Wątpię więc jestem. Damy radę


27-10-2019 01:19:18

Ze szczególną troską pochylali się w minionej kampanii wyborczej politycy wszystkich w istocie opcji nad kwestią przedsiębiorczości - Musimy wyzwolić energię Polaków – nawoływała Konfederacja. PiS nie owijał w bawełnę, że stawia na przedsiębiorczość , a Koalicja Polska mówiła wprost: - nie ma przedsiębiorczości bez wolności. W pewnej sprzeczności z tymi hasłami pozostawały doniesienia prasowe z których wynikało ewidentnie, że z przedsiębiorczością Polaków nie jest wcale tak źle. - Stuhr i Szczygieł dostaną odszkodowania za smog – donosił tyg. Angora. - Mafia grzybiarzy grasuje w podkieleckich lasach – pisało Echo, a Gazeta Pomorska informowała: - Polacy wyłudzają na potęgę ( konkretnie od PZU). Dziennik Łódzki z kolei opisywał przypadek artysty zwanego Człowiekiem Motylem, który wraz z kandydatką do Sejmu z listy Lewicy zaniósł kasę fiskalną pod kościół, aby ludziom pokazać, że nie tylko w PZU są pieniądze.  

Dowodów na to, że Polacy wcale nie cierpią na brak energii ani pomysłowości dostarczała także prasa lokalna, śledząca puls życia na poziomie gminy i powiatu. „Echo Dnia”- dla przykładu- donosiło z gminy Górno, gdzie swego czasu zwinięto asfalt, że teraz znów komisja rewizyjna nie może znaleźć dróg za odśnieżanie których są rachunki. Z Miłosławia z kolei donosili, że za dwudniową imprezę „Dni Miłosławca” organizatorzy wzięli więcej niż artyści. W tym kontekście wołanie, by bardziej jeszcze wyzwalać energię Polaków wydaje się nieco przesadzone.

Co innego zawołanie lansowane przed wyborami przez Koalicję Polską, by rozniecać przedsiębiorczość dodając jej wiatru wolności. Wyraża ono myśl bez wątpienia słuszną, choć może jest przesadnie kategoryczne. Przedsiębiorczość jest przyrodzoną cechą człowieka i nie ma takich barier, których by nie pokonała o czym świadczyć może cała nasza komunistyczna przeszłość. Nie było wówczas klimatu dla przedsiębiorczości a starsi ludzie może pamiętają przypadek emeryta skazanego za handel bułkami, które przywoził rowerem z pobliskiego miasteczka i rozprowadzał wśród sąsiadów. Bardziej oryginalny był przypadek – o którym niegdyś wspominałem- obywatela, który niepełnosprawność wykorzystał do celów merkantylnych w wyniku czego został skazany za to, że – jak głosił wyrok sądowy- wspólnie i w porozumieniu żebrał na Górze Kalwarii. A przecież przedsiębiorczość nie dała się zdusić, przesuwała się jedynie w dostępne obszary wolności. Budowlaniec- dla przykładu- któremu nie chciały się „zamknąć niwelety” szedł na etat pod skrzydła CRZZ, lub partii owładnięty nagle ideowości zapałem i tam dawał upust drzemiącym w duszy pokładom przedsiębiorczości.

Pamiętam rozważane w dziennikarskich kręgach sposoby hamowania tak rozbudzonego żywiołu. Był np. pomysł by wypłacać premie czy nagrody za zobowiązanie, że uhonorowany nie wyjdzie z inicjatywą, pohamuje aktywność myśli, powstrzyma parcie w kierunku dalszego doskonalenia. Przedsiębiorczość nie dała się zdusić komunie i powstała tryumfalnie tuż po jej upadku. Zwycięsko wyszła z konkursu priorytetów przedkładanych przez ówczesne autorytety. Papież mówił o roli sumienia; pewien przedwojenny profesor wskazywał na potrzebę odbudowy infrastruktury etyczno- moralnej; inny na potrzebę wspierania kreatywności... mówiło się o twórcach, innowacjach, talentach...Wszystko to jednak skarlało zagłuszone przez jedną wartość nad wartościami:- przedsiębiorczość. Dziś sytuację mamy taką, że człowiek się rodzi w szpitalu jako koszt, odebrany przez lekarza jako zysk... . Chodzi potem do szkoły reformowanej nieustannie w celu optymalizacji, uczęszcza do teatru gdzie go ogłupia przedsiębiorczy autor ustami przedsiębiorczego aktora. Ogląda w telewizji, co stworzyła komuna, bo we współczesnej atmosferze przesyconej duchem przedsiębiorczości nic sensownego stworzyć się nie udaje... ani dzieła, ani prawdy. Przedsiębiorczość bezlitośnie zjada inne cnoty i wołanie o więcej jeszcze dla niej wolności budzić może tzw.  mieszane uczucia.

hen.  

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl