Wino dla inżyniera (227): Wino i "marycha"


27-10-2019 01:06:08

Kiedy z pół roku temu w jednym z felietonów napisałem o "winie z marihuany", traktowałem rzecz całą wyłącznie jako ciekawostkę przyrodniczą. Tymczasem ta inicjatywa rozwija się pięknie, a firma Rebel Coast z Kalifornii – producent takiego "wina z prądem" – ma się coraz lepiej. Wiadomo już, że wino to powstaje z konopii indyjskich – producent uchylił bowiem rąbka tajemnicy na swojej stronie internetowej, pisząc: "... produkcja wina na bazie konopii indyjskich nie jest skomplikowana – wszystko odbywa się wg tradycyjnych zasad, ale zamiast alkoholu do butelki trafia 16 mg THC..." Konia z rzędem temu, kto zrozumie, o co tu chodzi – czy jest to napój fermentowany z konopii czy wino z dodatkiem marihuany czy jeszcze coś innego?

Napój ten ma nie powodować kaca – więc chyba nie ma w nim alkoholu i nazywanie go winem jest mocno na wyrost. Tym niemniej, można go już kupić  na terenie całego Złotego Stanu w USA, a butelka kosztuje 60 dolarów. Zakup nie wymaga przy tym recepty.

Amerykanom pozazdrościli niedawno Katalończycy – i tak w Hiszpanii powstało "zielone" wino z marihuaną o nazwie CannaWine. Określenie koloru tego napoju ma najprawdopodobniej charakter umowny – w jednych źródłach można bowiem spotkać zdjęcia kieliszka z mętną, burozieloną zawartością, ale inne źródła piszą wyraźnie o "białym i czerwonym winie CannaWine". Niejasny jest także zasięg dystrybucji tego wina – jedni mówią o rynku brytyjskim (gdzie w ciągu dwóch ostatnich lat liczba użytkowników CBD wzrosła dwukrotnie!), a drudzy o wyłączności dla rynku kalifornijskiego. Ci drudzy dodają zresztą, że wino to jest tam dostępne wyłącznie na receptę i kosztuje od 120 do 400 dolarów za butelkę.

Jak powstaje CannaWine? Nie mogę zdradzać szczegółów, żeby Państwo nie zaczęli próbować zrobić czegoś podobnego w swoim domu; napiszę jedynie, że katalońska firma moczy najlepsze części ekologicznych konopii w winie z biodynamicznie uprawianych winogron i następnie prowadzi ekstrakcję CBD z użyciem alkoholu.Proces technologiczny (m.in. fermentacja niskotemperaturowa) zapewnia przy tym niską zawartość THC w gotowym winie, co – jak pisze producent – eliminuje uczucie dezorientacji i niepokoju, występujące często po paleniu "marychy".

Państwu odradzam produkowanie "wina z marihuaną" we własnym  zakresie, bo i w naszym kraju znaleźli się już tacy, którzy to robią profesjonalnie. Mam tu na myśli firmę AWE z Bielska Białej, która przy współpracy z jednym z portali promujących  prozdrowotne działanie "marychy" wyprodukowała pierwsze w Polsce wino z wyciągiem z konopii siewnych. Wino "Linia Konopie" – bo tak nazywa się ten trunek – jest uzyskanym z zastosowaniem zielarskich receptur połączeniem czerwonego półsłodkiego wina gronowego wysokiej jakości z intraktem z ręcznie zbieranych w Polsce kwiatostanów i liści konopii. Producent jest przekonany o prozdrowotnym działaniu swego produktu; ma on – jego zdaniem – wspomagać pracę układu nerwowego, krwionośnego oraz pokarmowego, a także zwiększać odporność na stres. Zalecane jest jednak umiarkowanie w spożyciu tego eliksiru – najlepsze wyniki daje podobno jednorazowe przyjęcie dawki 120 ml, nie częściej niż raz na dzień (najlepiej wieczorem).

Nie tylko wino można popsuć marihuaną. Jak donosi Internet, niejakiemu Yannickowi Crespo udało się zsyntetyzować konopną oliwę z oliwek, której nadał dumną nazwę "Pot d'Huilie". To otwiera bezpośrednią drogę do podkręconego caprese, ale  proszę uważać – Crespo sugeruje nie polewać pomidora z mozarellą i bazylią większą dawką swej oliwy niż 5 ml. Jej buteleczka 375 ml jest dostępna na razie tylko w Kalifornii i kosztuje aż 140 dolarów.

Konsumpcji żadnego z opisanych "wynalazków" nie polecam, bo wolę prawdziwą oliwę i klasyczne, prawdziwe wina – choćby takie, jak np. kalifornijskie "3 Finger Jack Zinfandel" ze starych krzewów (w ofercie Winezji za ok. 70 zł).

Na zdrowie!

winny maniak

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl