Filozofia pojęć technicznych (137): Magnetyzer


23-04-2019 15:30:15

Kraina o wspaniałych krajobrazach – Magnezja graniczy od południa z grecką Tesalią. Tu tkwią niesamowite Meteory budzące szczególną refleksję na temat przestrzeni. Mieszkańcy Magnezji kolonizowali Azję Mniejszą zakładając miasto o tej samej nazwie nad Meandrem, niedaleko Smyrny i inne – dziś zwane Manisa. Najwidoczniej byli dumni ze swojego kraju, który już na zawsze skojarzył się światu ze zjawiskiem magicznym: niepozorny kawałek skały Magnezji potrafił przyciągać (lub odpychać) inne kawałki lub opiłki żelaza. Natura tej siły musiała być nadprzyrodzona, więc na ponad 2700 lat stała się domeną magów. Bezradny Tales z Miletu (VII-VI w. prz. Chr.) poprzestał na twierdzeniu, że magnetyt musi posiadać duszę. Aktywność „magnetyzerów” nasiliła się szczególnie w XVIII w za sprawą Franza Antona Mesmera, potomka ubogiej rodziny rzemieślniczej znad Jeziora Bodeńskiego, który stał się wziętym lekarzem, zrobił karierę naukową w Bawarskiej Akademii Nauk i zdobył majątek. Nieco wcześniej magnetyzmem „leczył” też Maksymilian Hell, wybitny uczony słowacki, luminarz wiedeńskiego środowiska naukowego. Byli to więc ludzie poważni. Mesmerowska teoria „magnetyzmu zwierzęcego”, według której o życiu organizmu decyduje sterowalny przepływ uniwersalnego fluidu, została wyśmiana przez francuskich encyklopedystów. Ale chyba silniejszy cios magii magnetyzmu zadał wkrótce potem Michael Faraday. Odkrywając indukcję udowodnił, że efekty magnetyczne można łatwo osiągnąć generując prąd elektryczny. Skoro może to zrobić człowiek, to nie jest to zjawisko nadprzyrodzone. Odtąd badacze skupiali się przeważnie na doświadczeniach z elektromagnetyzmem i jego teorią. Najsilniejsze dziś magnesy świata to elektromagnesy (na Uniwersytecie Florydy zbudowano taki o polu magnetycznym 0,5 mln razy silniejszym od pola ziemskiego). Ale nauka nie pozostawia badawczej próżni i nie brakło też czystych „magnetowców”; w efekcie mamy do dyspozycji znacznie silniejsze od naturalnych magnesy sztuczne – neodymowe (związek neodymu, żelaza i boru), całkiem poręczne przy przenośnych urządzeniach elektrycznych. Niestety, minerały z neodymem są rzadkie, a w Polsce śladowe (może coś odkryjemy). Dzięki „neodymowcom” pojawiły się w latach 90-tych na polskim rynku magnetyzery do przewodów paliwowych i wodociągowych, przyjmowane na ogół nieufnie, bowiem opinie o ich skuteczności i uzasadnienia teoretyczne wydawały się wątpliwe. Nowe konstrukcje silników ze sterowaniem elektronicznym wkrótce wyeliminowały magnetyzery – okazało się, że efekty oszczędności paliwa i pełniejszego spalania osiągnięto inną drogą. Ale w wodociągach magnetyzery trzymają się mocno; nie ulega wątpliwości, że zmniejszają odkładanie się kamienia i zarastanie rur.

Biofizycy, niezrażeni posądzeniami o naukowe szalbierstwa wykazali, że pole magnetyczne, jak pisze w tym numerze prof. Andrzej Krawczyk, „jest w stanie dokonać specyficznego pobudzenia komórek nerwowych (neuronów), doprowadzając do ich depolaryzacji”. Operacja ta służy leczeniu ludzi z depresji, ale jeszcze powszechniej w oficjalnej medycynie są stosowane inne zabiegi z kategorii magnetoterapii, a więc to działa. Czy zawsze i na wszystko działa pozytywnie? To pytanie można by zadać homeopatom i innym promotorom medycyny niekonwencjonalnej, proponującym publice choćby wodę ożywianą mieszadełkiem magnetycznym, która (tu cytat) „składa się z trójcząsteczek (po 3 molekuły), które tworzą najlepszą i najkorzystniejszą formę. Zmianie ulega jej gęstość, lepkość, przewodnictwo i pH, jak również napięcie powierzchniowe (co ma wielkie znaczenie dla życia i przyspieszania procesów metabolicznych, rozpuszczania białek, czy enzymów)”. Taka woda oczyszcza, detoksykuje, poprawia trawienie, niszczy kamienie nerkowe, leczy cukrzycę i w ogóle ożywia, bo to jest woda żywa.

No i co mają o tym myśleć zwykli ludzie? Pozostaje nieco wiary, bo w końcu dla nieuczonych współczesna nauka to też magia.

Zygmunt Jazukiewicz

16-17
Aktualny numer WSZYSTKIE
eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl