Pomysł na polski proch


12-11-2019 13:42:55

Podczas wojny polsko-bolszewickiej Polska zdana była na import amunicji i korzystanie z niewielkich zapasów pozostawionych przez państwa zaborcze. W 1921 r. jedynym krajowym jej źródłem była niewielka wytwórnia w Łęgnowie koło Bydgoszczy, gdzie po prostu odzyskiwano ładunki ze starej amunicji. Stąd chęć konsekwentnego wcielenia projektu pełnego uniezależnienia się od konieczności zagranicznych dostaw.

Ministerstwo Spraw Wojskowych w ścisłym porozumieniu z Ministerstwem Przemysłu i Handlu w 1922 r. podjęło decyzję o budowie w Zagożdżonie niedaleko Kozienic wytwórni prochu i materiałów kruszących. Budowę rozpoczęto w 1923 r. i już dwa lata później produkowano tu proch czarny i nitroglicerynę, a wkrótce także proch bezdymny.

Szybkie uruchomienie produkcji dobrze rokowało na przyszłość. Koszt inwestycji do 1928 r. wyniósł 16 mln zł. Przez cały czas II RP inwestowano w rozwój wytwórni. Do końca 1939 r. wydatkowano na cele inwestycyjne jeszcze 44 mln zł. Dzięki skutecznej polityce antyimportowej z biegiem lat fabryka całkowicie uniezależniła się od zagranicznych poddostawców surowców i materiałów niezbędnych do produkcji, która pokrywała w całości potrzeby polskiej armii. Nadwyżki produkcyjne były eksportowane do innych państw europejskich. Eksport nigdy nie przekraczał jednej czwartej wartości całej rocznej produkcji. Proch z Pionek stał się cenioną marką nie tylko w kraju, ale także poza jego granicami, głównie w krajach południowo-wschodniej Europy, skutecznie konkurując z firmami z zachodniej Europy.

Państwowa Wytwórnia Prochów i Materiałów Kruszących w Zagożdżonie w 1932 r. zmieniła swą nazwę na Państwową Wytwórnię Prochu w Pionkach, ponieważ nazwa Zagożdżon była dla zagranicznych kontrahentów bardzo trudna do wymówienia.

Innowacyjność made in Pionki

Na skalę II RP była to doprawdy megawytwórnia i – co najważniejsze – podejmująca projekty, które dziś bez wahania nazwalibyśmy innowacyjnymi. W Wytwórni Prochu w Pionkach postawiono na wynalazczość. Najlepszych krajowych specjalistów wysyłano na staże zagraniczne do USA czy Wielkiej Brytanii. Po ich powrocie nie krępowano ich kreatywności. W kierownictwie firmy znaleźli się wysokiej klasy fachowcy. Ponadto fabryka zlecała prace badawcze polskim uczelniom. Dzięki finansowaniu tych badań z własnych zakładowych funduszy można było prowadzić zaawansowane technologicznie badania m.in. w specjalnie utworzonej w Politechnice Warszawskiej katedrze specjalizującej się wyłącznie w problematyce związanej z produkcją wytwórni. Na jej rzecz prace badawcze prowadzono również w przeniesionym ze Lwowa do Warszawy Instytucie Chemii Przemysłowej, w Uniwersytecie Poznańskim oraz w radomskiej Szkole Technicznej, gdzie nota bene wykładali także specjaliści z pionkowskiej fabryki. Wzniesiono budynek Centralnego Laboratorium Badawczego oraz utworzono przy nim bibliotekę naukowo-techniczną, która dysponowała kilkutysięcznym zasobem książek i czasopism.

W 1932 r. zbudowano od podstaw zakład produkcji celuloidu, rozpoczynając jego wytwarzanie w 1934 r. Było to pierwsze tego rodzaju przedsięwzięcie w Polsce, o oficjalnej nazwie Fabryka Mas Plastycznych (tzw. Plast) przy Państwowej Wytwórni Prochu w Pionkach. W tym samym czasie uruchomiono w nowym oddziale pionkowskiej wytwórni produkcję ferromitu. Ferromit to mieszanina sproszkowanego tlenku żelaza i aluminium, stosowana w procesach spawania i zgrzewania oraz jako składnik pocisków i bomb zapalających. Produkowano też termit – materiał, służący do spawania np. rur, czy szyn. W PWP wynaleziono nowy materiał o bardzo dobrych własnościach kruszących o nazwie dunit. Nazwa pochodzi od nazwiska wynalazcy inż. Stanisława Dunin-Markiewicza, dyrektora technicznego PWP. Materiał ten stosowany jest przez saperów. Opatentowano i wdrożono do produkcji tzw. masę perłową. W 1937 r. rozpoczęto wytwarzanie pionkitu (bawełna strzelnicza pokryta parafiną), stosowanego do produkcji prochów armatnich.

Z kolei w Stacji Badawczej Nitrozwiązków Aromatycznych opracowano technologię wytwarzania pentrytu. Jest to silny materiał wybuchowy stosowany w górnictwie. Natomiast w Stacji Doświadczalnej Prochów Bezdymnych opracowano tzw. przerywacze ognia. Miały one za zadanie nie dopuszczać do rozprzestrzeniania się pożarów w rurociągach odprowadzających łatwopalne opary, jakie powstawały podczas wytwarzania prochu. Był to wynalazek inż. Czesława Sudlitza, którego patent został kupiony przez firmy z Belgii i Francji.

Inżynierowie z PWP wnieśli nie do przecenienia wkład nie tylko w uruchomieni produkcji w Zagożdżonie-Pionkach oraz zakładów filialnych w Sarzynie k. Leżajska, Krajowicach k. Jasła, w Dębem k. Tarnobrzegu czy Niedomicach k. Tarnowa, ale też i innych fabryk powstających w ramach COP.

Dynamiczny rozwój

W końcu lat 30. prężnie rozwijająca się polska fabryka należała już do największych w ówczesnej Europie. Wytwarzano tu trzykrotnie więcej różnych gatunków prochów niż we wszystkich francuskich firmach sektora zbrojeniowego razem wziętych. Produkowano tu niemal wszystko, „co wybucha”: od prochów rewolwerowych i myśliwskich, ładunków miotających dla artylerii, bawełny strzelniczej i nitrocelulozy po środki kruszące dla saperów i górnictwa, jak dynamit, trotyl oraz nitrogliceryna. Produkowano także termity do bomb zapalających i termity do spawania szyn oraz celuloid. Na cele szkoleń chemicznych wojska (tak tłumaczono) wytwarzano nawet gaz musztardowy, co było oczywiście informacją ściśle tajną. Wytwarzano też eter oraz spirytus wysoko rektyfikowany. Jego spożywanie w pracy nawet w niewielkiej ilości, skutkowało natychmiastowym z niej wydaleniem.

W okresie prosperity fabryki pracowało w niej 3,5 tys. osób. Jej istnienie ożywiło gospodarczo dotychczas typowo rolniczy region. W początkach lat 20. wsie Zagożdżon i Pionki liczyły 850 mieszkańców, a w 1937 r. miasto Pionki zamieszkiwało 7700 stałych mieszkańców, zaś w 1939 r. już 9 tys.

Dbałość PWP o swych pracowników i ich rodziny była wzorem dla innych firm państwowych. To właśnie w Pionkach zorganizowano tzw. lotne żłobki. Pomysł ten przyjął się potem w innych częściach kraju.

Miasto-park

Nikomu z przedwojennych planistów nie przyszła – bo nie mogła – do głowy myśl, aby w imię ekologii w sposób szczególny chronić przyrodę przed zatratą. Warto jednak podkreślić, że nikt z budowniczych nie wycinał drzew, poza sytuacjami. Gdy było to absolutnie niezbędne. Na rzece Zagożdżonka zbudowano stację pomp oraz oczyszczalnię (stacja biologiczna ścieków). Oczywiście doprowadzono prąd elektryczny do domów. Nadwyżki wytwarzanego przez zakładową elektrownię prądu elektrycznego przesyłano do okolicznych miejscowości. Główny projektant inż. Eugeniusz Czyż zadbał, aby w nowo powstającym mieście było dostatecznie dużo zieleni, a powstające domy dobrze wpisywały się w otoczenie. W 1928 r. zbudowano hotel dla robotników. Z inicjatywy dr. inż. Jan Prota na gruntach należących do wytwórni wybudowano 80 drewnianych domów, wznosili je dla siebie sami robotnicy pod nadzorem specjalistów z wytwórni, przy pomocy finansowej pracodawcy. Budowę dwóch kolonii mieszkaniowych (robotniczej i urzędniczej) prowadzono w latach 1932-1934. W osiedlu zwanym Nową Kolonią umieszczono obiekty użyteczności publicznej, m.in. boisko sportowe z zadaszonymi trybunami i zapleczem dla zawodników, łaźnię miejską, kryty basen pływacki, ośrodek sportu i rekreacji na tzw. Stawie Górnym, a także wzniesiono szkołę zawodową i szkołę ogólnokształcącą, nowoczesny budynek kasyna z salą kinową i teatralną, biblioteką oraz jadłodajnią. W 1936 r. wybudowano Dom Legionisty. Nie zabrakło nowoczesnego szpitala i budynku Kasy Chorych, a także nowego kościoła pod wezwaniem św. Barbary.

Wydawało się, że las dobrze skrywał dużą fabrykę przemysłu chemicznego. Nie trudno się domyślić, iż polski kontrwywiad starał się skutecznie chronić wojskowe tajemnice wytwórni. Okazało się jednak, że od 1938 r. Abwehra miała niestety dość dobre rozeznanie co do bieżącej działalności fabryki. Niemcy wznowili produkcję w czasie II wojny światowej, a wycofując się z Pionek, wywieźli też część parku maszynowego.

Marek Bielski

 

Skuteczne zabezpieczenie produkcji przed wypadkiem wymagało bardzo ścisłego przestrzegania dyscypliny pracy. Pomimo tego w 1937 r. doszło do poważnego wypadku. Zginęło wtedy 18 pracownic. W 1972 r. miał też miejsce wypadek na wydziale produkcji środków wybuchowych dla górnictwa. Łącznie zdetonowano ponad tonę materiałów wybuchowych, jakie znajdowały się w czterech potężnych kadziach. Przyczyną była niefrasobliwość dwóch pracowników, którzy zapalili papierosy. Obaj zginęli. Oprócz sprawców wypadku zginęły jeszcze trzy osoby.

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Osiedle robotnicze przy Państwowej Wytwórni Prochu. Źdjęcie: Narodowe Archiwum Cyfrowe

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl