Wiosenne różności


30-03-2019 19:24:07

Najczęściej z ulgą przyjmujemy nadejście wiosny, nie tyle tej astronomicznej czy kalendarzowej, co klimatycznej, ale dla obserwatorów nieba półroczny w sumie – aż do letniego przesilenia – okres wydłużania się dni, to przecież zarazem coraz krótsze gwiezdne spektakle na nocnym niebie.

Po 89 dobach astronomicznej zimy (dokładnie 88 d 23 h 35 min), nocą z 21 na 22 marca, 62 min przed północą Słońce osiągnęło punkt wiosennej równonocy – punkt Barana, stanowiący zero skali głównych astronomicznych układów współrzędnych. Tegoroczna astronomiczna wiosna potrwa 92 doby 17 h i 55 min, do 21 czerwca godz. 17.54 czasu letniego. Warto zwrócić uwagę, że chociaż między kolejnymi punktami równonocy i przesileń jest stała na niebie odległość 90°, to Słońce pokonuje ten dystans w niejednakowym czasie, w zależności od zmieniającej się odległości Ziemi od Słońca podczas jej ruchu obiegowego po eliptycznej orbicie okołosłonecznej. Od pierwszych dni stycznia do początków lipca (w tym roku 3.01 i 5.07), odległość Ziemi od Słońca wzrasta od 147, 1 mln km (peryhelium) do 152,1 mln km, co wiąże się ze zmniejszaniem prędkości ruchu orbitalnego Ziemi, czego z kolei odbiciem na niebie jest coraz wolniejszy pozorny ruch Słońca na tle gwiazd. Jeszcze 22 godziny dłużej od wiosny trwać będzie lato: 93 doby 15 h i 56 min.

Pozostając jednak przy najbliższych trzech wiosennych miesiącach, odnotujmy fakt, że od wiosennej równonocy do letniego przesilenia, w centralnej Polsce dzień wydłuży się o 4 h i 36 min i, niestety, o tyleż skróci się noc, która z początkiem lata, w centralnych szerokościach naszego kraju trwać będzie 7 h i kwadrans – od czego trzeba jeszcze odliczyć przynajmniej 2 × 50 minut najdłużej w tym czasie trwających zmierzchów i świtów cywilnych.

Wiosna nieodłącznie kojarzy się ze Świętami Wielkanocnymi. Jak ustalono przed blisko 1700 laty na  I Soborze Nicejskim, ich różny każdego roku termin, to najbliższa niedziela po pierwszej wiosennej pełni Księżyca, ale… mającej miejsce po 21 marca! W soborowym roku 325, astronomiczna wiosna rozpoczynała się właśnie 21 marca, do drugiej połowy XVI wieku, wskutek niedokładności kalendarza juliańskiego, data ta cofnęła się o 10 dni, co zniwelowano wprowadzając w 1582 roku dobrze dopasowany do astronomicznego, do dziś obowiązujący kalendarz gregoriański. W tym roku pierwsza wiosenna pełnia miała miejsce 3 h 45 min po wstąpieniu Słońca w znak Barana, ale właśnie 21 marca o godz. 2.43, a nie po 21 marca, zatem pospieszyła się o ponad 21 h i tą spełniającą wszystkie warunki, będzie dopiero kolejna pełnia, 19 kwietnia, co wyznacza termin Wielkiejnocy na najbliższą po tej dacie niedzielę, 21 kwietnia.   

Mimo coraz krótszych i od czerwca również nie do końca ciemnych nocy, przez całą wiosnę możemy podziwiać na niebie jasne, choć niekoniecznie w maksimach swej jasności, planety. Zacznijmy od najjaśniejszej z nich, Wenus, która brylowała na porannym niebie od listopada. Teraz, mimo spadku do minimum jej jasności, wciąż można Wenus bez większego trudu dostrzec, w wiosenne miesiące wędrującą od jesiennej konstelacji Wodnika, przez Ryby i Barana aż do centrum zimowego gwiazdozbioru Byka, przez cały ten czas wschodzącą około 1 h przed Słońcem. Drugi co do jasności Jowisz, prezentuje się w tym czasie najlepiej: na przełomie marca i kwietnia wschodzi około 2 h po północy, z początkiem czerwca widoczny już przez całą noc, w południowym krańcu konstelacji Wężownika, z tygodnia na tydzień zwiększając swą jasność, w związku z przypadającą 10 czerwca jego opozycją do Słońca. Znajdując się wtedy najbliżej Ziemi, już w 40-krotnym powiększeniu teleskopu, kątową średnicą swej tarczki Jowisz dorównuje Księżycowi. Wschodzący około 2 h po Jowiszu, Saturn w Strzelcu, pod koniec wiosny również pojawiać się będzie na niebie krótko po zmierzchu, jednak nawet podczas opozycji (9 lipca), jasnością ustępować będzie 9-krotnie Jowiszowi.

Szczególnie ciekawie od wielu miesięcy zachowuje się Mars. Jasność Czerwonej Planety wprawdzie wciąż maleje, pod koniec wiosny osiągając ponad 3-krotnie niższy poziom niż choćby z początkiem roku, nie mówiąc już o lipcowej wielkiej opozycji, gdy błyszczał 68 razy jaśniej. Przez ostatnie 3 miesiące minionego roku, aż do połowy kwietnia zachodzący godzinę przed północą, przez kolejne 4 miesiące znikając z wieczornego nieba coraz wcześniej. W drugiej połowie czerwca czeka Marsa ciekawe spotkania z Merkurym. Pośród 5–6 zazwyczaj w roku okresów, na przemian wieczornej i porannej widoczności Merkurego, w tym roku najlepszy potrwa niemal przez cały czerwiec, kiedy zachodzić będzie 1 h 20 min – 1 h 45 min po Słońcu. Ze względu na jasność, lepiej będzie próbować dostrzec Merkurego na początku tego okresu, bo do końca czerwca jego jasność 7,5-krotnie zmaleje.

Jeśłi tylko dopisze pogoda, 18 czerwca około godz. 22.00, kilka stopni ponad zachodnim horyzontem zobaczymy bardzo bliską koniunkcję, jasnego, zerowej wielkości gwiazdowej Merkurego, zaledwie 0,2° od 4,5-krotnie ciemniejszego Marsa. Obydwa świetliste punkciki rozdzielimy bez trudu używając niewielkiej choćby lornetki. To pierwsza z całej serii koniunkcji obu planet: kolejna, 9 lipca, nie będzie już tak bliska, a ostatnia, 3 września, zbiegnie się w czasie z koniunkcjami obu planet ze Słońcem.

Dla obserwacji najdalszych planet wiosna nie jest korzystna. Koniunkcje ze Słońcem: Urana 24 kwietnia, a zwłaszcza wcześniejsza Neptuna 7 marca, czynią je przez wiele tygodni praktycznie nieosiągalnymi dla niedoświadczonych amatorów. Urana już w czerwcu można próbować odnaleźć na pograniczu gwiazdozbiorów Ryb i Barana, wschodzącego 1,5–2,5 h przed Słońcem. W przypadku niemal 7-krotnie ciemniejszego Neptuna, blisko granicy Wodnika z Rybami, podobna sytuacja ma miejsce miesiąc wcześniej, ale to właśnie niska jasność, również dopiero od czerwca daje w miarę dobre warunki obserwacji, w jego przypadku oczywiście z użyciem teleskopu.

Wiosenne obserwacje planet, przed wiekami nazywanych „gwiazdami błądzącymi”, możemy połączyć z wypatrywaniem „gwiazd spadających”, czyli poprawnie mówiąc: meteorów. Z dwóch obfitych rojów meteorów, godny uwagi jest w tym roku rój Lirydów, którego maksimum, 6 maja, zbiega się z nowiem Księżyca, co ułatwia obserwację do 50 przelotów meteoru w ciągu każdej godziny.

Bliżej zainteresowanych tematyką astronomiczną, zapraszam w każdą sobotę około godz. 20.05, do programu Gwiaździarnia Pana Jana, w Radiu Katowice, dostępnego również w internecie, pod adresem: www.radio.katowice.pl.

                                                                                                                                                                                 Jan Desselberger

Jowisz z cieniem księżyca Europa (źródło: NASA, sonda Cassini)

 

Komentuje Waldemar Ruksć

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl