Wątpię więc jestem. I ty możesz zostać Wałęsą


13-01-2019 17:15:12

Obchodzona uroczyście 100 rocznica odzyskania niepodległości najrozmaitsze budziła skojarzenia, dzięki czemu bywało i pięknie, i straszno, i śmiesznie. Bardzo mi się np. podobało, że jakby spłacając dług dzieciom, których tamten czas przedwcześnie zmieniał w wojsko, wiele uczyniliśmy, by teraz z wojska zrobić dzieci. Nie wszystkim z tym było do zabawy. Mnie na przykład pamięć podsuwała taki makabryczny kawałek z czasów sławnego radzieckiego prokuratora o pięknym nazwisku Wyszynskij. Kawałek dotyczył procesu wroga ludu, który toczył się niezwykle sprawnie i ograniczał w istocie się do pytania: – skolko wam liet?; odpowiedzi: – dwadcat` oraz sentencji – i chwatit. Wiem, że przyznawać się do takich skojarzeń w tak wielkie i uroczyste święto, to wstyd. Dla usprawiedliwienia przytoczę zatem jeszcze dwa: słowa, które wypowiedział nasz Papież o tym, że wolność nie tyle jest dana, co zadana, oraz to, co powiedział marszałek Piłsudski, że dla Polaków można zrobić wiele, z Polakami trudno zrobić cokolwiek. Teraz, gdy skończyły się uroczystości, uspokoiła atmosfera i sprawy wróciły do normy (rozpoczął się strajk w Locie), natarły na siebie z nową siłą polityczne watahy, ożył duch Targowicy…

Warto na spokojnie, ale i na poważnie zastanowić nad stanem naszych spraw. Wrócić choćby do kwestii podniesionej przez Marszałka, czyli dlaczego z nami tak trudno zrobić cokolwiek. Przyczyn można byłoby zapewne wypunktować wiele, poczynając choćby od takich pojęć, jak „polnische wirschaft”, „liberum veto”, „kupą mości panowie” etc…, ale można także wyjść od takiej ogólnej konstatacji, że jesteśmy narodem szczególnie predestynowanym do walki. Ileśmy, choćby w naszym piśmie, usiłowali prostować historię, pokazywać, że nie tylko „szablą i piórem” pisaliśmy, a i tak w ogólnej świadomości narodu uskrzydlają nas głównie czyny zbrojne.

Nawet czasy powojenne, niby już pokojowe, jeśli zrodziły jakichś bohaterów, to nie byli to bynajmniej bohaterowie pracy. Dla wielu praca w życiorysie jest powodem do wstydu, bo była to praca dla komuny. Droga do sławy prowadziła nie przez pracę, ale wręcz przeciwnie, przez strajki, czyli pracy zaniechanie i to nam – istnieje taka obawa – pozostało. Wojciech Młynarski pisał swego czasu: „chleba dosyć, przyszła pora na igrzyska”. W rzeczywistości człowiek, jeśli ma dosyć chleba, stopę osiągnął stosunkowo wysoką, pragnie sławy, a jeśli tą się upoi, sięga po władzę. Przekonanie, że podnosząc zarobki, zmierzamy do pokoju społecznego, nie znajduje w praktyce potwierdzenia. Zapotrzebowanie na sławę jest nawet większe, gdy żołądek pełen. Przez naukę i pracę może się ludzie bogacą, ale trzeba czegoś więcej, aby stać się kimś. W istocie wcale tak daleko nie odeszliśmy od powojennego powiedzenia, że nie matura, lecz chęć szczera… Byłemu ministrowi Szyszce niewiele pomógł tytuł profesora, gruntowne wykształcenie przyrodnicze, wieloletnia praktyka – wysadzili go z siodła aktywiści.

Podobnie jak za komuny, ciągle bardziej się opłaci być działaczem postępowcem niż badaczem naukowcem. Poza tym łatwiej nim być, bo postępowiec nie musi mieć w głowie zbyt wiele oleju, wystarczy ogólna orientacja, z jakiego kierunku wieje wiatr postępu. Można się dziwić, że dotychczas nikt nie napisał podręcznego poradnika, jak się wybić, opartego na konkretnych przykładach, których wszak nie brakuje. Pozostawieni sami sobie ambitni ludzie wybierają na chybił trafił spośród tych, których podsuwa telewizja albo historia. Ta ostatnia szczególnie przemawia do wyobraźni postacią Lecha Wałęsy. Nie bacząc na perswazje Wisławy Szymborskiej, że nic dwa razy się nie zdarza, chętnych, aby spróbować, mamy wysyp szczególny, przy czym kandydaci są płci obojga i zawodów najrozmaitszych. Dziwić się zresztą temu nie należy, bo intuicyjne można oszacować, że walecznych w ogóle jest w kraju więcej niż pracowitych. Nie jest to szczególnie budująca konstatacja u progu nowego stulecia Niepodległej, choć i do rozpaczy nie ma powodu. Lepiej, gdy więcej jest chętnych na drugiego Wałęsę, niż by miało być na drugiego Powstańca.

hen

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl