Techno – ethos – zagrożenia?


14-05-2019 18:20:30

Z prof. dr. hab. inż. Andrzejem Krawczykiem, prezesem Polskiego Towarzystwa Zastosowań Elektromagnetyzmu, rozmawia Marek Bielski.

- Od ponad 30 lat jest pan bardzo aktywy w obszarze badań naukowych i wdrażania telefonii bezprzewodowej w naszym kraju, stąd poproszę o skomentowanie nader ostatnio głośnego medialnie tematu, jakim okazała się technologia 5G.

- Żyjemy w epoce niezwykle szybkich zmian technologicznych, kulturowych i społecznych. I – co znamienne – każda sfera naszego życia wywołuje coś na kształt kolejnego sprzężenia zwrotnego i ingeruje w świat naszych zachowań. Jednak medialny szum związany z wieloma zmianami generuje też emocje. A one nie zawsze przyczyniają się do pełnej prezentacji faktów, prowadzenia merytorycznej dyskusji. Innymi słowy, nie przybliżają nas do obiektywności. Jeśli spojrzy się na technologię 5G z punktu widzenia wcześniejszych dokonań w obszarze informatyki i telekomunikacji, będziemy mogli bardziej racjonalnie ocenić nasze obecne potrzeby i przeanalizować możliwości ich realizacji. Jestem przedstawicielem pokolenia, które było obecne przy narodzinach informatyki. I mam świadomość, jak łatwo zapominamy o już przebytej drodze. I chociażbym o tym, jak dużymi gabarytami odznaczały się pierwsze – jak je nazywano – mózgi elektronowe. Na przykład polska Odra 1204! A jej możliwości obliczeniowe były przecież – z dzisiejszego punktu widzenia – więcej niż skromne. Tylko my już tego nie chcemy pamiętać. Bo jest nam tak bardzo dobrze z naszymi smartfonami. Są dla nas nie tylko przenośnymi telefonami. Spełniają wiele innych funkcji. W gruncie rzeczy są bardzo dobrze wyposażonymi komputerami, a każdy nowy model zachwyca szeroką gamą swoich możliwości. Na dodatek są przyrządami zminiaturyzowanymi i bez trudu mieszczą się w kieszeniach.

Pojawianie się każdej kolejnej generacji telefonów bezprzewodowych jest odpowiedzią na nasze nowe potrzeby. Pierwsza generacja była oparta jeszcze na technologii analogowej i służyła nam wyłącznie do prowadzenia rozmów. Potem nastąpiło przejście na technologie cyfrowe 2G. Szybko pojawiły się różne inne możliwości wykorzystania bezprzewodowego telefonu, np. SMS-y. W 3G – dzięki wydatnemu wzrostowi szybkości przesyłu danych – pojawiła się już możliwość ściągania danych z Internetu. 4G dawała nam możliwości skorzystania z wielu aplikacji i stanowiła istotny przełom. A 5G prowadzi do Internetu Rzeczy. Takiej możliwości nie dawała technologia 4 G. Z czym bowiem wiąże się Internet Rzeczy? Z szybkością, pojemnością i brakiem opóźnień w przesyłaniu danych. Te wszystkie dotychczasowe trudności pokonała właśnie technologia 5G, oferująca bardzo duże szybkości, rzędu kilkudziesięciu gigabitów na sekundę, co zmniejsza opóźnienia w przekazywaniu informacji do kilku milisekund. Umożliwia to sprawną komunikację między maszynami niemal w czasie rzeczywistym. A jeśli chcemy niebawem wprowadzić do ruchu autonomiczne pojazdy, 5G ma ogromny potencjał. O ile w 4G transmisja jest na poziomie kilkudziesięciu megabitów na sekundę, to w przypadku 5G będziemy mieć gigabity na sekundę. Co oznacza, że transmisja jest tysiąc razy szybsza. Jeśli na ulice naszych miast wyjadą autonomiczne pojazdy, transmisja danych musi być bardzo szybka, bez żadnych opóźnień.

Ale koniecznie pamiętajmy, że niezależnie od skali sukcesu i stopnia euforii nadal jest to przecież tylko kolejny etap rozwoju techniki bezprzewodowego przesyłu informacji. Te technologie będą się nadal dalej rozwijać. Już dziś laboratoria pracują nad technologią 6G, która będzie jeszcze szybciej przesyłała informacje i będzie mieć jeszcze większą pojemność. Żeby transmisja była szybsza i by odbywała się bez opóźnień, potrzebna jest o wiele bardziej zagęszczona sieć przekaźników, czyli sieć anten. Dziś anteny są montowane na słupach i wieżach co kilkaset metrów, przez co sygnał do odbiorcy dochodzi lekko opóźniony. Oczywiście my tego opóźnienia nie jesteśmy w stanie zauważyć, ale samochód sterowany w systemie autonomicznym będzie wyczulony na każde, najmniejsze nawet opóźnienie. Projektodawcy sieci komórkowej zaczęli więc zastanawiać się co zrobić, żeby opóźnienia były mniejsze, a szybkość transmisji była jak największa. Rozwiązaniem jest zagęszczona sieć anten. Sprawi to, że ta transmisja będzie jeszcze szybsza dzięki zwiększonej częstotliwość pola elektromagnetycznego. I to jest zasadnicza idea sieci 5G. Fale mogą wytłumić się np. na drzewie czy na innym obiekcie. Stąd wzięła się idea zagęszczenia, żeby sygnał elektromagnetyczny nie trafiał na przeszkody. Wszystko podporządkowane jest temu, aby jedna antena mogła optymalnie komunikować się z drugą.

- Zatem będziemy żyć egzystować w krajobrazie, w którym dominować będą anteny? Jest to mało komfortowa sytuacja.

- Będziemy faktycznie mieszkać w ich otoczeniu, lecz niekoniecznie w środowisku do złudzenia przypominającym las złożony z anten. Wszystko zależy od projektantów -konstruktorów, bo od ich inwencji zależy, gdzie będą lokowane te anteny. Przechodzimy od anten, które są zamontowane na wieżach sieci komórkowych, do takich, które będą lokalizowane na ścianach domów, w podłogach, w chodnikach, w sklepach, czy kioskach, wiatach przystankowych. Anteny mogą być montowane jako poziome, pionowe lub skośne. Mogą być instalowane w ścianach budynków, chodnikach czy podłogach. Antena może zainstalowana w rogu pomieszczenia, ale może być ukryta np. w przewodzie kominowym. Im wyższa częstotliwość, tym większą uwagę trzeba zwracać na tłumienie fali – chodzi o to, że  fale wyższej częstotliwości są bardziej tłumione, niż niższej. W sumie anteny będą jednak mniej widoczne i nie powinny w dużym stopniu zaburzać krajobrazu.

- Do tej pory krajowe sieci komórkowe pracują na 2,4 GHz, po zmianie na 5G w Polsce planuje się nawet 4GHz, czyli prawie dwukrotny wzrost.

- Na świecie planowane jest 6GHz, a nawet więcej.

- Anteny mogą jednak wywoływać lęk. Głównie w Internecie oraz tabloidach pojawia się wiele informacji o negatywnym wpływie telefonii komórkowej na stan zdrowia człowieka.

- Zwolenników teorii, że pole elektromagnetyczne technicznego pochodzenia szkodzi ludziom, należy edukować i przekonać, informując o wynikach badań naukowych. A te – jak do tej pory – nie potwierdzają, że zagęszczenie liczby anten i zwiększona częstotliwość telefonii komórkowej ma jakikolwiek negatywny wpływ na nasze zdrowie. Sygnał przecież jest wciąż ten sam. On się na przykłąd nie zwiększa tylko dlatego, że w stosunkowo bliskiej odległości od siebie znajduje się grupa osób z telefonami komórkowymi. Płynący z anteny sygnał jest ciągle taki sam, moc nadawania jest taka sama. Nie ma dużej różnicy, czy w otoczeniu jest jeden czy sto telefonów komórkowych. Technologia 5G na pewno nie jest – jak piszą w tabloidach – cichym zabójcą człowieka. Pamiętajmy, że do pojawienia się telefonii komórkowej, główna uwaga protestujących przeciwko polu elektromagnetycznemu była skierowana nie tylko na linie energetyczne wysokiego napięcia, ale średniego i niskiego napięcia. Ktoś mieszkający pod linią elektroenergetyczną nie jest bardziej narażony na choroby np. typu białaczki, niż ten, który mieszka daleko od linii wysokiego napięcia. Wtedy też trzeba było protestujących przekonywać, tak jak teraz, w przypadku sieci 5G. Co oczywiście nie oznacza, że nie są prowadzone badania w dziedzinie bioelektromagnetyzmu. Amerykańscy badacze szukają na przykład mechanizmów komunikacji elektromagnetycznej między poszczególnymi częściami ciała ludzkiego.

- Nie zagraża nam zatem pole elektromagnetyczne technicznego pochodzenia – jako zjawisko fizyczne. Jednak uzależnienie od smartfonu jest groźne dla naszego dobrostanu i ludzkiej psychiki. Na razie tego uzależnienia jeszcze nie ma w międzynarodowym wykazie chorób, ale nietrudno zauważyć, że zaczynamy już żyć w epoce smartfonoholików.

- W pełni się z tym zgadzam. Obecnie wiek „smartfonowej inicjacji” znacznie się obniża. My, dorośli, mamy obowiązek kształtowania właściwych postaw związanych z korzystaniem z mediów cyfrowych. Terapeuci, psychologowie odnotowują, iż coraz więcej młodych ludzi (acz nie tylko) jest w realu „mocno rozkojarzonych" i nie potrafią budować właściwych relacji międzyludzkich wskutek zbytniego zatopienia się w świecie wirtualnych doznań. Kontakty cyfrowe nie mogą zastąpić prawdziwych osobistych kontaktów czy przyjaźni. I o tym musimy bezwzględnie pamiętać!

- Rozwój 5G musi być bezwzględnie skorelowany z działaniami zapewniającymi cyberbezpieczeństwo, i to na wszystkich płaszczyznach i we wszystkich wymiarach funkcjonowania technologii cyfrowej 5 generacji.

- Jeśli ma pan redaktor na myśli także wymiar globalny, to w tym przypadku odsyłam do ciekawej lektury raportu Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych zatytułowanego „Amerykańsko-chiński spór o Huawei: wyzwania dla Unii Europejskiej”. Czytamy w nim m.in. na temat konieczności wprowadzenie regulacji, ograniczających ryzyko technologiczne („furtki” w sprzęcie, tzw. backdoor, czy też oprogramowanie służące zbieraniu informacji bez wiedzy użytkownika).

Dodam w tym miejscu, iż na przykład Niemiecka Federalna Agencja ds. Sieci wymaga od operatorów m.in. certyfikowania systemów, współpracy z zaufanymi dostawcami sprzętu, a także prowadzenia monitoringu danych. Należy zaznaczyć, iż w marcu br. Komisja Europejska wydała własne rekomendacje, wskazując m.in. na konieczność wymiany informacji między państwami członkowskimi. Odwołała się także do przyjętego przez Parlament Europejski w marcu br. aktu dotyczącego cyberbezpieczeństwa, m.in. wzmacniającego kompetencje Europejskiej Agencji Bezpieczeństwa Sieci i Informacji (ENISA) w celu certyfikowaniu produktów ICT. Państwa członkowskie mają do czerwca br. ocenić ryzyko związane ze współpracą z zagranicznymi firmami telekomunikacyjnymi. Na tej podstawie Komisja Europejska w porozumieniu z ENISA do końca roku przygotuje ocenę dla całej Unii Europejskiej.

- Dziękuję za rozmowę.

16-17
Aktualny numer WSZYSTKIE
eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl