Filozofia pojęć technicznych (146): Kombajn


04-10-2019 23:16:17

Zdaniem ewolucjonistów życie rozwija się od form niższych, prostych, do bardziej złożonych. Filozof Karl Popper metaforycznie ujął doniosłość tego cyklu zwrotem „od ameby do Einsteina". Nie inaczej jest z ewolucją techniki. Można ją streścić: od sierpa do kombajnu. Na ogół kombajnem zwie się maszynę samojezdną, wieloczynnościową. Nie trzeba przenosić materiału obrabianego w inne miejsce, gdzie zajmie się nim inna maszyna. Wszystkie czynności, do uzyskania produktów końcowych, odbywają się wewnątrz takiego mastodonta jednocześnie i korzystają z jednego źródła napędu. Kombajn zbożowy mógłby właściwie także mleć ziarno i wypiekać chleb, ale tego nie robi. To nam wskazuje granicę w rozwoju kombajnu: produkt trzeba przewieźć do magazynu lub sklepu. O wiele wygodniej  zrobić to z ziarnem niż z chlebem, który do produkcji potrzebuje wody, spulchniaczy, pieca… Widzimy więc, że kombajn nie korzysta raczej z mediów innych niż te, które sam zbierze, oraz oczywiście z paliwa.

Kolejną cechą charakterystyczną jest jego przeznaczenie: służy głównie do pozyskiwania (lub oddawania) i obróbki surowców naturalnych, zwykle zalegających na znacznej powierzchni. Mamy kombajny zbożowe, ziemniaczane, do wycinki drzew w lesie, do wydobywania węgla lub skał czy rud w kamieniołomach, a nawet kombajny do układania i przerabiania asfaltu i wiercenia tuneli. Największe pracują przy wydobyciu węgla brunatnego z odkrywek w Bełchatowie i Turoszowie. W przemyśle fabrycznym wystarczy stacjonarna maszyna jednofunkcyjna działająca we współpracy z maszynami o innych funkcjach na wspólnej linii technologicznej. Być może w miarę postępów robotyki także i tu zawitają ruchome kombajny, choć produkt o większych gabarytach ogranicza takie koncepty. Natomiast całkiem realne są kombajny budowlane (do produkcji prefabrykatów, objeżdżania budowy i podawania ich na kolejne piętra).

W Polsce najsłynniejszy kombajn – Bizon – powstał w Fabryce Maszyn Żniwnych w Płocku w 1970 r., po wcześniejszej Vistuli i Rekinie. Radził sobie na rynkach całkiem nieźle (w porywach sprzedawano 5-6 tys. sztuk rocznie). Historia tej maszyny jest jak historia gospodarki PRL-u w pigułce: to był niemal heroiczny i wręcz konspiracyjny trud konstruktorów zmagających się z niechęcią władz, które forsowały radziecki kombajn Niwa, i brakami wszelkich komponentów – krajowy producent nie był nawet w stanie dostarczać odpowiednich ilości jednolitej farby, by utrzymać firmowy kolor! Ale inżynierska myśl zwyciężyła i ostatecznie Bizon pokonał konkurencję z innych krajów RWPG i zaczął się sprzedawać w strefie dewizowej. W czasach embarga technologicznego przełamano setki problemów konstrukcyjnych, kombinując własne udoskonalenia. Światowe firmy w tym czasie gotowe rozwiązania światowej klasy brały z półki. Po wejściu do UE w 2004 r. Bizony musiały przejść do historii. Nie spełniały nowych norm europejskich.  

Fabrykę wykupił w 1998 r. koncern holenderski, lecz techniczny dorobek docenił: dziś w Płocku powstaje jedyny w kraju światowej klasy kombajn żniwny, wprawdzie pod obcą marką, ale za to wysoce dochodowy. Firma więc żyje i produkuje całą gamę świetnych maszyn rolniczych, bo potrafiła zawsze „kombinować", tzn. łączyć własną inwencję techniczną z umiejętnością kooperacji i składania wielu elementów konstrukcyjnych i biznesowych w funkcjonalną całość. Taka jest „filozofia” kombajnu.

Zygmunt Jazukiewicz

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl