Całkiem błaha przyczyna globalnego ocieplenia


02-02-2019 16:24:08

Niezbędna i konieczna jest zasadnicza korekta dotychczasowej diagnozy i przyjętych do realizacji sposobów zapobiegania globalnemu ociepleniu.Ostatnia taka próba - pod koniec 2018 r. miała miejsce na COP 24 w Katowicach, gdzie uzgodniono sporo wspólnych postanowień, które miałyby zapobiegać niekorzystnym wzrostom temperatury na powierzchni Globu.

Pomimo ogromu kosztownych poczynań, nie przyniosą one jednak spodziewanych korzyści, bowiem nie uwzględniono tam przyczyny najważniejszej, a mianowicie ; ciągłego dogrzewania atmosfery ziemskiej, dokonywanego przez naszą cywilizację , wykorzystującą egoistycznie niewielką tylko część energii zawartej w zużywanych, a wydartych Ziemi surowcach energetycznych. Podstawą wyrażonych przekonań są przedstawione wyliczenia dowodzące z grubsza spore prawdopodobieństwo dalszego trwania obserwowanych trendów .

Już w końcu XVI w. utwierdzał się powoli w cywilizowanym świecie nowy naukowy pogląd dotyczący budowy i funkcjonowania układu słonecznego. Kolejne osiągnięcia badawcze wielkich uczonych 17-go , 18-go i 19-go wieku potwierdzały stopniowo dalekowzroczną wizję polskiego kanonika z Fromborka, aż w końcu XX w. pierwsze loty kosmiczne ostatecznie i naocznie dowiodły słuszności kopernikańskiej teorii. Tak więc udało się wreszcie po 4-ch wiekach rozwiać wszelkie wątpliwości związane z najgenialniejszym chyba odkryciem w całej historii rozwoju ludzkości, myśli i cywilizacji!

Siły kosmiczne

Odtąd współczesna wiedza naukowa uznaje bezwarunkowo, że zasadnicze oddziaływania między oddalonymi obiektami w niezmierzonym kosmosie realizowane są głównie poprzez grawitację i promieniowanie . 

W układzie słonecznym siły grawitacyjne zapewniają stabilność obiegu planet , natomiast promieniowanie umożliwia przekazywanie energii między obiektami. Dla Ziemi oznacza to m.in. istnienie życia, o czym przekonany jest dziś każdy człowiek świadomy końca naszego ziemskiego świata, gdy już na zawsze i ostatecznie Słońce zgaśnie. Charakterystyczna niezwykła stabilność układu słonecznego - trwająca prawdopodobnie miliardy lat - ukształtowała wszystko, co się w nim znajduje, włącznie z Ziemią. Tak więc aktualne orbity planet i stan fizyczny naszej gwiazdy - Słońca, pozostają przez ostatnie miliony lat prawie niezmienne , co stworzyło także na Ziemi szczególne warunki panujące od dłuższego czasu - również na jej powierzchni .

W przestrzeni kosmicznej stosunkowo niewielka kula ziemska może być więc traktowana jako "odizolowany "obiekt krążący po swej stałej orbicie wokół Słońca , niezależnie od ruchu innych nieskończenie licznych ciał niebieskich. Panuje bowiem pogląd, że tylko ogromne katastrofy kosmiczne (zderzenia) mogłyby zmieniać ten stan rzeczy, a prowadzone badania geologiczne i astronomiczne wcale temu nie przeczą - potwierdzając ponoć, że już od wielu milionów lat Ziemia takich kolosalnych tragedii nie zaznała .

Bilans dla Ziemi

W naszym układzie planetarnym centralnie posadowione Słońce rozsyła we wszystkich kierunkach ogromne ilości energii w postaci ciągłego promieniowania. Tylko niewielka część tej energii trafia na Ziemię i pozostałe planety - reszta zaś rozprasza się w kosmicznej otchłani. Rozważając dłuższe okresy czasowe, bilans energetyczny dla Ziemi można zapisać tak:

         Ed = Ew + Ez

gdzie:

Ed - energia promieniowania dostarczona na Ziemię w danym przedziale czasowym

Ew - energia promieniowania wyemitowana przez Ziemię w danym przedziale czasowym

Ez - energia promieniowania zatrzymana( pochłonięta ) przez Ziemię w danym przedziale czasowym

Składnik Ez {czyli energia pochłonięta} jest przez Ziemię jakoś tam "zagospodarowywany" na jej powierzchni (np. w procesie fotosyntezy), a dalej energia ta jest sprytnie magazynowana (w końcu pod jej powierzchnią) - tworząc ostatecznie zasoby naturalne np. w postaci paliw. W ciągu milionów lat zostały w ten sposób zgromadzone w skorupie ziemskiej przeogromne zasoby energetyczne w postaci różnych bogactw naturalnych, takich np. jak węgiel, ropa i gaz .

Wiemy na pewno , że głównie w ostatnim stuleciu nastąpił szybki rozwój przemysłu wydobywczego i to na całym świecie. Znaczne ilości surowców, a w tym również energetycznych, zostały w tym czasie wydobyte na powierzchnię Ziemi, po czym użyto ich dla zaspokojenia rosnących potrzeb cywilizacyjnych wielkich społeczności. Należy tu zaznaczyć, że każda zamiana energii zawartej w paliwach kopalnych na inne rodzaje energii ( np. elektryczną , mechaniczną, itp. ) odbywa się prawie zawsze za pośrednictwem energii cieplnej - powstającej podczas spalania . Zresztą każdy inny wytworzony rodzaj energii i tak w końcu musi zamienić się na ciepło ( zgodnie z podstawowymi zasadami termodynamiki ). W ten sposób niemal cała wydobyta dotąd na powierzchnię ziemi energia (w postaci węgla, ropy i gazu), została w stosunkowo krótkim czasie ( około stu lat), świadomie zamieniona na energię cieplną. To ta „uwolniona " w procesie zamian energetycznych oraz podczas spalania energia cieplna musiała spowodować zaburzenie wcześniejszej równowagi panującej dotąd na powierzchni kuli ziemskiej. Powstałe w procesie spalania liczne związki chemiczne ( np. dwutlenek węgla ) mogą mieć również pewien wpływ na ocieplenie klimatu, nie jest to jednak na pewno czynnik decydujący .

Za dużo ciepła

Równowaga energetyczna na powierzchni naszego globu kształtowana jest przez dwa główne źródła dostawy ciepła, a mianowicie wnętrze Ziemi i Słońce. Z gorącego wnętrza ziemi ( dzięki przewodnictwu ) dociera na jej powierzchnię potężna ilość energii cieplnej, ogrzewając atmosferę "od dołu". W tym samym przedziale czasu Słońce dogrzewając łaskawie dodaje nam nieco w postaci promieniowania , a razem jest tego około 9,44 * 10 exp 24 J/rok. . Energia wypromieniowywana przez Ziemię w kosmos ( niezmienna "od zawsze"), utrzymywała odwieczny stan równowagi, aż do czasów nam bardzo bliskich, czyli drugiej połowy XX wieku . A tymczasem tylko w latach 1970 - 2010 wydobywano i zużywano średniorocznie na świecie takie oto przybliżone ilości surowców energetycznych:

  - węgla ok.4000 mln t,

  - ropy ok.3000 mln t,

  - gazu ok.750 mln t,

co przy średnich wartościach energetycznych wynoszących dla nich odpowiednio ok. 22 GJ/t, 42 GJ/t i 44 GJ/t, daje łącznie 247 * 10 exp 18 J/rok dodatkowej energii cieplnej "dołożonej" wprost na powierzchnię skorupy ziemskiej. Ale z całego strumienia energii słonecznej do powierzchni Ziemi dociera zawsze tylko jego część, a w niej niewielki tylko ułamek to tzw. "zakres podczerwony" - najbardziej odpowiedni do podgrzewania na jej powierzchni. Reszta energii jest odbijana(albedo) i częściowo pochłaniana przez górne warstwy gazowej otoczki ziemskiej - wykorzystywana zapewne dla podtrzymywania w ruchu całego światowego mechanizmu atmosferycznego. Tak więc ta dodatkowa porcja energii cieplnej pochodząca ze spalania może stanowić około 0,25% tego podczerwonego strumienia energii - co akurat być może wystarcza do podgrzewania całej atmosfery ziemskiej średnio w granicach 1 - 1,5oC?

Wielką niegodziwością byłoby niezauważanie tych setek milionów palenisk przygotowujących codziennie posiłki i herbatki dla całej ludzkiej populacji, setek milionów pojazdów silnikowych ogrzewających konwekcyjnie powietrze atmosferyczne na wszystkich zamieszkałych kontynentach, tych niezliczonych grzewczych i chłodzących urządzeń wykorzystywanych przez naszą cywilizację, itp. Nieustannymi emiterami energii cieplnej są również wszystkie ciepłokrwiste zwierzęta i miliardy ludzi czyniących sobie „Ziemię poddaną”. Liczne gremia „pseudoznawców” próbują od dawna przekonywać wszystkich, że główną przyczyną ocieplania ziemskiego klimatu są tzw. gazy cieplarniane co jest oczywistym kłamstwem, prawdopodobnie świadomie głoszonym w celu zabezpieczenia gigantycznych interesów ekonomicznych rozlicznych międzynarodowych korporacji. Z uwagi na ich wyjątkową szkodliwość dla rozwoju gospodarczego wielu krajów ( w tym również Polski ), tak podstępnie uprawianej publicznej propagandzie należałoby dać jak najszybciej zdecydowany odpór, wskazując jednocześnie na właściwe sposoby zapobiegania grożącej katastrofie!

Józef Szudrowicz

 

Od Redakcji:

Zanieczyszczenie ciepłem?

Za podgrzewanie atmosfery odpowiedzialne są trzy czynniki: promieniowanie słoneczne, promieniowanie wnętrza ziemi i erupcje wulkaniczne oraz działalność człowieka nie tylko eksploatująca paliwa kopalne, ale uwalniająca energię jądrową. Otóż wszystkie te czynniki są zmienne w czasie, nie tylko cywilizacja. Aby więc na Ziemi utrzymała się stała średnia temperatura, musi również zmieniać się zdolność atmosfery do wypromieniowywania ciepła w kosmos oraz zdolność do zamiany energii cieplnej w chemiczną. Nic na to nie wskazuje, by te zdolności zmieniały się na tyle szybko, by utrzymać stałą temperaturę.

Spór toczy się więc na dwóch płaszczyznach: na ile decydujący jest czynnik uwalniania energii przez człowieka oraz – jakie znaczenie mają gazy cieplarniane dla ziemskiej zdolności emisji ciepła. Zdaniem autora ten ostatni czynnik nie ma znaczenia. I być może rzeczywiście jest wtórny, jeżeli uznamy, że emisja gazów cieplarnianych to uboczny skutek wytwarzania ciepła. Ale rozwój cywilizacji jest jak dotąd ściśle związany ze zwiększaniem emisji.  

Dlatego skrajni zwolennicy ograniczenia antropopresji postulują wręcz radykalne zmniejszenie populacji ludzkiej oraz daleko idące samoograniczenia cywilizacyjne pozostałej części ludzkości. Czy to właśnie autor ma na myśli pisząc o konieczności „wskazania na sposoby zapobiegania grożącej katastrofie”? Znanym zwolennikiem tej opcji jest profesor Uniwersytetu Stanforda Paul Ralph Ehrlich, autor dzieła The Population Bomb, który oczywiście nie jest inżynierem lecz demografem. Dlatego nie wyobraża sobie, że rozwój technologii może zapewnić byt wielokrotnie większej liczbie ludności niż obecne 7,5 mld. Gęstość zaludnienia lądów wynosi ok. 4 osoby /km2, a np. w Polsce – 123 os./km2 i jakoś żyjemy. Co więcej: rozwój cywilizacji wcale nie musi się wiązać z gwałtownym ocieplaniem, przeciwnie – im wyższa cywilizacja, tym niższa emisja, m.in. ciepła, czego dowodzi porównanie np. Danii z Polską. Jednostkowe zużycie energii pierwotnej w naszym kraju jest o 40% większe niż w najwyżej rozwiniętych państwach UE. Poruszając temat zanieczyszczeń, odpadów i recyclingu na ogół pomijamy tak istotny odpad jak ciepło. To najważniejsze, na co inż. Szudrowicz zwraca uwagę. Wniosek jest prosty: technologia musi silniej ograniczać niesłychane marnotrawstwo zasobów ziemi i zadbać o równomierne zagospodarowanie lądów i mórz. To jest główne zadanie inżynierów dziś, a nie absurdalna walka z globalnym ociepleniem.

Jaz.

Komentuje Waldemar Rukść

14-15
Aktualny numer WSZYSTKIE
eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl