Filozofia pojęć technicznych (148). Żuraw


12-11-2019 16:10:40

Historyczne obiekty kultury materialnej z czasem stapiały się z naturą, już nie były ingerencją w środowisko, lecz swojskimi elementami krajobrazu. Dziś nikomu więc nie przychodzi do głowy, że np. żuraw studzienny jest obcy naturze. Nie tylko nie przypomina żywego żurawia, ale w ogóle niczego naturalnego, jest czystą funkcją techniczną, to składnik sielskiej kompozycji. Niemal symbol bliskości z przyrodą. Aby takie zespolenie kultury z naturą nastąpiło, musi upłynąć wiele czasu. To, co jest dziełem człowieka, co przemyślane i techniczne, musi stać się naturalne, a kontekst przyrodniczy mniej dziki. W ten sposób stopniowo przyzwyczajamy się do znikania środowiska naturalnego, a raczej do przyjmowania za naturalne środowiska wielorako przetworzonego. Zjawisko to jest jedną z przyczyn konfliktu wokół Puszczy Białowieskiej i być może spowoduje początek końca tego pięknego lasu zwanego przez niektórych „puszczą pierwotną".

Żuraw jako podnośnik należy do najstarszych urządzeń technicznych (w Chinach 4000 lat p.n.e.). Z pomocą żurawi budowano piramidy, a dla takiego mechanika jak Heron z Aleksandrii (I w n.e.), zaprojektowanie żurawia z wychylnym wysięgnikiem to była fraszka. Widok żurawi budowlanych w starożytnym Rzymie był jeszcze powszechniejszy niż dziś w Warszawie żurawi wieżowych. Stosowano nawet wielokrążki i wyciągarki, a budowniczowie katedr średniowiecznych wysięgnicę wózkową! Większość mechanizmów dźwigowych była znana, zanim w XIX w. powstały stalowe dźwigi kratownicowe. Pierwszy silnikowy napęd parowy użyto w 1827 r.

Żurawie wieżowe stały się składnikiem architektury miejskiej dopiero w trakcie odbudowy po II wojnie światowej. Pojawiają się na zdjęciach i w malarstwie socrealistycznym jako przemysłowy symbol optymizmu i nadziei na przyszłość; wojna oznaczała zmagania „poziome" – ludzi w niskich barakach, w okopach, ruinę i opadanie w dół, wektory wzajemnej przemocy skierowane płasko, zrównanie z ziemią zarówno człowieka, jak i jego dzieł. Na widok zaś żurawia chce się powiedzieć: Excelsior!

Symboliczne w budowie II RP stały się inne żurawie: portowe, służące do przeładunków i budowy statków. Są nieodzownym elementem krajobrazu tworzącej się Gdyni. Ich sylwetki bardziej masywne, zwarte niż budowlanych, bardziej zasiedziałe na swoim torze przy nabrzeżu, z większą i mniej oddaloną przeciwwagą wynikają z funkcji: operowania większymi masami w ograniczonym polu i bez aspiracji sięgania w niebo. Historyczny żuraw nad Motławą w Gdańsku służył nie tylko do załadunku zboża, lecz także do ustawiania pionowo ciężkich masztów, więc musiał być odpowiednio wysoki i masywny zarazem. Żuraw portowy czy suwnica mostowa musi być przygotowana na każdy ciężar i gabaryt, jaki się pojawi w przeładunku, dziś także na kontener ze stalą. Charakterystyczna sylwetka takich „kranów" widoczna jest z daleka i wyznacza trwale drogę do portu, a więc na morze, ku egzotycznym krainom. Przemysłowy konkret nikogo nie straszy i nie zniechęca, raczej ośmiela do otwarcia na świat. Przestrzeń staje się swojska, podobnie jak ta oswojona przez żurawie studzienne.

Dziś jest także czas budowy nowej przestrzeni. Koncepcje urbanistyczne i architektura określają nowy typ żurawia; zniknęły te, które przemieszczały się na szynach, wzdłuż których wznoszono w PRL-u szeregi „wielkopłytowców". Teraz ustawia się kilka żurawi stacjonarnych o długich wysięgnikach, których pola wzajemnie na siebie zachodzą, gdyż wieżowe obiekty są sytuowane blisko siebie i w dość chaotyczny sposób.

Dla porządku warto dodać, że największy obecnie produkowany seryjnie żuraw Liebherr 4000 HC 80 ma wysięgnik 100 m x 34 t i udźwig do 80 t, zaś maksymalna wysokość podnoszenia wolnostojąca to 110 m! Oczywiście „sam" się montuje dzięki hydraulicznym siłownikom, a więc wybuduje zarówno siebie, jak i budynek. Może mieć dowolną wysokość, gdyż rośnie wzwyż wraz z fasadą obiektu, do której jest mocowany. To nadaje przestrzeni budowlanej nieco inny charakter, a wszystko zmieni się jeszcze bardziej, gdy żurawie zamienią się w przestrzenne „inteligentne" roboty, które znów po jakimś czasie staną się znakiem oswojonego krajobrazu.

Zygmunt Jazukiewicz

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl