Ginace pszczoły


23-04-2019 14:15:00

O tym, że giną pszczoły regularnie słyszy się i czyta w mediach. Niedawno pokazano śmierć 60 -rodzinnej pasieki otrutej – jak się okazało środkiem do odkażania …silosów. Z drugiej strony statystyki pokazują, że liczba rodzin pszczelich w Polsce rośnie, mimo coraz nowych nieszczęść na nie spadających.

Przybywa też pszczelarzy amatorów o czym świadczy pęd do szkolenia się na różnego rodzaju kursach kończonych egzaminami np. na pszczelarskiego mistrza. A jest czego się uczyć, bo pszczelarzenie wymaga naprawdę ogromnej wiedzy.

Stare i nowe nieszczęścia pszczelarzy

Od lat 80. minionego stulecia polscy pszczelarze zmagają się z groźnym roztoczem varroa destruktor. I gdy m.in. dzięki lekom produkowanym przez Biowet Puławy udaje się go pokonać, pojawiają się nowe nieszczęścia.

Tym najnowszym i naprawdę niebezpiecznym nieszczęściem jest zgnilec amerykański zwany zgnilcem złośliwym. Jest to wprawdzie „tylko” bakteryjna choroba czerwiu powodująca obumieranie larw, z których powstaje cuchnąca maź, ale ta wywodząca się z Ameryki choroba szybko się rozprzestrzenia i jest tak niebezpieczną, że włączono ją do chorób zwalczanych z urzędu. Oznacza to jednak tylko tyle, że wykrycie jej powoduje obstawienie dróg w promieniu 10 km tabliczkami z ostrzeżeniem „teren zapowietrzony- zgnilec amerykański”. Hasło „zwalczana z urzędu” powinno powodować państwowe odszkodowania za urzędowe zniszczenie pasieki. Tymczasem w większości województw nie są one wypłacane za spalone rodziny wraz z ulami, bo środki na te cele pochłania walka z afrykańskim pomorem świń (ASF). Na dodatek unijne przepisy zabraniają stosowania do walki ze zgnilcem sulfamidów, a to naprawdę skuteczne leki. Można do tego dodać, że służby weterynaryjne nie są przygotowane do walki z chorobami żądlących owadów. Po prostu nie chcą się zbliżać do uli.

Jawni chemiczni wrogowie

Wydawać by się mogło, że o środkach chemicznych zabijających pszczoły wszystko już wiemy. Kilkadziesiąt lat temu wyeliminowano najgroźniejszego wroga pszczół – trującego także ludzi – o nazwie DDT zwanego azotoksem (odkrywca jego cech w 1948 r. otrzymał Nagrodę Nobla). To eliminowanie DDT trwało wprawdzie latami, bo zapobiegliwi rolnicy mieli jego zapasy, ale obecnie chyba już jego zasoby zniknęły. Tamten środek skuteczny w walce ze stonką ziemniaczaną nie szkodził jednak, gdy w tych ziemniakach nie rósł miododajny chwast ognicha. Pszczoły nie lubią zapachu psiankowatych (ziemniaki) i na ich kwiatach nie siadają, ale ognicha je przyciągała. Tamte zatrucia były jednak widoczne, bo cuchnące DDT robotnice były zabijane na wlotach przez ich koleżanki zwane strażniczkami i martwe zalegały przed ulami. Można więc było pozwać truciciela (opryskującego) do sądu i uzyskać od niego przyzwoite odszkodowanie. Pszczelarz miał jednak dylemat: czy mieć we wsi przyjaciół, czy być dla wielu wrogiem pozywającym do sądu? Wybór bywał trudny i amator wolał przeboleć stratę niż utracić przyjaciół. Zawodowiec nie miał skrupułów.

Z moich obserwacji wynika, że zastąpienie DDT środkiem zwanym owadofosem też powodowało straty w pasiekach i to duże.

Szkodliwe rolnictwo

Na środkach owadobójczych (pestycydy) obowiązkowym jest napis „nieszkodliwy dla pszczół”. Jak naprawdę jest z tą nieszkodliwością do końca nie wiadomo, bo ogólnie obowiązuje zakaz wykonywania wszelkich oprysków środkami chemicznymi w słoneczne dni. Jest on na ogół przestrzegany, ale jakby nie dotyczył wszystkich. W mojej rodzinnej wsi żyjącej z uprawy truskawek i malin nawet w upalne południe słychać pracę opryskiwaczy (zazwyczaj są głośne). Być może są rozpylane środki zwalczające chwasty, bo zdaniem rolników nie powinny one szkodzić pszczołom. Otóż nic bardziej mylnego. Ostatnio odkryto, że glifosat -najbardziej popularny składnik randapu i innych herbicydów szkodzi nawet ludziom. W USA udowodniono, że był on przyczyną zgonu rolnika przebywającego na terenach opryskiwanych randapem. Jego producent musiał wypłacić jego rodzinie ogromne odszkodowanie.

Na tym jednak nie koniec listy środków mało szkodliwych, a jednak niebezpiecznych dla pszczół środków.

Ostatnio rozpętała się burza wokół neonikotinoidów (najbardziej znany to imidakroplid) stosowanych m.in. do zapraw nasiennych. Pisaliśmy już o nich kilka lat temu, gdy pewien pszczelarz z Tylicza (obok Krynicy) próbował udowodnić, że polski cukier truje pszczoły, bo imidakroplid z zaprawy nasiennej przenika do buraka cukrowego, a z niego do cukru . Potem okazało się, że pewna firma sprowadziła z Francji płynną substancję do podkarmiania pszczół (sam się na to nabrałem) i nie mogła jej sprzedać.

Jak jest naprawdę z neonikotinoidami, których nie poleca Unia Europejska, a polski minister rolnictwa nie zabrania stosować w uprawie rzepaku do końca nie wiadomo. Najbardziej ostro atakuje za to ministra Ardanowskiego pewna ekspertka Greenpeace. Mniej 90- letni profesor Jan Narkiewicz- Jodko. Ten sam, który wypowiada się w wielu mediach uważając za największe zło rośliny modyfikowane genetycznie (GMO).

Rzecz w tym, że takie rośliny w Europie rosną dwie: ziemniaki i kukurydza. Nie są jednak ich modyfikowane odmiany dopuszczone do uprawy w Polsce. Kto naprawdę truje pszczoły nie udaje się udowodnić. Faktem jednak jest, że najzdrowszy miód i w największych ilościach produkują pszczoły „zamieszkałe” w miastach – nawet takich jak Warszawa. Natomiast te wiejskie rzadko się tak rozmnażają, żeby się wyroić. Ponadto tzw. rójki są coraz mniejsze.     

                                                                                  Henryk Piekut

Glifosat – to organiczny związek chemiczny z grupy fosfonianów. Hamuje on działanie bardzo ważnego dla roślin enzymu syntezy EPSPS, który jest kluczowym enzymem na szlaku metabolicznym kwasu szikimowego związanego z biosyntezą aromatycznych aminokwasów (fenyloalaniny, tyrozyny i tryptofanu). Na polskim rynku dostępne jest kilkanaście generycznych środków zawierających glifosat (np. Klinik 360 SL, Kosmik 360 SL i Tajfun 360 SL)

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl