Wielkie inwestycje II RP (2). Polityka przemysłowa rządu polskiego (c.d.)


02-02-2019 18:45:48

W nowym cyklu artykułów „Z dawnych roczników Przeglądu Technicznego” w poprzednim numerze przytoczyliśmy (z „PT” nr 29-32 z 1919 r.) wybrane fragmenty z odczytu inż. S. K. Drewnowskiego wygłoszonego 30 czerwca 1919 r. w Stowarzyszeniu Techników w Warszawie pt. „Polityka przemysłowa rządu polskiego”. Poniżej przytaczamy kolejne fragmenty z tego odczytu, zachowując oryginalną pisownię.

Mówiąc przed wami, Sz. koledzy, uważam za rzecz zupełnie zbyteczną udowadniać, czem jest przemysł dla naszego kraju: wszyscy rozumiemy to bardzo dobrze i dlatego wysilać się na dowodzenie, jak wielką ma dla Polski doniosłość przemysł fabryczny, byłoby to włamywać się w drzwi otwarte. Ograniczę się więc w tej sprawie do stwierdzenia tylko, że: 1) przemysł jest jedyną ochroną dla ludności naszej przed emigracyą, naturalny bowiem przyrost ludności, nawet przy najbardziej zgodnem z żądaniami lewicy sejmowej rozwiązaniu sprawy rolnej, nie pozwoli na osadzenie tego przyrostu na ziemi; 2) tylko przemysł dać nam może niezależność ekonomiczną, bez której niezależność polityczna jest fikcyą. Z powyższego wynika, że posiadanie mocnego przemysłu w Polsce jest potrzebą kardynalną naszej egzystencyi państwowej. Interesy polskiego przeto przemysłu są równolegle z interesami państwa polskiego. Uważam, jest to nie twierdzenie, lecz pewnik. Wychodząc z takiego założenia przyznać musimy, że im będziemy mieć przemysł mocniejszy, tem podstawy naszej niezależności politycznej będą trwalsze. Obowiązkiem przeto rządu polskiego jest prowadzić politykę przychylną dla naszego przemysłu polskiego. Takim więc jest i być musi podstawowy rys polityki przemysłowej naszego rządu i tem samem działalności prawodawczej naszego sejmu.

Że kierunki, jakim hołdują w polityce przemysłowej robotnicy i przemysłowcy, są jednostronne, to nikogo ani dziwić, ani oburzać nie może. Każda bowiem klasa społeczna prowadzi i prowadzić musi taką politykę, która jest dla niej najkorzystniejszą. Lecz jednostronność ta może być uzaną i usprawiedliwioną tylko do pewnych granic, które gdy przekracza — traci prawo obywatelstwa i ani uznaną, ani usprawiedliwioną być już nie może. Przemysł fabryczny poza warunkami przyrodzonymi, niezbędnymi dla jego istnienia i rozwoju, powstaje przy współdziałaniu trzech czynników: inicyatywy, kapitału i pracy, albo innemi słowy wymaga: inicyatora, kapitalisty i robotnika. Pierwszy potrzebny jest jednakowo tak kapitaliście jak i robotnikowi, zajmuje między nimi stanowisko neutralne i do walki z nimi nie staje nigdy. Ale kapitalista i robotnik muszej, iść razem, bez względu na to czy i w jakim stopniu interesy ich rozbieżne. Skoro kapitalista - inaczej przemysłowiec, czy fabrykant - i robotnik stają przeciwko sobie jako wrogowie, obaj tracą: pierwszy dochodowość przedsiębiorstwa, a czasem i samo przedsiębiorstwo, a więc uwięziony w niem kapitał, drugi, t. j. robotnik – możność zarabiania na  życie.  Kompromis przeto między przemysłowcem i robotnikiem jest koniecznym warunkiem bytu dla nich obu. Jeżeli więc polityka przemysłowa robotników jest taką, że dla przemysłowca niema interesu więzić swój kapitał w przemyśle, to przemysłowiec z pola walki ustępuje, kapitał z przemysłu odpływa, przemysł zamiera i robotnik pozostaje bez środków do życia. Skoro więc polityka robotników przekracza i Rubikon, poza którym kompromisu robotnika z fabrykantem niema, traci ona prawo obywatelstwa. Jeżeli z drugiej strony polityka fabrykantów wstępuje na takie tory, że i robotnika „jutro" staje się takiem samem, jak „wczoraj”, z tą tylko różnicą, że zbliża go o 24 godziny do tej chwili, gdy straciwszy zdolność do pracy, pozostanie bezrad­nym na bruku, to nić łączności między robotnikiem i fabrykantem pęknąć musi, i życie przemysłowe zamiera. Polityka przemysłowców, która to zerwanie współżycia z robotnikiem powoduje, nie może być uznana za rozumną i nie może być usprawiedliwioną: ona też traci prawo obywatelstwa.

W każdym z wymienionych wypadków, w których polityka klas bezpośrednio zainteresowanych w funkcyonowaniu naszego przemysłu wkracza na bezdroża, tracą nietylko te klasy, ale traci i przemysł, a więc zagrożo­ne są i interesy Polski. Z tego wyprowadzić musimy ten oczywisty wniosek, że polityka przemysłowa zarówno przemysłowców, jak i robotników staje się szkodliwą dla obu klas społecznych z chwilą, gdy jest sprzeczną z intere­sami przemysłu, a więc sprzeczną z interesami Polski. Wniosek ten pozwala nam ustalić niezbitą prawdę, że po­lityka przemysłowa rządu, o ile jest zgodną z interesami Polski, a więc korzystną dla przemysłu, o tyle tylko jest po­żyteczną dla przemysłowców i dla robotników. Rząd więc, który chce stać na straży interesów robotników, rząd, który również nie chce rujnować przemysłowców, może cele swe osiągnąć o tyle tylko, o ile stoi na straży interesów polskie­go przemysłu. I dlatego w przekonaniu mojem jest to pewni­kiem, iż tylko taka polityka przemysłowa rządu, polskiego może dać robotnikom gwarancye skutecznej obrony ich in­teresów, która całkowicie obracać się będzie w sferze intere­sów przemysłu polskiego, t. j. która będzie miała dobro tego przemysłu na widoku. Albo inaczej: tylko taki rząd polski, który potrafi prowadzić politykę korzystną dla polskiego przemysłu, może skutecznie bronić interesów robotnika pol­skiego i dać bezpieczeństwo mienia przemysłowcom. Rząd więc, jako organ władzy wykonawczej, w swej polityce przemysłowej ma jasno wytkniętą drogę: godzić interesy robotników z interesami przemysłowców, robić wszystko, bę­dące w jego mocy, by te dwie klasy będące łącznie tylko dźwigniami polskiego przemysłu, nie zbaczały nigdy z linii kompromisu. Że ta linia nie jest stałą, to rozumie każdy z nas, tak, jak nie jest stałem wzajemne ustosunkowa­nie obowiązków i wymagań wszelkich warstw społecz­nych. Rozumieć w jakim kierunku ta linia kompromisu iść powinna, jak może i musi jej droga się zmieniać, by nie została zerwaną, — jest to stać na wysokości rozumu stanu, jest to być rządem prawdziwie narodowym, rządem istotnie polskim. Zbytecznem chyba jest dowodzenie, że rozumna po­lityka przemysłowa rządu, wyłącza zupełnie wszelkie uprzy­wilejowywanie tak przemysłowców na koszt robotników, jak i robotników na rachunek przemysłowców, bo polityka taka godzi w interesy najistotniejsze przemysłu, podważa jego fundamenty, jest więc wrogą dla Polski. To, com po­wiedział, pozwala już odpowiedzieć na pytanie: jaką polityka przemysłowa rządu być powinna i jaką być nie może.

Polityka ta, o ile jest obliczoną na dalszy dystans, mo­że i musi być podporządkowana prawom ekonomicznym i żadnym innym względom. A taką nie może być polityka ani partyjna, ani klasowa, bo ta w najlepszym razie tętno życia przemysłowego osłabi, a w wielu wypadkach może je zupełnie sparaliżować. Jeżeli rząd będzie prowadził politykę uprzywilejowywania przemysłowców, to tem samem będzie sprzyjał pauperyzacyi klasy pracującej, będzie gromadził – akumulował -niezadowolenie mas, postawi cały system go­spodarczy kraju w stan równowagi niestałej. I wtedy każde wstrząśnienie wewnętrzne, każde niepowodzenie w polityce zewnętrznej musi pociągnąć za sobą mniej lub więcej po­ważną katastrofę i ekonomiczną i polityczną. Jeżeli zaś rząd stanie na linii przywilejowania robotników, to odsunie od siebie przemysłowców, wywoła odpływ kapitałów nie tylko z przemysłu, ale nawet i z kraju i zostanie się ostatecznie bez przemysłu. A robotnicy będą mieli papierowe przywi­leje, ale będą bez pracy, a więc i bez środków do życia. Taka więc polityka rządu w pierwszym rzędzie ogłodzić musi robotnika…

Wybór i oprac. Bronisław Hynowski

 

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl