Niebo nad głową. Nie tylko na zimowym niebie


11-01-2020 18:18:11

W łagodnej pogodowo postaci 22 grudnia przyszła  astronomiczna zima, porę roku, która kojarzy się z– co korzystne dla miłośników astronomii – najdłuższymi nocami. Jeśli chodzi o pogodę, to faktycznie, zazwyczaj przez kilka tygodni przełomu stycznia i lutego mamy ostatnio trochę prawdziwej zimy.

W centrum Polski 1 stycznia dzień trwa już o 6 minut dłużej od dnia zimowego przesilenia, jednak nawet na przełomie stycznia i lutego, noce są wystarczająco jeszcze długie, by od zmierzchu do świtu możliwa była obserwacja nie tylko nieba czterech, ale – rzec można – nawet pięciu pór roku, bo charakterystyczny symbol dawno minionego lata, Trójkąt Letni, po zmierzchu błyszczący jeszcze w komplecie nad zachodnim horyzontem, ponownie pojawia się w całej okazałości na wschodzie 2,5 godziny przed świtem. W pierwszej dekadzie lutego Trójkąt Letni znika z nieba już pod koniec zmierzchu, ale o świcie z każdym kolejnym dniem coraz wyżej wznosi się ponad południowo-wschodni horyzont. Tak więc, dzięki niemu na nocnym niebie choć tyle lata mamy przez okrągły rok, co może być pocieszeniem zwłaszcza dla tych, którzy nie lubią zimy.

Zacznijmy od dwóch największych planet Układu Słonecznego, Jowisza i Saturna, które na przełomie starego i nowego roku praktycznie zniknęły z nieba. W połowie grudnia jeszcze możliwe do zaobserwowania tuż po zmierzchu, kolejno 27 grudnia i 13 stycznia znikając w blasku Słońca podczas koniunkcji z nim, w połowie stycznia pojawiają się z kolei na porannym niebie, krótko przed świtem. Początkowo dzieli je na niebie dystans około 15°, jednak szybciej poruszający się Jowisz, z każdym kolejnym miesiącem coraz bardziej zbliża się do Saturna. W połowie maja, już tylko 5° od siebie, obydwa olbrzymy rozpoczynają kreślenie charakterystycznych planetarnych pętli. Ostatnim akordem tych wspólnych „pląsów”, będzie 21 grudnia zbliżenie się obydwu planet do siebie na odległość zaledwie 1/15 stopnia, na pograniczu gwiazdozbiorów Strzelca i Koziorożca, po czym szybszy Jowisz zacznie coraz bardziej wyprzedzać Saturna, by ponownie zbliżyć się do niego dopiero na przełomie października i listopada… 2040 roku.

Przez cały rok nie zabraknie okazji obserwacji innej pary planet, najbliższych sąsiadów Ziemi – Wenus i Marsa. Jako Gwiazda Wieczorna, Wenus gości na niebie do końca maja, przez pierwsze 3 miesiące roku zwiększa czas swej widoczności, na przełomie marca i kwietnia zachodząc ponad 4,5 h po Słońcu, zaś miesiąc później osiągając maksymalną jasność –4,7 magnitudo. Po zniknięciu z początkiem czerwca z wieczornego nieba, po 2 tygodniach bez trudu znów odnajdziemy ją, tym razem na porannym niebie, na którym najdłużej, do 3,5 h widoczna będzie w połowie września. Mars, od września do stycznia wschodząc niemal o stałej godzinie, przyspiesza swoje wschody zaledwie o 3 kwadranse, ale dzięki coraz późniejszym wschodom Słońca najdłużej, do 3 h 20 min widoczny jest w pierwszej połowie stycznia. Od lutego Czerwona Planeta już wyraźniej przyspiesza, z końcem lata osiągając praktycznie widoczność przez całą noc, dzięki opozycji do Słońca 14 października. Do tego czasu, z +1,6 magnitudo z początkiem roku, do –2,6 magnitudo, a więc aż 47-krotnie wzrasta jasność Marsa, dominującego wtedy pod tym względem nawet nad Jowiszem, ale 3,6-krotnie ustępującego znajdującej się już w tym czasie niemal w minimum jasności (–4,0 mag) Wenus, która pełnym swym blaskiem (–4,7 mag) ozdabiać będzie niebo przez 4 tygodnie przełomu kwietnia i maja

 Podczas bardzo bliskiej koniunkcji Wenus z Neptunem, wieczorem 27 stycznia, używając amatorskiego teleskopu lub przynajmniej dobrej lornetki, tuż ponad Wenus (około 10’) powinniśmy dostrzec, wyraźnie jaśniejszą od okolicznych gwiazd tarczkę Neptuna, a 8 marca również wieczorem, podczas nie tak już bliskiej koniunkcji, Wenus znajdzie się 2,2° ponad łatwo dostrzegalnym przez nawet niewielką lornetkę Uranem. Najlepszym w tym roku okresem dla obserwacji Urana jest przełom października i listopada. Dla Neptuna jest to połowa września, z opozycją 11 września. Nieczęsto widocznego na nocnym niebie Merkurego, w tym roku mamy szanse oglądać, przez kilka tygodni – dwukrotnie na wieczornym niebie, krótko po zmierzchu: w połowie lutego i na przełomie maja i czerwca oraz dwukrotnie na porannym niebie, tuż przed świtem: w drugiej połowie lipca i pierwszej połowie grudnia.

W 2020 r będą wprawdzie miały miejsce aż cztery zaćmienia Księżyca, ale wszystkie one będą półcieniowe, charakteryzujące się jedynie nieznacznym przyciemnieniem tarczy. Tylko pierwsze z nich, już 10 stycznia wieczorem, będzie widoczne w całej Polsce w całości. Rozpocznie się o godz. 18.08, gdy południowo-wschodnią krawędzią Księżyc zacznie zanurzać się w ziemskim półcieniu, a zakończy o 22.12, całkowitym wynurzeniem się tarczy z półcienia od strony południowo-zachodniej. Podczas podobnego zaćmienia 5 czerwca, w Polsce Księżyc będzie dopiero wschodził. W zasadzie niewidoczne będzie u nas obrączkowe zaćmienie Słońca 20 czerwca, dostrzegalne jedynie jako częściowe, z najbardziej skrajnych południowo wschodnich terenów przygranicznych kraju.

Każdego roku możemy liczyć na zjawiska meteorów, które najlepiej prezentują się podczas bezksiężycowych nocy. Po obfitych styczniowych Kwadrantydach, szczególnie efektownie prezentować się powinny: Bootydy, rój meteorów z maksimum 27 czerwca, do 100 meteorów na godzinę, Perseidy – 12 sierpnia, do 110/h i Geminidy – 14 grudnia do 120 „spadających gwiazd” w ciągu godziny.

Bliżej zainteresowanych tą tematyką, zapraszam do Gwiaździarni Pana Jana, cotygodniowego serwisu astronomicznego, dostępnego przez całą dobę pod adresem: www.radio.katowice.pl/gwiazdziarnia.

                                                                                                                                                                         Jan D

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wygasły marsjański wulkan Olympus Mons (fot. NASA)esselberger

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl