Wino dla inżyniera (211). Jak to z winem bywało


19-12-2018 18:17:36

Dziś pijamy wino najczęściej tak, jak je stworzył winiarz – ale nie zawsze tak było. Starożytni Grecy za obowiązkowe uważali dodatki do wina w rodzaju nalewów ziołowych czy wręcz żywicy, a w krajach basenu Morza Śródziemnego nadal czasami rozcieńcza się wino w kieliszku wodą. Również zastosowania wina były odmienne od dzisiejszych – ponieważ trunek ten, pity dziś dla przyjemności, uważano przez wieki za skuteczne lekarstwo prawie na wszystko.

Tak bywało i u nas. Krakowski dominikanin, znany jako brat Mikołaj, napisał w XIII. w. traktat " Experimento", w którym podano liczne – dziś budzące grozę – przykłady medycznych zastosowań wina. Pierwsze z nich to proszek wężowy z winem ( " ...weź proszku wężowego i wsyp troszkę do wina i daj choremu do picia rano i wieczorem..."), skutecznie kruszący kamienie " ...w jakiembądź miejscu...". Drugi – to słynne podobno podówczas pigułki brata Mikołaja, których składu wprawdzie nie podano, ale które dodane do wina leczyły ponoć febrę oraz stwardnienie wątroby i nerek, a także działały generalnie oczyszczająco i uodporniająco, chociaż wywoływały w trakcie zażywania (zwłaszcza przy nadmiarze wina) silne poty. Brat Mikołaj zalecał także tzw. dietę wężową, w której jadło się wyłącznie polewkę z rozdrobnionego mięsa węża, gotowaną na winie i doprawianą korzeniami. Dietę tę stosował podobno sam książę Leszek Czarny, a i w krakowskim klasztorze dominikanów stosowało się ją nierzadko.

Wino bywało nie tylko lekarstwem, ale i kategorią ekonomiczną, polityczną czy wręcz filozoficzną. Stanisław Staszic w swoich dziełach dawał wyraz przekonaniu, że Niemcy wykorzystują nas ekonomicznie, a wino to jedno z ich narzędzi ekonomicznej kolonizacji Polski. Jako obronę przed tą inwazją proponował nałożenie na wino podatku w wysokości aż 60% (sic!) oraz ustanowienie państwowego monopolu na import wina, a także nie do końca zrozumiały dla dzisiejszego czytelnika " zakaz publicznego używania wina po okresie 5 lat". Z takimi poglądami nasz słynny uczony nadawałby się dzisiaj jak nic na szefa PARPA (Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych)!

Nad problemem wina, a dokładnie mówiąc, jego nieumiarkowanej konsumpcji przez niektórych pochylił się Andrzej Frycz Modrzewski, który jako humanista był zawsze zwolennikiem umiaru i złotego środka. W jednym z jego dzieł możemy znaleźć taką oto sentencję: " ...picie i zbytnie żarcie nieprzystojne jest człowiekowi, ale najwięcej tym, którzy na sobie osobę urzędu noszą", a w innym: " ...wino zaiste takie ma przyrodzenie, że ludzi naprzód czyni wesołe, potym ... dodawa dobre nadzieje i większego o sobie rozumienia, a gdy się go jeszcze lepiej nachyli – przydawa ufności, śmiałości do mówienia ... tak, że człowiek bywa jakby sam nie swój". Passus odnoszący się do szczególnej ostrożności (przy piciu) ludzi piastujących urzędy chętnie zadedykowałbym dzisiejszym posłom, funkcjonariuszom państwowym oraz samorządowym.

Niezależnie od tych ocen, wino było dla Polaków kategorią ważną. W słynnej mowie " Sermo de bello iusto et iniusto" (Kazanie o wojnie sprawiedliwej i niesprawiedliwej), wygłoszonej przez Stanisława ze Skarbimierza w kilka lat po bitwie pod Grunwaldem, jako przykłady szkodliwych konsekwencji wojny niesprawiedliwej wymieniono burzenie i palenie budynków, wyludnianie wsi oraz trzebienie winnic. Proszę Państwa, jeśli trzebienie winnic polski filozof wymienia jako jeden z trzech najgorszych skutków wojny, to te winnice – a więc i wino – musiały być podówczas czymś istotnym.

Podobnie pisać można by długo. Wino – to cała historia i na pewno w jednym felietonie nie da się napisać o nim wyczerpująco. A może trzeba do niego podejść po gruzińsku – tzn. nie filozofować, tylko po prostu się napić? Na tę okazję polecam doskonałe czerwone TerraZul Tannat z Urugwaju – soczyste, mocno owocowe, ale fantastycznie zrównoważone, dostępne w różnych miejscach za ok. 54 zł. I niech pójdzie na zdrowie!

winny maniak

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl