Wątpię, więc jestem. Nie tylko Gdynia i COP


12-11-2019 16:27:35

Kiedy się mówi o roli inżynierów w odbudowie niepodległej państwowości, ich wkładu w budowę II Rzeczypospolitej, wymienia się z reguły Gdynię, COP, czasem samoloty, najczęściej RWD. Niekiedy dodaje się jeszcze kolej, zresztą bardzo słusznie, bo ta złożona z trzech nie bardzo przystających do siebie kawałków, stała się w niezbyt długim czasie mechanizmem sprawnym jak zegarek i to nie tylko w przenośni, bo według pociągów rzeczywiście można było regulować zegarki. Nie wspomina się natomiast wcale o roli inżynierów w tworzeniu norm i standardów, kształtowaniu społecznego klimatu niepodległej Polski, swego rodzaju ducha czasu. Tymczasem był to udział znaczący, choćby z tego względu, że w strukturze inteligencji inżynierowie, czy jak mówiło się w pewnym okresie, inteligencja techniczna, stanowili znaczący odsetek. Byli przy tym grupą o niekwestionowanym prestiżu, zarówno ze względu na udział w walce o niepodległość, jak i pokładane w niej nadzieje na przyszły rozwój.

W tych warunkach łatwo było wartościami, których inżynierowie są nosicielami z natury, zarażać innych, wprowadzać je do obiegu. Wartości te wynikają z charakteru pracy – dla inżyniera jajeczko nie może być częściowo nieświeże, co w innych zawodach się zdarza. Do żadnego innego zawodu, jak do inżynierów, nie pasuje tak powiedzenie – po owocach ich poznacie. Tu nie da się nic zagadać, zaczarować, oczu zamydlić... Wartością, która z tych doświadczeń wynika, jest sceptyczny stosunek do słów. Uświadomił mi to mój pierwszy kierownik, inżynier, któremu świeżutką całkiem wiedzę oferowałem, tłumacząc, jak dany problem należałoby rozwiązać. – Niech pan tego nie mówi, niech pan to zrobi – odpowiedział. Inżynierowie operujący w sferze materii, wydają się lepiej niż inni rozumieć, że język giętki, który nam dała natura, rzadko w istocie służy do tego, by powiedzieć wszystko, co pomyśli głowa, częściej zaś, by ukryć, czego w głowie brak.

Z nostalgią wspominam egzamin, który starałem się wziąć sposobem, próbując brak wiedzy zagadać, co o tyle miało szanse powodzenia, że profesor wydawał się bardziej niż słuchaniem zajęty przeglądaniem jakichś dokumentów. Okazało się jednak, że uwagę miał podzielną, bo przerwał mi w pewnym momencie bardzo konkretnym pytaniem – co pan pie...? Profesor, prócz arystokratycznego nazwiska i takichże korzeni, miał bowiem także długoletni staż na budowie. Wspominam tamto zdarzenie z nostalgią, słuchając bredni lejących się strumieniami w telewizji, w Sejmie, czy – jak niedawno – na przedwyborczych mitingach. Dziś nikt podobnie rzeczowych, jak mój profesor, pytań nie zadaje, bo dziś słowo jest przed sensem. Bzdura jest mniejszym przewinieniem niż brak empatii i „mowa nienawiści”, o którą pytający byłby niechybnie oskarżony. Inne siły dziś tworzą normy i standardy, inna jest struktura inteligencji, w której prym wiodą ludzie słowa.

Ścisłe umysły ustąpiły miejsca luźnym językom. W tym kontekście można dziękować inżynierom, że właściwym sobie zdrowym rozsądkiem i innymi cechami charakteru wymienionymi powyżej, przyczynili się do ukształtowania w II Rzeczypospolitej klimatu normalności. Rzeczywistości, w której Dołęga-Mostowicz mógł opisać przygody Nikodema Dyzmy i nie być oskarżony o niszczenie rodzimej przedsiębiorczości. Dziś byłoby to zgoła niebezpieczne, czort bowiem wie, ilu Dyzmów chodzi po ulicach i jakie mają powiązania. Zresztą mniejszym złoczyńcą jest obecnie ten, co kradnie niż ten, co donosi. Można inżynierom dziękować za to, że mieli swój udział w tym, że taki np. Marian Hemar mógł napisać o jednej pani, prawdziwym kociaczku, że „taka mala to jej trik, to jej lep, Proszę pana, niech się pan nie rozpala, niech pan weźmie coś ciężkiego i w łeb”, bez żadnych konsekwencji. Dziś taka twórczość jest nie do pomyślenia, bo to i język nienawiści, i groźby karalne, a w tle wizja ogólnopolskiej manify feministek. Dlatego dziś nie mamy kabaretu Qui pro Quo tylko kabaret Koń Polski i całkiem gdzie indziej zlokalizowane źródła śmiechu.

  hen

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl