PEM, że niewiele wiem


24-05-2019 20:19:01

Raport Najwyżej Izby Kontroli ostrzega: pomiary pola elektromagnetycznego telefonii komórkowej w Polsce to fikcja. Odpowiedzialne za nie Inspekcja Ochrony Środowiska oraz Państwowa Inspekcja Sanitarna nie potrafią skutecznie robić pomiarów. Co gorsza, prowadzą je tylko w godzinach pracy, czyli od 8 do 16. A zatem – jak zauważa NIK – kontroli nie ma, promienie harcują.

Żadna z tych instytucji ani organizacyjnie, ani technicznie nie jest przygotowana do kontroli pola elektromagnetycznego (PEM). Obowiązujące u nas przepisy nie określają jednoznacznie roli, jaką mają one odgrywać w systemie ochrony przed promieniowaniem elektromagnetycznym. Sprzyja to brakowi koordynacji oraz wzajemnemu przerzucaniu odpowiedzialności.

Na jedną zmianę

Ponad jedna trzecia wojewódzkich inspektoratów ochrony środowiska oraz wojewódzkich stacji sanitarno-epidemiologicznych nie ma nawet kompetencji do wykonywania pomiarów PEM potwierdzonych przez Polskie Centrum Akredytacji!

Niskie zarobki sprawiają, że w obu inspekcjach występuje wysoka fluktuacja kadr. Pracowników nie szkoli się należycie w zakresie metodyki pomiarów PEM, co więcej – nie dysponują oni sprzętem, który umożliwiałby pomiary z uwzględnieniem najbardziej niekorzystnych parametrów pracy stacji bazowych telefonii komórkowej (SBTK). Po godz. 16, kiedy pracownicy obu inspekcji kończą pracę i idą do domu, zaprzestaje się prowadzenia pomiarów, choć to właśnie w godzinach popołudniowych i wieczornych natężenie ruchu w sieci komórkowej i promieniowanie z SBTK może znacznie wzrastać.

Tymczasem zasięg sieci komórkowych z każdym rokiem poszerza się, podwyższa się standard transmisji danych, jej szybkość i jakość. Szacuje się, że do 2030 r. rynek ten wzrośnie nawet 24-krotnie. A to oznacza coraz większą liczbę anten instalowanych na coraz mniejszych wysokościach. Oddziaływanie PEM emitowanego przez SBTK i urządzenia mobilne na ludzi i środowisko będzie coraz silniejsze, dlatego tak istotna jest wiarygodna i systematyczna kontrola, szczególnie w miejscach najbardziej narażonych na promieniowanie – czytamy w raporcie NIK.

Niski limit i co z tego?

10 lat temu Sejm przyjął Politykę ekologiczną państwa w latach 2009-2012 z perspektywą do roku 2016 – nie przypadkiem NIK przypomina dosyć już przeterminowany dokument, w którym stan ochrony przed promieniowaniem elektromagnetycznym określono mianem zaniedbanego. Pomimo zmian w przepisach prawa tak też pozostaje do dziś.

Prawo nie gwarantuje, że w otoczeniu stacji bazowych nie zostanie przekroczony dopuszczalny poziom PEM. Brakuje jednoznacznych i przejrzystych przepisów dotyczących budowy i modernizacji SBTK, z jednej strony przyjaznych dla przedsiębiorców i nie stwarzających barier administracyjnych wydłużających proces inwestycyjny, ale z drugiej  pozwalających rzetelnie ocenić ryzyko narażenia na ponadnormatywne PEM w bezpośrednim sąsiedztwie stacji jeszcze przed rozpoczęciem inwestycji.

Do inspekcji trafiają pomiary wykonywane przez akredytowane laboratoria, jednak ich rzetelności się nie sprawdza. Trudno zresztą byłoby to robić, skoro Inspekcja Ochrony Środowiska nie ma nawet laboratorium referencyjnego w zakresie PEM – w 2014 r. Główny Inspektor OŚ uznał, że nie ma potrzeby tworzenia takiego laboratorium.

Wprawdzie dopuszczalny poziom PEM jest u nas niższy niż w innych krajach europejskich, trudno jednak opierać się wyłącznie na limitach, skoro w różnych krajach przyjęto różne zasady lokalizacji stacji bazowych i zasadę „rozsądnie możliwego” minimalizowania oddziaływania PEM (tzw. zasada ALARA). Poza tym w praktyce raczej nie korzysta się z większych limitów – w innych krajach Europy, pomimo obowiązywania znacznie wyższych dopuszczalnych poziomów, nie rejestruje się poziomów przekraczających „polski limit PEM”.

Takie sobie pomiary

Nie robi się z urzędu pomiarów poziomu PEM w otoczeniu SBTK – nieliczne kontrole prowadzono tylko na wniosek osób prywatnych lub jednostek samorządu terytorialnego. I co ciekawe – tylko w takich, interwencyjnych pomiarach wykazywane były przekroczone poziomy dopuszczalnego promieniowania elektromagnetycznego.

W kilku województwach pomiarów PEM nie przeprowadzano w ogóle. Jak stwierdza NIK, brakuje koncepcji kontroli PEM w miejscach najbardziej narażonych na przekroczenia limitu oraz rzetelnej analizy ryzyka, która pozwoli zidentyfikować takie miejsca. Jeśli już mierzy się PEM, to najczęściej przy gruncie, gdzie z reguły występują niższe wartości. Jedynie na indywidualną prośbę wnioskodawcy pomiarów dokonuje się w miejscach szczególnie wystawionych na oddziaływanie promieniowania w dużym natężeniu, a mianowicie w oknach oraz położonych na wyższych piętrach balkonach i tarasach.

Nie wykonuje się też analiz tzw. „najgorszego przypadku”, czyli określania wartości PEM w najbardziej niekorzystnych parametrach pracy stacji bazowej, wynikających ze zróżnicowanego obciążenia stacji ruchem telekomunikacyjnym

Inspekcje nie przeprowadzają gruntownej analizy dokumentów i sprawozdań z pomiarów nadsyłanych przez przedsiębiorców telekomunikacyjnych. Brakuje też szczegółowych wymagań co do formy i układu wyników pomiarów, ponieważ Minister Środowiska nie wydał stosownego rozporządzenia. Weryfikacja wyników jest trudna, bo nie można odnieść ich do obowiązującej metodyki referencyjnej.

Pomimo prowadzenia przez IOŚ państwowego monitoringu środowiska, nie mamy pełnych i dostępnych publicznie informacji, czy rzeczywiście PEM utrzymywane jest na dopuszczalnym poziomie. Oceny koncentrują się jedynie na bardzo niskich poziomach stwierdzonych w miejscach słabo narażonych na PEM.

Naruszając przepisy prawa, IOŚ nie informowała społeczeństwa i organów administracji o przypadkach ponadnormatywnych wartości PEM stwierdzonych przez wojewódzkie IOŚ – konkluduje NIK. Zaś Państwowa Inspekcja Sanitarna, mimo rekomendacji naukowców, Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Cyfryzacji, nie promuje, zwłaszcza wśród dzieci i młodzieży, takiego sposobu korzystania z urządzeń mobilnych, który ograniczyłby nadmierne narażenie na promieniowanie elektromagnetyczne.

opr. if

Jedno z laboratoriów przyznając, że prawie pół tysiąca mieszkań było niedostępnych dla pomiarów z powodu nieobecności lokatorów, jednocześnie w końcowym sprawozdaniu stwierdziło, że „wyniki pomiarów wskazują, że w żadnym punkcie wokół obiektu i w miejscach przebywania ludności nie zostały przekroczone wartości dopuszczalne”.

***

Podkreślmy, iż raport NIK „Działania organów administracji publicznej w zakresie ochrony przed promieniowaniem elektromagnetycznym pochodzącym od urządzeń telefonii komórkowej” nie mówi o szkodliwości promieniowania, a jedynie o zaniedbaniach w systemie kontroli PEM. Więcej o technologii 5G i polu elektromagnetycznym technicznego pochodzenia można przeczytać w PT 9-10/2019 (m.in. rozmowa z prof. dr hab. inż. Andrzejem Krawczykiem, prezesem Polskiego Towarzystwa Zastosowań Elektromagnetyzmu „Techno – ethos – zagrożenie?”).

Komentuje Waldemar Rukść

16-17
Aktualny numer WSZYSTKIE
eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl