Felieton. Rewolucja nie tylko przemysłowa


31-08-2019 18:51:45

W przestrzeni publicznej coraz więcej mówi się o czwartej rewolucji przemysłowej. Debaty, raporty, badania, działania na szczeblu rządowym – może to sprawiać wrażenie, że wszystkie aspekty przemysłu 4.0 zostały już gruntownie przeanalizowane. Nie pozostaje nic więcej, niż oczekiwać, aż zapowiedziana rewolucja nadejdzie. Niestety to nie takie proste. Im więcej się dowiadujemy, tym więcej pojawia się wątpliwości. Podczas forum ekonomicznego w Davos przedstawiciele firmy doradczej Deloitte mówili w kontekście 4. rewolucji przemysłowej o ciekawym fenomenie. Z badań wynika bowiem, że im bliżej realizacji wizji przemysłu 4.0, tym optymizm kadry zarządzającej, co do gotowości na zmiany maleje, tzn. bardziej realistycznie patrzą na rzeczywistość: „Rok temu aż 86% ankietowanych uważało, że ich organizacja robi wszystko, co tylko możliwe, aby przygotować swoich pracowników i wykorzystać potencjał zmian do rozwoju biznesu. Obecnie takie przekonanie ma mniej niż połowa badanych”.

Do wdrożenia modelu przemysłu 4.0 nie wystarczy ani optymizm zarządów firm, ani teoretyczne opracowania, rządowe programy, platformy itd. To wszystko jest ważne, ponieważ uświadamia (szczególnie w przypadku mniejszych firm), na co powinny być przygotowane w przyszłości – ale nie najważniejsze. Choć przemysł 4.0 będzie rewolucją robotów, internetu, komputerów, sztucznej inteligencji – to jego wdrożenie zależeć będzie przede wszystkim od ludzkich kompetencji. Bez nich nie ma szans na wprowadzenie innowacyjnego modelu gospodarki. A tutaj jest sporo do zrobienia. Potwierdza to m.in. wspólny raport Ministerstwa Przedsiębiorczości i Technologii oraz Siemensa „Smart Industry Polska 2019” – najczęściej wymienianym przez menedżerów czynnikiem hamującym tempo innowacji i wdrożeń z obszaru przemysłu 4.0 są ograniczenia kadrowe. Problem dotyczy nie tylko pracowników średniego szczebla, ale również kadry inżynierskiej wysokiego szczebla, która będzie budować fundamenty nowej rewolucji przemysłowej. Dawno minęły już czasy inżynierów „przyklejonych” przez lata do jednego stanowiska i budujących kompetencje w wąskiej dziedzinie.  We raporcie czytamy, że „inżynierskie kompetencje przyszłości dotyczą przede wszystkim interdyscyplinarności – zdolności do łączenia wiedzy z obszarów automatyki, mechatroniki, robotyki oraz progra­mowania, a do tego umiejętności wykraczających poza kompetencje typowo inżynierskie. Od specjalistów Przemysłu 4.0 oczekuje się umiejętności z obszaru zarządzania procesami produkcyjnymi oraz zespołami ludzkimi, do tego sprawnego komunikowania się, elastyczności i gotowości do zmian”. Wyróżnikiem inżyniera przemysłu 4.0 będzie zestaw umiejętności technicznych, specyficznych przymiotów charakteru oraz umiejętności miękkich – podsumowują autorzy. Czy polskie szkoły i uczelnie wykształcą takich specjalistów? „Ponad 50% inżynierów uznaje obecny system edukacji za niedostosowany do wymogów innowacyjnego przemysłu – czytamy w raporcie. Jest jeszcze jedna kwestia, o której KIG stara się przypominać. Oprócz spraw związanych z technologią, kompetencjami, jakością kształcenia, nie możemy zapominać o budowaniu kapitału społecznego, który w naszym kraju wciąż jest na bardzo niskim poziomie. Zaufanie, umiejętność współpracy, dzielenia się wynikami pracy, gotowość do dyskusji – to one będą decydować o rozwoju polskiej gospodarki. Podniesienie kapitału społecznego w Polsce – to dopiero byłaby rewolucja! Może jednak okazać się trudniejsza do wdrożenia niż ta przemysłowa.

 Andrzej Arendarski, prezes KIG

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl