Takie były początki


14-06-2019 17:59:23

Prof. dr hab. inż. Włodzimierz Kurnik, dyrektor Instytutu Podstaw Budowy Maszyn, Wydział Samochodów i Maszyn Roboczych, rektor Politechniki Warszawskiej w latach 2005-2012. Honorowy Przewodniczący IV Światowego Zjazdu Inżynierów Polskich, członek Komitetu Sterującego.

W 2008 r. przyjechałem do Nowego Jorku, aby jako rektor PW wziąć udział w Konwencji Rady Polskich Inżynierów w Ameryce Północnej. Podczas spotkania, które odbywało się w Konsulacie RP, prezes Stowarzyszenia Polskich Inżynierów i Techników „Polonia Technica” dr inż. Janusz Romański mówił o osiągnięciach zawodowych polskich inżynierów na gruncie amerykańskim. Zaciekawiło mnie to i zainspirowało do tego stopnia, że ad hoc zaproponowałem, aby referat ten został wygłoszony także w Polsce.

Wszyscy słyszeliśmy o budowniczym mostów Rudolfie Modrzejewskim czy konstruktorze pojazdu księżycowego Mieczysławie Bekkerze, którego imieniem nazwane jest jedno z audytoriów w PW, ale jest też wiele innych, spektakularnych karier polskich inżynierów, którzy wykorzystali swoją wiedzę za oceanem, stworzyli fantastyczne rzeczy i osiągnęli imponujące sukcesy zawodowe.

Pomyślałem, że warto pokazać takie historie z szerszej perspektywy. A może uda się znaleźć przykłady nie tylko ze Stanów Zjednoczonych i Kanady, ale również z Europy i innych części świata? Co więcej, mamy przecież także wspaniałych inżynierów działających na terenie Polski. Wystarczy przypomnieć takie postaci jak Eugeniusz Kwiatkowski, Jan Oderfeld czy Mieczysław Wolfke, zwany polskim Teslą.

Spontanicznie zgłosiłem inicjatywę, abyśmy się wszyscy spotkali w Warszawie i porozmawiali, nie tylko o historii polskiej inżynierii, ale też o tym, w jakim miejscu rozwoju – jako inżynierowie polscy w kraju i za granicą – znaleźliśmy się na koniec pierwszej dekady XXI w. Ówczesny rząd zapoczątkował dyskusję na temat gruntownej reformy szkolnictwa wyższego i konieczności zbliżenia nauki z przemysłem. Mówiło się o gospodarce opartej na wiedzy, innowacjach, wdrożeniach, firmach typu spin-off powstających na gruncie uczelni. Wydawało się, że warto byłoby posłuchać, co o tym myślą ludzie, którzy odnieśli sukces na uniwersytetach i w przemyśle amerykańskim, być może z ich pomocą stworzyć koło zamachowe dla polskiej gospodarki.

Pamiętam ogromny entuzjazm, jaki nas wtedy ogarnął. Pozytywnemu myśleniu sprzyjała niezwykle przyjazna atmosfera tamtego nowojorskiego spotkania. Zgodnie uznaliśmy, że to świetny pomysł i zaplanowaliśmy zjazd na 2010 r., zakładając, że wystarczą nam dwa lata, aby się przygotować.

Zacząłem rozmawiać na ten temat w mojej uczelni, ale również na forum Konferencji Rektorów Polskich Uczelni Technicznych oraz Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich, aby zjazdem inżynierów zainteresować także uniwersytety. Rok później odwiedziłem kilka amerykańskich uniwersytetów, mających silne szkoły inżynierii. Roztaczając wizję zjazdu, spotkałem się w 2009 r. z inżynierami z Doliny Krzemowej w Kalifornii. Okazało się, że i tam pracują Polacy i chętnie przyjadą na zjazd do Warszawy.

Inicjatywa zorganizowania I SZIP została bardzo życzliwie przyjęta i poparta przez prezes FSN-NOT, Ewę Mańkiewicz-Cudny, która swą energią i zaangażowaniem ogromnie przyczyniła się do sukcesu tego doniosłego wydarzenia. W Zjeździe potrafiła dostrzec szansę na kontynuację i rozwój wcześniejszych działań FSN-NOT zmierzających do integracji i współpracy polskich inżynierów na całym świecie. Z przyjemnością wspominam naszą współpracę w przygotowaniach do I Zjazdu w Warszawie. Wyrazy uznania i podziękowanie kieruję również do dwóch przewodniczących Rady Polskich Inżynierów w Ameryce Północnej, z którymi miałem zaszczyt współpracować – Andrzeja Drzewieckiego i Andrzeja Nowaka, nie zapominając o wielu innych osobach, których zaangażowania i zasług w zorganizowaniu dotychczasowych trzech zjazdów nie można pominąć.

Na I SZIP na Politechnice Warszawskiej i w Warszawskim Domu Technika przyjechało niemal pół tysiąca inżynierów z kraju i zagranicy. Spotkanie było nie tylko pragmatyczne, ale również bardzo podniosłe. Świadczy o tym hasło: „Inżynierowie Polsce i Światu”. Podkreślano misję inżynierów w rozwoju cywilizacyjnym świata oraz ich rolę i odpowiedzialność za równowagę technologiczno-ekologiczną. Sformułowano wnioski pod adresem Rządu RP, deklarując współpracę na rzecz rozwoju gospodarczego kraju.

W Zjeździe wziął udział prof. Piotr Moncarz z Uniwersytetu Stanforda – wybitny uczony, innowator i biznesmen, organizator Global Technology Symposium w Kalifornii, pomysłodawca uruchomienia w Polsce produkcji licencyjnej samochodów elektrycznych. W dużej mierze dzięki niemu uruchomiony został rządowy program stypendialny na staże zagraniczne Top 500 Innovators dla najzdolniejszych polskich studentów.

Pierwszy Zjazd pokazał, jak bardzo takie spotkania są potrzebne. Ustaliliśmy, że kolejne będą odbywały się co trzy lata. Kiedy skończyłem drugą kadencję rektora PW, obowiązki związane ze Zjazdami przekazałem następcy, prof. Janowi Szmidtowi, zaś główny ciężar organizowania spotkań przejęła FSNT-NOT, która już wcześniej organizowała spotkania z polonijnymi inżynierami „Polacy Razem”

Jaki jest technologiczny kontekst IV SZIP w Krakowie? Postęp w informatyce i technice komputerowej prowadzi nas w kierunku czwartej rewolucji przemysłowej. To również nowa filozofia myślenia inżynierskiego, której słowem kluczowym jest integracja i nie ma odizolowanych od siebie dziedzin inżynierii. Trudno też oddzielić ekonomię czy zarządzanie od techniki. Przed inżynierami i tymi, którzy ich kształcą, pojawiają się nowe wyzwania. Student, który słyszy o wielkich bazach danych, chmurze, internecie rzeczy czy sztucznej inteligencji, pyta: czy znajdę to na uczelni? czy studia pomogą mi sprostać wymaganiom innowacyjnych firm lub innych instytucji, w których chciałbym znaleźć zatrudnienie? Przemysł 4.0 jest czymś, co już istnieje i IV SZIP powinien się do tego odnieść. To wyzwanie dla inżynierów, firm i uczelni, które chcą być innowacyjne. Również dla społeczeństwa, które pragnie korzystać z innowacji. Świat podąża w określonym kierunku i nie można być tylko biernym obserwatorem. Musimy się zabrać z najlepszymi i to jak najszybciej, bo za chwilę nie będziemy już w stanie nadążyć. I znów inżynierowie mają do odegrania główną rolę.

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl