Felieton: Rozmowy o węglu


04-10-2019 23:13:56

Ochrona środowiska i walka ze skutkami zmian klimatycznych są jednymi z najważniejszych wyzwań. Rosnąca świadomość problemu powoduje, że głos zabierają nie tylko organizacje ekologiczne, instytucje międzynarodowe czy eksperci. Na środowisku i sposobach jego ochrony znają się już wszyscy – od czołowych polityków po przeciętnego Kowalskiego. Ma to swoje pozytywne strony, ponieważ podnosi świadomość społeczeństwa i uwrażliwia je na problemy klimatyczne. Jest jednak i druga strona medalu. W potocznych dyskusjach poważne problemy są spłycane i przedstawiane jako proste do rozwiązania.

W tych dyskusjach często kozłem ofiarnym jest gospodarka i przedsiębiorcy, których oskarża się o świadome zanieczyszczanie środowiska, nadmierną emisję CO2 oraz wiele innych działań na szkodę środowiska i klimatu. Jednym z zagadnień, które padają ofiarą powierzchownego i emocjonalnego traktowania, jest wykorzystanie węgla w gospodarce. Wciąż jest on paliwem, który ma największy udział w polskiej energetyce, czego konsekwencją jest m.in. wysoka w stosunku do bardziej „czystych” gospodarek emisja CO2. Co zatem zrobić, aby to zmienić? Dla niektórych odpowiedź jest prosta – odejdźmy od węgla. Będzie korzystniej dla klimatu, lepiej dla wizerunku Polski i dodatkowo zadowoli Brukselę, która oczekuje realizacji ambitnych celów redukcji emisji CO2. Kiedy zdekarbonizować polską gospodarkę? Jak najszybciej, słyszymy często. Za 30 lat? Za późno. Może za 15? Też za późno. Najlepiej jak najszybciej zamknąć wszystkie kopalnie i elektrownie węglowe. Oczywiście to przerysowanie, ale w wielu publicznych wypowiedziach problem wydaje się tak prosty, że można by go rozwiązać na przestrzeni zaledwie kilku lat. Z drugiej strony mamy przeciwstawne poglądy. „Węgiel to nasze czarne złoto”, „górnictwo węglowe to nasz skarb, który musimy za wszelką cenę chronić” albo „Bruksela nie będzie nam dyktować, jak powinna działać nasza gospodarka” itd. Jeśli problemy stawiane są w taki sposób, trudno wypracować rozsądne rozwiązanie, które uwzględnia ochronę klimatu, specyfikę gospodarki, bezpieczeństwo energetyczne, koszty zmiany modelu energetyki i koszty społeczne. A czas nagli, nie tylko dlatego, że z roku na rok skutki zmian klimatu są coraz bardziej odczuwalne.

W agendzie nowej Komisji Europejskiej sprawa ekologii i wykorzystania niskoemisyjnych technologii będzie jednym z priorytetów. Rząd nie będzie mógł liczyć bez końca na pobłażliwość w sprawie tempa przechodzenia na „czystą” energię. Chcąc nie chcąc, będziemy zmuszeni do szybkiej restrukturyzacji całego przemysłu w kierunku zmniejszania emisji. Albo będziemy płacić ogromne pieniądze za prawa do emisji. Byłoby więc pożądane, aby dyskusja o zmianie modelu polskiej gospodarki na niskoemisyjny – zarówno na gruncie krajowym, jak i w kontaktach z UE (tylko przy pomocy Brukseli możemy odejść od węgla) była prowadzona bez zbędnych emocji, niepotrzebnego zadęcia ideologicznego oderwanego od realiów gospodarczych czy pod wpływem krótkowzrocznych, politycznych kalkulacji. W końcu cenę tej transformacji zapłacimy wszyscy, niezależnie od poglądów na kwestie klimatyczne czy też preferencji politycznych.

Andrzej Arendarski, przes KIG

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl