Filozofia pojęć technicznych (142): Tayloryzm


20-07-2019 16:10:30

Każdy kibic piłkarski wie, co oznacza „żółta kartka", ale mało kto, że jest ona wynalazkiem Fredericka Winslowa Taylora, uważanego za ojca nauk o organizacji i zarządzaniu. Taylor proponował cykliczne oceny pracy poparte żółtą kartką jako ostrzeżeniem, że pracownik spisuje się kiepsko i powinien się podciągnąć.

Taylor był pierwszym, który przyjrzał się organizacji pracy w przemyśle w sposób naukowy, tzn. posłużył się eksperymentem i matematyczną analizą wyników. W oparciu o te badania postulował, aby dokonać podziału każdej pracy na prostsze czynności, by podnieść efektywność. Praca mogła być wykonana sprawniej i z większą starannością, a kierownictwo mogło już mieć całkowitą kontrolę nad zadaniami powierzonymi pracownikom. Jednym z narzędzi stał się chronometraż, czyli dokładne mierzenie czasu poszczególnych czynności. Dało to podstawy do opracowania norm czasowych, do jakich powinni się dostosować wszyscy. Kto nie dawał rady, otrzymywał „żółtą kartkę" oznaczającą niższą płacę. Kartka biała oznaczała podwyższenie gratyfikacji. Słabsi mieli być dodatkowo instruowani, douczani, motywowani przez bezpośrednich kierowników. W praktyce oczywiście bywało różnie – kiepska ocena odpowiednio udokumentowana dawała możliwość łatwego pozbycia się gorszego pracownika. Taylor sformułował też prawo koncentracji, tzn. korzyści z połączenia osobnych elementów wykonujących podobne czynności, co optymalizuje proces produkcji.

System Taylora był nieuniknioną konsekwencją mechanizacji; od czasu, kiedy w przemyśle na większą skalę pojawiły się maszyny, było jasne, że to obsługujący musi się dostosować do technicznych, sztywnych warunków działania urządzenia, a nie odwrotnie. To zaskakujące, że wnioski w postaci ujęcia naukowego organizacji pojawiły się tak późno, dopiero pod koniec XIX w. Niektóre pomysły Taylora miały charakter wręcz ergonomiczny – np. sformalizował sposób załadunku za pomocą... łopaty! Do różnych rodzajów ładunku zaordynował stosowanie różnych łopat, optymalizując jednocześnie sposób poruszania się robotnika przy tej czynności. Wydaje się to śmieszne, a jednak to proste usprawnienie przyniosło podobno kilkakrotny wzrost wydajności.

Myli się, kto przypuszcza, że Taylor był uniwersyteckim teoretykiem. Był inżynierem (podobnie jak większość późniejszych teoretyków organizacji) i wybitnym amerykańskim menadżerem, wynalazcą (dokonał m.in. jednego z najważniejszych wynalazków w metalurgii – stali szybkotnącej do narzędzi obróbki skrawaniem). Osiągnięcia w dziedzinie optymalizacji drobnych technicznych czynności traktował chyba jako kolejne wynalazki podyktowane praktyką, dlatego tayloryzm można uznać za pojęcie techniczne. Inspirował takich ludzi jak Henry Ford z jego systemem produkcji taśmowej, który przyniósł nieprawdopodobny skok produktywności przemysłu. Taśma okazała się też symbolem dehumanizacji pracy („Dzisiejsze czasy" Charliego Chaplina), ale powiedzmy szczerze – jej zasada uprawiana jest do dziś, tyle że w znacznie złagodzonej formie.

Inżynierem i wynalazcą (ponad 40 patentów) był także Karol Adamiecki, który usiłował humanizować mechanistyczny system Taylora, menedżer i technolog po Państwowym Instytucie Technologicznym w Petersburgu. Znany jest jako twórca harmonogramu – tak oczywistego dziś wykresu czynności i zaangażowania środków w czasie. Stworzył teorię harmonizacji „organów pracy zbiorowej", ludzi i środków produkcji. Obowiązywać powinna „harmonia doboru" przy planowaniu procesów, harmonia działania i harmonia duchowa – zasada dobrego współdziałania w zespole. Mimo, że zmarł w 1933 r., jego myślenie jest już bliskie współczesności, o czym świadczy choćby ten cytat: „Kierując zakładem przemysłowym, musimy bilansować wyniki naszej pracy również z innych punktów widzenia, a więc pod względem korzyści dla danego zakładu przemysłowego, w którym pracujemy, dla całych gałęzi przemysłu, korzyści dla pracowników, dla kapitału włożonego w zakład przemysłowy, wreszcie korzyści osobistej kierownika. Ale ponad wszystkimi tymi bilansami stoi bilans ogólnospołeczny. Jako obywatele kraju cywilizowanego, nie mamy prawa podsumowywać rezultatów naszej pracy z jakiegokolwiek punktu widzenia, ignorując interesy ogólnospołeczne". Pod ten „interes ogólnospołeczny" można dziś podłożyć ograniczenie szkodliwych emisji przemysłowych. Ale kto ma być skutecznym strażnikiem tego pięknego etosu?

Zygmunt Jazukiewicz

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl