Weź serce do domu


11-01-2020 17:53:05

Pacjenci z niewydolnością serca, z chorobą wieńcową, po przebytych zawałach – jeśli chcą powrócić do aktywnego życia – muszą mieć dostęp do nowoczesnej rehabilitacji. Polscy pacjenci mogą to już robić w warunkach domowych. Nasi lekarze, jako jedyni na świecie, opracowali spójny system telemedyczny, który zapewnia choremu indywidualną opiekę, i jest przy tym finansowany przez NFZ.

Hybrydowa kompleksowa telerehabilitacja kardiologiczna wykorzystuje zaawansowane technologie medyczne i informatyczne. Najpierw w szpitalu lub w ambulatorium specjaliści oceniają stan kliniczny pacjenta i na tej podstawie opracowują dla niego indywidualny trening fizyczny. Pacjent zostaje wyposażony w sprzęt do telemonitorowania (EKG, ciśnieniomierz, waga), uczy się go obsługiwać i przechodzi szkolenie pod okiem fizjoterapeuty. Następny etap rehabilitacji realizuje już w swoim domu – korzystając ze zdalnej kontroli Centrum Telekardiologii, wykonuje zalecone ćwiczenia.

Lepiej w domu niż w szpitalu

Rehabilitacji kardiologicznej potrzebuje dzisiaj w Polsce prawie 470 tys. osób. Zważywszy na starzenie się społeczeństwa, topniejącą liczbę lekarzy i ogromne, rażące dysproporcje w dostępie do rehabilitacji w różnych regionach kraju, jedyną formą, która pozwoliłaby objąć rehabilitacją tak dużą grupę pacjentów, jest właśnie telerehabilitacja hybrydowa. Czy jest jednak bezpieczna i równie skuteczna, jak standardowa opieka w placówkach medycznych?

Odpowiedź znajdujemy w wynikach projektu TELEREH-HF, pierwszego na świecie randomizowanego badania, które oceniło kompleksową hybrydową telerehabilitację w grupie 850 pacjentów z niewydolnością serca. Badanie potwierdza, że jest to procedura całkowicie bezpieczna i akceptowana przez wszystkich pacjentów, bez względu na wiek i płeć.

Hybrydowa telerehabilitacja kardiologiczna  od 2017 r. jest refundowana przez NFZ w ramach kontraktu na rehabilitację kardiologiczną oraz w programie KOS-zawał.

- Chorzy po operacjach i transplantacjach wymagają natychmiastowej rehabilitacji – mówi prof. Tomasz Hryniewiecki, dyrektor Instytutu Kardiologii. – Oprócz dwóch stacjonarnych oddziałów rehabilitacji w Instytucie działa również rehabilitacja hybrydowa. Pacjent zamiast leżeć w szpitalu dwa miesiące, spędza tu tylko dwa tygodnie i w tym czasie pod kontrolą lekarzy uczy się, jak ma się rehabilitować w domu. Mam nadzieję, że ta forma pomocy stanie się naszym produktem eksportowym.

Teleprzyszłość

Prof. Grzegorz Opolski, przewodniczący komitetu sterującego projektu, kierownik I Katedry i Kliniki Kardiologii Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego, ocenia, że znakomita większość lekarzy, zwłaszcza młodszych, entuzjastycznie podchodzi do rozwiązań telemedycznych. Dobrym przykładem jest telemonitoring pacjentów z wszczepionymi defibrylatorami i stymulatorami serca, który – mimo iż nie jest refundowany przez NFZ – obejmuje tysiące osób. Przyszłość zależy jednak od tego, jak płatnik będzie wprowadzał usługi telekardiologiczne do codziennej praktyki klinicznej, dlatego czekamy na odważne i racjonalne decyzje Ministerstwa Zdrowia i NFZ.

- Wszystkie puzzle, które składają się na opiekę nad pacjentem: zdalna opieka, telemonitoring urządzeń wszczepialnych i telerehabilitacja muszą być finansowane. Wtedy będzie można szyć na miarę opiekę dla chorych z niewydolnością serca – mówi dr hab. n. med. Ewa Piotrowicz, kierownik Centrum Telekardiologii w Instytucie Kardiologii, kierownik projektu TELEREH-HF.

- Zaniechanie rehabilitacji należy traktować w kategoriach błędu lekarskiego – podkreśla prof. Ryszard Piotrowicz, kierownik Kliniki Rehabilitacji Kardiologicznej i Elektrokardiologii Nieinwazyjnej Instytutu Kardiologii. Telerehablitacja hybrydowa pozwala objąć opieką nawet 3-5 razy więcej pacjentów. Niestety finansowanie przez państwo nie przełoży się od razu na dostępność, gdyż nie da się telerehabilitacji wprowadzać „przy okazji” – wymaga to zakupu sprzętu, reorganizacji szpitali, a przede wszystkim solidnego przeszkolenia personelu medycznego i... dobrych chęci, a także motywujących mechanizmów finansowych. Gdy tych brakuje, zarządzający szpitalami nie wprowadzają nowych procedur.

- Myśleliśmy, że zmieniamy oblicze kardiologii, a tymczasem... - prof. Opolski przedstawia niezbyt optymistyczną statystykę: w 2016 r. telerehabilitacja hybrydowa objęła w Polsce 150 pacjentów, w 2017 r. - 230, w 2018 r. - 400.

Jak zauważa prof. Zbigniew Kalarus, Kierownik Katedry Kardiologii, Wrodzonych Wad Serca i Elektroterapii Śląskiego Uniwersytetu Medycznego w Zabrzu, samo wyposażenie pacjenta w telemonitoring jeszcze go nie uzdrowi. Trzeba świadomie korzystać z dostarczanych danych. Właściwy nadzór to czas i dedykowani do tego ludzie, a to kosztuje. Ale również zmniejsza śmiertelność, na co są dowody. W zabrzańskiej kliniki pacjenci ze wszczepionym urządzeniem wysokoenergetycznym, np.  kardiowerterem-defibrylatorom, czują się bezpiecznie, bo dwie pielęgniarki każdego dnia przeglądają alerty, czyli wszystkie nieprawidłowości zarejestrowane przez urządzenie. Korekty dokonuje lekarz – albo udzielając porady przez telefon, albo kierując pacjenta do szpitala.

Dziewięć tygodni telerehabilitacji hybrydowej to jeszcze nie przepustka do zdrowego życia. Jest to etap konieczny, lecz nie wystarczy, by uzyskać znaczącą redukcję hospitalizacji i śmiertelności w okresie 12-24 miesięcy. 

Konieczne są działania podtrzymujące osiągniętą poprawę. Potrzebny jest długofalowy projekt skoordynowanej, kompleksowej teleopieki nad pacjentami z niewydolnością serca. Jeśli nie będziemy mieć sojuszników w podstawowej opiece zdrowotnej i nie zejdziemy z telemedycyną na szczebel powiatu, to nic z tego nie będzie  – ostrzega prof. Piotrowicz.

Irena Fober

Projekt TELEREH-HF, współfinansowany w programie STRATEGMED przez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju, realizowany był przez konsorcjum: Instytut Kardiologii w Warszawie, Śląskie Centrum Chorób Serca w Zabrzu, Gdański Uniwersytet Medyczny, Uniwersytet Medyczny w Łodzi, Warszawski Uniwersytet Medyczny. Partnerem przemysłowym była polska firma Pro-PLUS S.A., która wyprodukowała urządzenia pomiarowe.

Niewydolność serca to już epidemia. W Polsce mamy ponad 1 mln chorych, w Europie ponad 8 mln.

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl