Sumienie przestrzeni – geodeci przed nowymi wyzwaniami


14-05-2019 18:28:29

Z dr. hab. inż. Januszem Walo, prof. uczelni, prezesem Stowarzyszenia Geodetów Polskich, prorektorem ds. studenckich Politechniki Warszawskiej, rozmawia Marek Bielski.

- O zawodzie geodety zwykło się mówić – najstarszy zawód świata. Mam jednak przekonanie, iż od literackiego, niezwykle sugestywnego obrazu pracy geometry, jaki pozostawił nam 134 lata temu Bolesław Prus w „Placówce", dzielą nas wręcz lata świetlne.

- Już sama nazwa wprowadzona przez Arystotelesa (gr. geo – Ziemia i daiso – będę dzielił), świadczy o bardzo długiej tradycji tej dyscypliny wiedzy, jaką jest współczesna geodezja i kartografia. Teraz korzysta ona z najnowszych naukowych zdobyczy i intensywnie rozwija nowe metody. W społecznym odbiorze zdążył już chyba spowszednieć taki dział geodezji, jakim jest geodezja satelitarna, fotogrametria czy teledetekcja.

Przywołany Prus pisał: „Skoro świt bowiem wstał jeometra, zabrał z karczmy wiązkę kijów, blaszaną rurę z planem, i poszedł na dworskie pola". Teraz zgadza się tylko, że często i dziś geodeci rozpoczynają pracę wczesnym rankiem, ale podczas pracy używamy tachimetrów, niwelatorów, odbiorników GPS, stacji cyfrowych do pomiarów fotogrametrycznych, skanerów laserowych, programów do projektowania CAD, dronów, etc.etc.

- Przypomnijmy, że już na początku XVII w. powstała na Uniwersytecie Jagiellońskim pierwsza w Polsce katedra geodezji, a w 2018 r. minister nauki i szkolnictwa wyższego wydaje rozporządzenie o nowej klasyfikacji dziedzin nauki i dyscyplin naukowych, w którym nie znajdziemy ani geodezji, ani kartografii! Z punktu promocji tych dyscyplin decyzję tę chyba trudno uznać za szczęśliwą?

- W sensie samej nazwy dyscyplina geodezja i kartografia zniknęła z dotychczasowego wykazu. Nasza dyscyplina jako samodzielna wypadła z tego katalogu i teraz formalnie przynależymy do dyscypliny o nazwie inżynieria lądowa i transport. Do tej pory w Polsce funkcjonowało 8 obszarów wiedzy, 22 dziedziny naukowe i sztuki oraz 102 dyscypliny. Nowe przepisy wyodrębniają 8 dziedzin, 44 dyscypliny naukowe i trzy artystyczne. Będziemy starać się o uwidocznienie geodezji w wykazie dyscyplin, bo w nie tylko w mojej opinii na to w pełni zasługuje.

- Czy niezależnie od intencji władz – pragnących upodobnienia przepisów do klasyfikacji OECD – nie bez znaczenia jest tu też wzrastająca rola interdyscyplinarności wielu naukowych specjalności?

- Na pewno nie można odbierać faktu nieobecności w ogólnym ministerialnym wykazie w kategoriach deprecjacji naszych specjalności. One przecież realnie istnieją, wciąż rozwijają się i spełniają w sensie naukowym i oczywiście gospodarczym, ogromną – nie do przecenienia – rolę. A praca geodetów i kartografów jest niezbędna do sprawnego funkcjonowania bez mała całej gospodarki. To praca o charakterze interdyscyplinarnym, wymagająca współpracy ze specjalistami z takich branż, jak budownictwo, architektura, planowanie, nieruchomości, transport, nawigacja i wiele innych.

Mój nauczyciel i kolega stowarzyszeniowy, nieżyjący już niestety profesor Zdzisław Adamczewski, mawiał, że geodezja to sumienie przestrzeni. A skoro tak, to staramy się solidnie wykonywać swoje obowiązki zawodowe. Do tego potrzebna jest wiedza. A w przypadku profesji geodety i kartografa nieodzowna jest choćby dobra znajomość przedmiotów ścisłych. Od studentów tych kierunków wymaga się więc wiedzy z wielu dyscyplin naukowych, w tym oczywiście matematyki, pełniącej tu rolę bardzo ważną.

- Ale ona właśnie jest Achillesową piętą naszej młodzieży.

- Problem z niską efektywnością procesu nauczania matematyki był przez uczelnie zauważony zanim NIK sprawdził jakość nauczania tego przedmiotu w szkołach średnich. Stąd też zastanawiamy się, nie tylko w gronie nauczycieli akademickich, czy nie zorganizować jakiejś dodatkowej formy kształcenia właśnie z matematyki już dla uczniów starszych klas szkoły podstawowej, aby nie gubić matematycznych talentów na drodze powszechnej edukacji młodzieży. Nasze inicjatywy mają na celu podniesienie poziomu kompetencji uczniów z tego przedmiotu.

W Stowarzyszeniu Geodetów Polskich przywiązujemy dużą wagę do kształcenia zawodowego zarówno na poziomie średnim, jak i wyższym. Między innymi w tym celu Stowarzyszenie organizuje od ponad 40 lat Olimpiady Wiedzy Geodezyjnej i Kartograficznej oraz ogólnopolski konkurs na najlepsze prace dyplomowe inżynierskie i magisterskie obronione w danym roku na kierunkach geodezyjnych. Prestiż zawodu geodety i kartografa zależy od poziomu kształcenia kadry, który znacząco rzutuje na późniejszy rozwój kariery zawodowej i jakość wykonywanych zadań.

- Akurat Wydział Geodezji i Kartografii PW nie musi mieć kompleksów co do oferowanego poziomu edukacji, skoro zajmuje pierwsze miejsce w kraju w ogólnopolskim rankingu Perspektyw. Przy okazji rozdawania nagród żartowano, że duża aula Politechniki Warszawskiej to najdokładniej pomierzona budowla w kraju.

- Faktycznie, studentów geodezji można często spotkać na ćwiczeniach w tym szczególnym i wyjątkowo pięknym miejscu. Oczywiście można ich też spotkać w innych ciekawych miejscach, choćby latem na ćwiczeniach terenowych w Grybowie w powiecie nowosądeckim. Miejsce w rankingu Perspektyw to duża satysfakcja i zarazem zobowiązanie do dalszej ciężkiej pracy. Inne uczelnie kształcące geodetów są tuż za nami w tym rankingu. Drugie miejsce zajął Wydział Geodezji Górniczej i Inżynierii Środowiska AGH w Krakowie, a miejsce trzecie przypadło Politechnice Gdańskiej.

- W środowisku geodetów można się też spotkać z opiniami, że studia na tych kierunkach odbywane także w prywatnych uczelniach nie zawsze gwarantują odpowiedni poziom edukacji. 

- Pytanie, czy jesteśmy w stanie zagwarantować dobre przygotowanie absolwentów do zawodu, jest zawsze zasadne i powinno być zadawane, biorąc pod uwagę wszystkie rodzaje szkół. Pozytywnie należy ocenić, że kształcimy coraz więcej młodzieży na poziomie wyższym, choć wiemy, że nie zawsze ilość przechodzi w jakość. Ta konstatacja dotyczy wszak nie tylko edukacji. Kierunki studiów geodezja i kartografia są prowadzone na wielu uczelniach zarówno w szkołach publicznych, jak i niepublicznych. Kluczowe dla jakości kształcenia jest to, czy uczelnia dysponuje odpowiednią kadrą wykładowców,  odpowiednim sprzętem do ćwiczeń, kontaktami umożliwiającymi odbywanie praktyk oraz doświadczeniem. Uczelnie z wieloletnią tradycją kształcenia zazwyczaj mają znacznie lepsze warunki do przekazywania wiedzy i kadrę, która jest na miejscu i prowadzi badania naukowe. Wiedzy ciągle przybywa i bez kadry naukowej prowadzącej badania na dobrym poziomie trudno o wysoki poziom kształcenia.

- Czy chce pan profesor powiedzieć, że ilość pozyskiwanych informacji sprawia coraz większą trudność w ich interpretacji?

- Taka sytuacja w pewnym sensie ma miejsce. Tworzymy coraz większe bazy danych przestrzennych, zasilane coraz to nowszymi informacjami, zmieniające się nieustannie z roku na rok. Fotogrametria, teledetekcja czy skanowanie laserowe ciągle zwiększają możliwości masowego pozyskiwania danych. Tworzone są również bazy danych na potrzeby projektów map społecznościowych (np. OpenStreetMap), które są zasilane przez użytkowników, zwykle bez profesjonalnego przygotowania.

- Ale specjalista musi je zinterpretować?

- Właśnie – odczytać, zinterpretować i uwiarygodnić. Analiza dużych, zmiennych i różnorodnych zbiorów danych jest trudna, a jednocześnie wartościowa, pozwalająca często na pozyskanie nowej wiedzy. To zagadnienia z pogranicza geodezji i informatyki, wymagające stałego podnoszenia kwalifikacji i szukania nowych rozwiązań. Powstają nowe specjalności i na moim wydziale został nawet uruchomiony nowy kierunek studiów o nazwie geoinformatyka. Wymagania stawiane geodecie i kartografowi są dzisiaj bardzo wysokie w zakresie czysto inżynierskim, ale również w aspekcie odpowiedzialności społecznej. Geodeci zbierają dane niezbędne do sprawnego planowania i zarządzania przestrzenią i własnością obywateli. Stąd, aby uprawiać zawód geodety, należy obok wykształcenia kierunkowego zdobyć jeszcze odpowiednie uprawnienia zawodowe. Są to uprawnienia w siedmiu zakresach, a mianowicie: geodezyjnych pomiarów sytuacyjno-wysokościowych; realizacyjne i inwentaryzacyjne; rozgraniczania i podziałów nieruchomości (gruntów) oraz sporządzanie dokumentacji do celów prawnych; prowadzenia geodezyjnych pomiarów podstawowych; geodezyjnej obsługi inwestycji; geodezyjnego urządzanie terenów rolnych i leśnych; redakcji map; fotogrametrii i teledetekcji.

- Czy nie jest paradoksem, że zawód geodety wymagający specjalnych uprawnień do jego wykonywania, w sensie formalnym nie jest odpowiednio prawnie umocowany w inwestycyjnym procesie budowlanym?

- Chcemy, żeby geodeta również był pełnoprawnym uczestnikiem procesu inwestycyjnego, na co w mojej opinii w pełni zasługuje. Geodeta uczestniczy w procesie inwestycyjnym począwszy od projektu, przez realizację, kończąc na inwentaryzacji powykonawczej. Dlatego bardzo ważne jest umocowanie formalno-prawne geodety w procesie budowlanym czy w ogóle inwestycyjnym. Wprowadzenie obowiązku ustanowienia geodety uprawnionego jako uczestnika procesu podczas realizacji dużych powierzchniowo lub skomplikowanych technicznie inwestycji, wymaga szczegółowego określenia zadań geodety, jego obowiązków i zakresu odpowiedzialności, jak również doprecyzowanie relacji wiążących go z pozostałymi uczestnikami procesu inwestycyjnego. Mamy przykłady inwestycji (m.in. budowa  metra w Warszawie), gdzie kompleksowa współpraca z innymi specjalistami przynosiłaby wymierne efekty w postaci braku przestojów przy budowie czy wręcz uniknięcia awarii. Chcemy teraz z Polską Izbą Inżynierów Budownictwa prowadzić rozmowy, żeby te kwestie były lepiej rozumiane i żebyśmy w niedalekiej przyszłości zostali wpisani jako pełnoprawni uczestnicy procesu budowlanego do kodeksu urbanistyczno-budowlanego. Mam nadzieję, że tak się stanie.

- W przedmowie publikacji z okazji 100-lecia Stowarzyszenia Geodetów Polskich pisze pan m.in.: „W roku 1919, w styczniu odbył się Pierwszy Powszechny Zjazd Mierniczych, dając początek działalności organizacji społeczno-zawodowych, a w kwietniu Ministerstwo Robót Publicznych otrzymało zadanie wykonania pomiarów podstawowych kraju i szczegółowego zdjęcia geometrycznego dla sporządzenia map katastralnych, co można uważać za pierwszy etap tworzenia polskiej administracji geodezyjnej”. Czego należy życzyć SGP na następne 100 lat ?

- Stowarzyszenie Geodetów Polskich to największa organizacja zawodowa skupiająca ponad 3700 członków ze wszystkich grup zawodowych. Jesteśmy stowarzyszeniem zrzeszającym wysokiej klasy profesjonalistów i jednocześnie pasjonatów aktywnie zaangażowanych w wiele działań i inicjatyw o charakterze społecznym. SGP to organizacja, przed którą stoją wyzwania związane z podnoszeniem wiedzy technicznej i kwalifikacji, dbaniem o jakość prac i etykę zawodową, integrowanie środowiska i promowania zawodu. Należy nam życzyć wytrwałości, wymiernych efektów działania i satysfakcji.

Geodezja, jak każdy inny zawód, stoi przed licznymi wyzwaniami współczesności i z każdym rokiem przybywa ich coraz więcej. Chciałbym, aby nasza profesja sprostała tym wyzwaniom, dynamicznie rozwijała się, była zawsze zawodem potrzebnym, rozpoznawalnym i dobrze odbieranym społecznie. Zawodem o wysokich standardach technicznych i etycznych, do którego garną się rzesze młodych zdolnych ludzi.

Na zakończenie chcę dodać, że 17 stycznia 2019 r. Sejm RP podjął uchwałę w sprawie uczczenia 100-lecia powstania Stowarzyszenia Geodetów Polskich. To miły i ważny gest dla wszystkich geodetów nie tylko tych zrzeszonych w Stowarzyszeniu. Gest, który dodatkowo mobilizuje nas do działania.

- Dziękuję za rozmowę.

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl