyce chodzi, żeby zaproponować właściwe regulacje. Dopiero 17 lutego 2005 r. Sejm, przy jedynie sześciu głosach wstrzymujących przyjął ustawę o informatyzacji podmiotów realizujących zadania publiczne zwaną powszechnie ustawą o informatyzacji, która prawie bez zmian obowiązuje do dzisiaj. To nie było proste, bo nowe ustawy tworzy się zwykle modyfikując jakąś starą, a na tym obszarze żadnej przedtem nie było.

Był to pierwszy akt prawny legitymizujący systemy i standardy, a także określający zadania ministra właściwego do spraw informatyzacji oraz jego narzędzia i organa pomocnicze, jak np. wymagania dotyczące współdziałania systemów informatycznych, Plan Informatyzacji Państwa czy Rada Informatyzacji. Dział informatyzacja był następnie przekazywany kolejno pod nadzór Ministra Spraw Wewnętrznych i Administracji (lata 2005-2011), Ministra Administracji i Cyfryzacji (2011-2015) oraz Ministra Cyfryzacji (od 2015 r.). Ale i w tej kompetentnej przecież instytucji zdarzało się, że do pomocy w złożeniu przez ministra podpisu elektronicznego przywoływano informatyka.

W 2012 r. doszło do istotnej konfrontacji władzy z internautami na temat ratyfikacji umowy ACTA (Anti-Counterfeiting Trade Agreement), która istotnie ograniczała swobodę korzystania z zasobów Internetu. Na ulice wyszły dziesiątki tysięcy ludzi, którzy dotąd spokojnie siedzieli w domach przed swoimi laptopami.

W zorganizowanym w trybie kryzysowym spotkaniu z ówczesnym premierem Donaldem Tuskiem, przedstawiciel Polskiego Towarzystwa Informatycznego stwierdzał emocjonalnie: Internet wyrósł z trendów kontrkulturowych, którym chodziło o wyrwanie monopolu informacyjnego z rąk rządów, wielkich korporacji i wojska. Naiwna idea, ale się udało. Ludzie komunikują się z sobą i powstała rzeczywista demokracja oddolna. I teraz przychodzą inni, którzy nic z tym wspólnego nie mieli, prawnicy, politycy i zaczynają ten teren po swojemu grodzić. Gdyby ACTA obowiązywało w latach 60-tych i 70-tych, to Internet nigdy by nie powstał.

Na początku, wyglądało na to, że umowa ACTA jest klepnięta. Przeszła wszystkie formalne procedury i została rozesłana „w trybie obiegowym zainteresowanym podmiotom [czyli instytucjom, z którymi zgodnie z przepisami trzeba ją skonsultować]", choć pewnie mało kto w urzędach ją dokładnie czytał. Podpisała ją już nawet polska pani ambasador w Japonii. Siła protestu była jednak tak duża, że rząd ten podpis wycofał, za co należy mu się duży plus. I dobrze się stało, bo i tak Parlament Europejski odrzucił to porozumienie. Mobilizacja internautów zmieniła bieg historii. Miejmy nadzieję, że nie po raz ostatni.

Oficjalnie dołączyliśmy do Unii Europejskie w 2004 r., ale informatycznie połączyliśmy się z nią dopiero trzy lata później. Gdy Polska stała się członkiem państw grupy Schengen, należało dostosować do nowych standardów systemy obsługujące wydawanie i sprawdzanie dowodów osobistych oraz paszportów w kraju i na placówkach dyplomatycznych, kontrole graniczne, systemy celne, finansowe, wizowe… Trzeba było spiąć 21 instytucji (ministerstw i urzędów centralnych, w których pracowały rozmaite systemy informatyczne) w jedną domenę krajową, która komunikowała się z Europą. W grudniu 2007 r. system ruszył i Polacy wreszcie mogli wyjeżdżać na zachód bez kontroli granicznej. Miejmy nadzieję, że ta sytuacja utrzyma się jak najdłużej. Jedynym zagrożeniem może być tu niestabilna polityka, bo od strony informatycznej wszystko działa bez zarzutu.

Marek Hołyński

1.Kim jest współczesny informatyk?, Debata środowiskowa, PTI, 2018

2. Zbigniew Olejniczak: Informatyzacja w urzędach pracy trzy etapy nowoczesności, w Jerzy S. Nowak, Beata Ostrowska (red.): Polska informatyka: systemy i zastosowania, PTI, 2017

3. Andrzej Goleń, Andrzej Musioł: System „Bank Krwi”, w Jerzy S. Nowak, Beata Ostrowska (red.): Polska informatyka: systemy i zastosowania, PTI, 2017

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl