Zapomniane nowości


04-02-2020 18:18:01

W ostatnich miesiącach wielu producentów smartfonów informowało o wprowadzeniu na rynek modeli z elastycznymi, składanymi ekranami. Zdarzało się jednak, że premierowe egzemplarze miały usterki i firma potrzebowała nieco czasu, by je usunąć.

Ekrany smartfonów są coraz większe, ale to nie telewizory, więc najprościej ekran złożyć, a po rozłożeniu cieszyć się wyświetlaczem tylko ciut mniejszym niż tabletu. Trzy firmy wprowadziły swój wyrób na rynek, ale obecnie w Europie i w Polsce można kupić tylko jeden, z 7,3” ekranem. Czy składane smartfony podbiją rynek? Trudno wyrokować, bo jeden producent oferuje urządzenie, w którym ekran po złożeniu znajduje się na zewnątrz, jest więc narażony na zarysowania, drugi schował go w „okładkach”, ale… urządzenie ma magnesy, więc należy zachować bezpieczną odległość od kart kredytowych czy wszczepionych urządzeń medycznych. Istotna jest też cena, oscylująca wokół 10 000 zł. Oczywiście znajdą się chętni gotowi wydać takie pieniądze, by móc chwalić się niezwykłym urządzeniem, niemniej będzie to niszowy produkt, o ile nie podzieli losu innowacyjnych niegdyś wyrobów, o których dziś już zapomnieliśmy.

Składany smartfon jest pokłosiem Roll-LCD-display,  zwijanego wyświetlacza o przekątnej 60" i rozdzielczości Full HD, który nie trafił do masowej produkcji. Oglądany przeze mnie w Berlinie na targach IFA 2017, nasuwał skojarzenia ze słupem ogloszeniowym, bo niestety jeszcze nie można go było zwinąć jak karimatę, ale producenci nie ustają w próbach.

Spektakularna porażka

Od lat gnębi mnie pytanie, co było najpierw: jajko czy kura? Innymi słowy, czy najpierw mam zainwestować w hardware, czy raczej zacząć od software’u, a więc czy np. kupić telewizor o rozdzielczości 8K, bo w nieokreślonej przyszłości będzie w niej nadawana większość programów, czy jednak poczekać, aż rzeczywiście takowe znajdą się w ramówce? Na IFA już w 2012 r. pokazano pierwsze telewizory UHD z ekranami o rozdzielczości 4096 x 2160 px, czyli 4-krotnie większej niż HD, stąd też popularne określenie 4K. I co? Owszem, na platformach strumieniowych trafiają się filmy w tej rozdzielczości, niektóre imprezy sportowe są w niej transmitowane, ale wciąż daleko do jej upowszechnia. A tu namawiają nas do kupna telewizora  8K (7680 x 4320 px)!

O ile rozdzielczość HD była prawdziwą rewolucją, a UHD „liftingiem”, to dla przeciętnego telewidza różnica między 4K a 8K jest – moim zdaniem – praktycznie niezauważalna, chyba  że ktoś delektuje się oglądaniem dzieł sztuki na ekranie o przekątnej 120” (takie na IFA 2019 pokazały dwie firmy). Jednak w 2019 r. największym popytem  cieszyły się telewizory z ekranami o przekątnych 50-59”, a najmniejszym 70”+!

Po początkowym, oszałamiającym sukcesie klęskę poniosły telewizory 3D. W 2005 r. prototypowe ekrany LCD 3D wyświetlające trójwymiarowy obraz oglądany bez okularów zademonstrowały na targach IFA w Berlinie trzy firmy, które zapewniały, że na rynku pojawią się już w następnym roku! Nic z tego. Dopiero w 2009 r. kilku producentów zaoferowało telewizory wyświetlające trójwymiarowy obraz, ale by go widzieć, trzeba założyć okulary. O ile w kinie IMAX 3D efekt trójwymiarowości był porażający i zdarzało mi się odchylać głowę lub zasłaniać ją ręką przed nadlatującą piłką, to w domu lądowała ona na podłodze w połowie drogi między mną a telewizorem. Jeden z pracowników firmy produkującej telewizory 3D wytłumaczył mi, iż do kina chodzę dobrowolnie, ale czy w domu wyobrażam sobie sytuację, w której ręka wampira chwyta (niemal dosłownie) telewidza za szyję. W USA były procesy sądowe, bo niektórzy taką scenę odchorowali!

Do lamusa odchodzą też telewizory z zakrzywionym ekranem.

Innowacyjne telewizory

Natomiast dziwi mnie brak popytu (czego efektem jest niewprowadzenie ich do produkcji) na telewizory z przydatnymi funkcjami, jak BabyWatch, pozwalającą podczas oglądania programu podglądać na ekranie inne pomieszczenie, np. pokój dziecinny, Dual Play, która siedzącym obok siebie osobom umożliwia granie w różne gry, a także z przezroczystym ekranem (widzimy, co dzieje się za oglądanym obrazem) lub ekranem kontrolowanym myślami (Mind Control) lub reagującym na ruch oczu (Eye-Control), co jest idealne dla osób niepełnosprawnych – kanały lub dźwięk zmieniamy szybko dwukrotnie mrugając. Jednak już inwestycja w telewizor „bezwtyczkowy”, bez gniazdka zasilającego, (wykorzystuje zjawisko rezonansu magnetycznego i pobiera energię bezprzewodowo) wymaga wcześniej precyzyjnego określenia, co może być trudne, w którym pokoju, na której ścianie i w jakim jej miejscu będzie wisieć, a następnie rozprucia ściany, by umieścić w niej zasilacz z cewką.

Zaskakuje też, że tylko Philips od wielu lat oferuje telewizory z ekranem o proporcjach 21:9. Wiele filmów jest nadawanych w tym „hollywoodzkim formacie”, a w formacie 16:9 oglądamy je „przycięte” albo z czarnymi paskami u góry i na dole ekranu. Widać, że większość woli to niż czarne paski po obu bokach kadru.

Ciekaw jestem, czym teraz nas zaskoczą producenci sprzętu RTV i jakie zaproponowane innowacje znajdą chętnych.

Jerzy Bojanowicz

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl