Ważna rola nauczycieli


04-10-2019 23:02:33

Szanowna Redakcjo!

Niedawny raport NIK bardzo surowo ocenił efektywność nauczania matematyki, czego m.in. dowodem są wyniki matur z tego przedmiotu. Z tym większą uwagą zapoznałem się z ostatnio publikowanymi na łamach „PT” tekstami: red. Ewy Mańkiewicz-Cudny „Letni stres nie tylko pogodowy” („PT” nr 18) oraz red. Marka Bielskiego „Argument stożka ściętego” (PT nr 6-7) i „Czas matematycznej prawdy” („PT” nr 18), których generalnym przesłaniem jest – jak odebrałem – chęć zwrócenia uwagi opinii publicznej na konieczność dbałości o wysoki poziom nauczania matematyki w polskich szkołach.

W tym kontekście pragnę podkreślić niesłychanie ważną rolę, jaką zawsze odgrywa i będzie odgrywał nauczyciel i jego stosunek do uczniów. Uczniowie, którzy mieli szczęście mieć wybitnych nauczycieli, są w jakimś sensie uprzywilejowani. Kończyłem liceum ogólnokształcące im. Tytusa Chałubińskiego, którego absolwentami, byli – między innymi – prof. prof. Stanisław Bretsznajder, Zygmunt Boretti czy Tadeusz Sołtyk, i gdzie zawsze matematyka była prawdziwą królową nauk. Ale wysoki status matematyki w tej szkole nie byłby możliwy bez wspaniałych nauczycieli.

W mojej późniejszej praktyce dydaktycznej w Politechnice Gdańskiej starałem się zostawić ślad specyficznych metod nauczania mojego licealnego profesora matematyki, pana Stefana Werenika. Kiedy uczeń miał trudności z rozwiązaniem zadania, ważne było, aby przedstawił profesorowi swój „ślad pracy” nad problemem. Chodziło w tym wypadku o uczniowskie notatki. Czy faktycznie się starałeś? Jaki drogami szukałeś rozwiązania? Jeśli nie mogłeś udowodnić, że próbowałeś, nie mogłeś liczyć na pozytywną ocenę.

W czasie wielu lat pracy naukowo-dydaktycznej w PG starałem się pamiętać i stosować metody dydaktyczne profesora Stefana Werenika. Tak, można i trzeba pomóc tym, którzy chcą się czegoś autentycznie nauczyć. I chcą myśleć samodzielnie. Pozostał mi ogromny szacunek dla profesora Werenika i jego mądrości jako człowieka, nie tylko pedagoga.

Mam też świadomość, że przy „przeładowanym programie nauczania” i klasach liczących trzydziestu uczniów trudno jest w tak zindywidualizowany sposób prowadzić zajęcia. Ale jest to jedna ze skutecznych metod nauczenia uczniów samodzielnego myślenia. Czego przecenić nie można, mając na myśli nie tylko matematykę!

prof. zw. dr hab. Inż. Jerzy Maciej Ziółko, prof. em. PG

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl