Odbudujmy przemysł elektroniczny. Artykuł dyskusyjny


26-10-2019 18:51:10

Polska weszła na drogę przyśpieszonego rozwoju gospodarczego. Proces ten dotyczy wielu sfer gospodarki: budownictwa, handlu, rolnictwa, usług, energetyki itp. Program rozwoju przemysłu zakłada m.in. innowacyjność, zrównoważony rozwój i reindustrializację. Obserwując różne gałęzie przemysłu można wyciągnąć wnioski, jakie parametry wyrobów wpływają na ich nowoczesność.

W domu mamy produkty zwane w skrócie AGD. Czym różnią się one od tych sprzed wielu lat? Jeździmy współczesnymi samochodami, a co spotykamy w nich czego dawniej tam nie widzieliśmy? Co przybyło na dworcach i lotniskach w zakresie informacji? Jakie zmiany zaszły w aparaturze medycznej? Czy odpowiedzi na te pytania nie postawią na pierwszym miejscu elektroniki?

Europa przegapiła

Prawie w każdym urządzeniu AGD znajdują się układy elektroniczne, w samochodach są „komputery pokładowe”, na dworcach znajdują się elektroniczne informatory a aparaty rentgenowskie ustępują miejsca aparatom USG lub NMR. A osobiście nie pisałbym tych słów gdyby w odpowiednim czasie nie wszczepiono by mnie elektronicznego stymulatora serca!

Celowo nie wymieniłem tu największych osiągnięć światowej elektroniki jakim są komputery i telefony. Na świecie liczy się te urządzenia w miliardach. Tylko kilka firm ma decydujący wpływ na ich produkcję. Tu nie tylko Polska nie liczy się w konkurencji, ale nawet Europa przegapiła czas, w którym można było osiągnąć sukces w tej dziedzinie. Produkcja komputerów i telefonów wykorzystuje elektroniczne układy scalone o bardzo wielkiej skali integracji (ang. VLSI). Ich produkcja wymaga bardzo kosztownych narzędzi i bardzo wysoko wykwalifikowanej kadry. Nota bene wielu polskich specjalistów jest zaangażowanych w firmach, które zajmują się tą produkcją. Zostali oni dobrze wykształceni w kraju, a często mieli też przemysłowe doświadczenie tu zdobyte.

Siermiężna elektronika

Jak wyglądała branża elektroniki przed 1989 rokiem? Siermiężnie. Tak jak we wszystkich tzw. demoludach obowiązywały socjalistyczne „reguły inżynierskie”. Np. wszystkie urządzenia należało produkować z elementów RWPG. W pierwszych latach po II wojnie światowej, gdy elektronika była w powijakach, można było utrzymać produkcję urządzeń elektronicznych. W Internecie można zobaczyć, a ja mam w domu do dziś, radioodbiornik Pionier produkowany od 1948r. przez wiele lat w Dzierżoniowie. Lampowy, w ebonitowej skrzynce, został opracowany przez inż. Wilhelma Rotkiewicza, późniejszego profesora Politechniki Warszawskiej. W tym samym czasie inż. Romuald Marczyński rozpoczął w Warszawie prace nad lampowym komputerem. Właśnie rok 1948 uważa się za początek informatyki polskiej. Jeszcze po wojnie istniała wytwórnia aparatury pomiarowej inż. Tadeusza Kopaczka, której produkty były znane w całej Europie. Można by dalej wymieniać osiągnięcia polskich inżynierów, jednak w późniejszych latach świat elektroniki zaczął nam uciekać.

Rozwoju nie dało się ręcznie sterować, choć próbowano przez cały czas. Nawet jeszcze w latach 80 były miejsca, gdzie mimo „przeszkód ustrojowych”, walczono o dotrzymywanie kroku w rozwoju elektroniki. Wielu zdolnych inżynierów pracowało w tzw. Zjednoczeniach UNITRA i MERA. W Zjednoczeniu UNITRA istniało CEMI z produkcją elementów półprzewodnikowych (nawet układów scalonych), istniał OMIG z produkcją elementów biernych (produkcja elementów kwarcowych stała na poziomie europejskim), istniały fabryki produkujące radioodbiorniki, telewizory, magnetofony, a polskie głośniki z Tonsilu we Wrześni nie ustępowały wówczas najlepszym europejskim. W Zjednoczeniu MERA produkowano elektroniczną aparaturę profesjonalną. W ELWRO we Wrocławiu i w Era w Warszawie produkowano komputery. Istniały fabryki wytwarzające cyfrową aparaturę pomiarową, systemy automatyki, drukarki i inne. Oprócz nielicznych wyjątków te fabryki, gdzie zatrudniano wielu zdolnych inżynierów, dziś nie istnieją. A oprócz ww. zjednoczeń był POLON z produkcją urządzeń dla techniki jądrowej, były jednostki produkcyjne PAN (np. ZOPAN), ośrodki wojskowe i inne.

Inwazja zagraniczna

Dziś wszystkie nowoczesne produkty przemysłu elektronicznego mamy z zagranicy. Zagraniczne firmy albo przejęły fabryki i ustawiły swoją produkcję, albo zbudowały montownie dla swoich opracowań. Nie ma w nich miejsca na polską myśl inżynierską. Zanika doświadczenie konstrukcyjne, technologiczne i organizacyjne polskich inżynierów. Doświadczeni przechodzą na emeryturę bez przekazania swej wiedzy młodszym. Jakże trudno będzie zbudować przemysł czwartej generacji zwany dziś przemysłem 4.0. Nazywa się to wschodzące zjawisko czwartą rewolucją przemysłową. Pierwszą było wprowadzenie maszyn parowych,, drugą elektryczności a trzecią powszechne zastosowanie komputerów. Ta czwarta rewolucja ma polegać na zbudowaniu i wykorzystaniu inteligentnych maszyn i urządzeń. Same one będą nauczone jak produkować, jak sterować innymi urządzeniami, jak współpracować ze sobą i jak współpracować z ludźmi. Już dziś istnieją linie produkcyjne bez udziału człowieka, już jeżdżą samochody bez kierowcy, już jest Internet przedmiotów komunikujących się pomiędzy sobą i z operatorami.

Konieczna reindustrializacja

Jak zatem ma wyglądać innowacyjność w Polsce? Wydaje się, że nie da się uczestniczyć w tym procesie bez odbudowy przemysłu elektronicznego. Innowacyjność każdej dziedziny gospodarki silnie zależy od wyrobów przemysłu elektronicznego. Zrównoważony rozwój społeczny stawia coraz wyższe wymagania sprzętom elektronicznym powszechnego użytku, ale i urządzeniom profesjonalnym. Niezwykle trudno będzie konkurować z producentami wielkoseryjnych urządzeń (komputery i telefony), natomiast w dziedzinach gdzie potrzebna jest specjalistyczna produkcja w mniejszych seriach (jak np. aparatura medyczna czy sprzęt automatyki) przemysł elektroniczny może stać się motorem dla innych gałęzi przemysłu i zostać naszą krajową specjalnością. Dlatego reindustrializacja przemysłu elektronicznego staje się koniecznością.

Czołowe koncerny zagraniczne nam nie pomogą. Owszem wykorzystują oni naszych specjalistów do projektowania oprogramowania (ang. software), ale finalne wyniki tych prac należą do koncernów. A nasze doświadczenie rośnie w minimalnym stopniu. Istnieją też prywatne polskie firmy, które startują w różnych przetargach aby zdobyć zlecenie, ale nie są w stanie przeznaczyć odpowiednich środków na rozwój i badania. Te firmy konkurują ze sobą i nie mają warunków na wspólne zbudowanie silnej pozycji.

Jest w kraju kilkanaście ośrodków zajmujących się elektroniką i finansowanych z budżetu. Wszystkie one z trudnością realizują własne zadania. Brakuje im zadań stawianych przez władze krajowe. W wysoko rozwiniętych krajach to agencje rządowe, w tym wojskowe zlecają planowane badania i prace naukowe, rozwojowe i konstrukcyjne. Taką rolę powinny odgrywać u nas zamówienia rządowe. Przykładem tego może być doprowadzenie do tego, aby w każdym budynku znalazły się czujniki gazu. Postawienie takich zadań może sprzyjać integracji ośrodków budżetowych, a tym samym docelowo wpłynąć na odbudowę krajowego przemysłu elektronicznego.

Elektronicy, łączcie się

Strategia reindustrializacji może powstać jedynie poprzez współpracę ośrodków zajmujących się tą dziedziną. Mam tu na myśli ITME (Instytut Technologii Materiałów Elektronicznych), ITE (Instytut Technologii Elektronowej), ITR (Instytut Tele- i Radiotechniczny), PIAP (Przemysłowy Instytut Automatyki i Pomiarów). Dziś są to jednostki tzw. sieci Łukasiewicza. Ale dotąd brakuje koordynacji poczynań pomiędzy tymi instytucjami. Wspólne uzgadnianie zamierzeń może doprowadzić do znacznie lepszego wykorzystania państwowych środków przeznaczanych na tą branżę. Złym przykładem jest tu powstanie CEZAMAT (Centrum Zaawansowanych Materiałów i Technologii). Można było znaleźć lepsze wykorzystanie przeznaczonych na ten ośrodek środków finansowych. Czy powstała sieć Łukasiewicza zapewni dobrą współpracę tych ośrodków? Na razie nie ma przesłanek aby mieć taką nadzieję. Znalezienie warunków umożliwiających współpracę tych instytutów jest bardzo pilnym zadaniem, choć bardzo trudnym. Integracja tych ośrodków może stać się zaczynem budowy silnego ośrodka przemysłowego. Warunkiem koniecznym takiego przedsięwzięcia jest zorganizowanie współpracy wobec określonych celów. Koncepcja organizacji takiej współpracy powinna być motywowana wizją poszukiwania nisz, w których krajowy przemysł może zaistnieć na rynku lokalnym i globalnym. Takie nisze istnieją, lecz ich wybór jest możliwy tylko wysiłkiem zbiorowym tych ośrodków. Wybór ten powinien uwzględniać potrzeby potencjalnych krajowych użytkowników (energetyka, infrastruktura, bezpieczeństwo itp.).

Nisza przykładowa

Przykładem takiej niszy (zaproponowana przez właściciela prywatnej firmy) jest produkcja elementów półprzewodnikowych na podłożu GaN (azotek galu). W kraju mamy już osiągniecia w tej dziedzinie i możliwa jest taka produkcja. Jest ona kosztochłonna i to jest jej największa wada. Ale rozwój nowoczesnej komunikacji elektromobilnej (samochody, autobusy, kolej itp.) i produkcja urządzeń energetycznych (nie licząc potrzeb wojska) wymaga stosowania szybkich tranzystorów bardzo dużej mocy. Technologia GaN na to pozwala. Produkowane w kraju urządzenia z wykorzystaniem tych tranzystorów mogą stać się bardzo atrakcyjnym towarem eksportowym. Projektowane zamierzenie może stać się dźwignią odbudowy krajowego przemysłu elektronicznego oraz dalszych prac rozwojowych.

Krajowy Koncern Elektroniczny?

Fachowe zarządzanie grupą instytutów, współpraca ich z ośrodkami pracującymi dla wojska, dla energetyki i dla innych branż, pozwoli wybrać odpowiednie nisze dla nowych opracowań. Trzeba ponadto będzie te opracowania wdrożyć do produkcji. W tym celu można z zasobów naukowych jednostek budżetowych wydzielić zakład doświadczalny (bądź zakłady doświadczalne), który uruchomiłby produkcję i stanowiłby zaczątek krajowego koncernu elektronicznego. Ważnym zadaniem jest wybranie problemów, które trzeba rozwiązać w pierwszej kolejności. Powinny w tym uczestniczyć osoby mające doświadczenie produkcyjne. Naukowcy, choć z tytułami, powinni tu odgrywać rolę jedynie pomocniczą.

Na takim przedsięwzięciu skorzystać mogą także uczelnie, np. w określeniu odpowiednich specjalności nauczania na kierunkach elektronicznych. Kilkanaście wydziałów elektroniki na uczelniach publicznych wypuszcza rocznie rzesze specjalistów w różnych dziedzinach elektroniki, którzy swojej wiedzy i zapału nie mają gdzie spożytkować. Brakuje miejsc pracy dającej im satysfakcję osobistą i będących użytecznymi społecznie. Absolwenci tych kierunków powinni mieć możliwość praktyki w krajowych placówkach, gdzie jeszcze pracują inżynierowie posiadający doświadczenie przemysłowe.

Reasumując, to na resortach Inwestycji i Rozwoju oraz Przedsiębiorczości i Technologii (w tym na władzach sieci Łukasiewicza) a ponadto na Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego, Energii, Cyfryzacji i innych) spoczywa ciężar zorganizowania współpracy między ośrodkami w celu doprowadzenia do wdrożeń produkcyjnych, a następnie odbudowania przemysłu elektronicznego.

Andrzej  Skorupski

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl