Wino dla inżyniera (232): Primitivo z mojej piwnicy (3)


05-02-2020 00:58:15

Ci z Państwa, którym udało się przeczytać poprzedni felieton poświęcony winom primitivo z mojej piwnicy, zadają sobie być może pytanie: po co szukać droższych win, skoro i w segmencie cenowym "<50 zł" bywają wina naprawdę dobre? Odpowiedź jest stosunkowo prosta – jest picie codzienne i są większe okazje. Można sięgać co dzień po stosunkowo tanie Prosecco, ale np. rocznicę ślubu najlepiej opić jednak prawdziwym (niestety drogim) szampanem. Podobnie jest i z primitivo – na większe okazje bardziej stosowne będą wina droższe, bardziej wyjątkowe – i o takich będzie dziś.

Zacznę od wina za 81 zł – Cantine Menhir Calamuri Primitivo IGT Salento z Domu Wina. Miałem kiedyś okazję zwiedzić winiarnę Menhir – i Calamuri było jednym z dwóch najlepszych win, jakie tam spróbowałem. Miało wszystko – ekstrakt, ciało, nieprzygaszony owoc i ślady tanin. Od razu kupiłem kilka butelek.

Kolejne wino, tym razem za 83 zł, kupione w Magazynie 5 w Michałowicach, jest ilustracją ”trendu" spotykanego coraz częściej w Apulii. Tam wina krzepkie i ekstraktywne wychodzą bez specjalnych starań, ale niektórzy winiarze starają się je jeszcze trochę "podkręcić" poprzez rodzynkowanie winogron przed tłoczeniem i winifikację jak przy Amarone. Efektem takiego właśnie zabiegu jest Passitivo Apassimento Primitivo IGT Puglia, które kiedyś spróbowałem w restauracji i nie mogłem się oprzeć chęci zakupienia go "do domu". To wino "do krojenia nożem" i na pewno nie do popijania pizzy.

W winiarstwie zawsze obowiązuje zasada, że wina ze starych krzewów wychodzą lepsze. Przykładem takiego właśnie doskonałego wina może być Vigneti del Salento Vigne Vecchie Primitivo di Manduria DOP (Vigne Vecchie – to właśnie te " stare krzewy"). Kupiłem je w Domu Wina w ilości 6 szt. po 94 zł za butelkę i sięgam po nie raz do roku – żeby sprawdzić, czy nadal się rozwija. Na razie jest dobrze!

Winem podobnej klasy jest pochodzące również ze starych krzewów Lucarelli Folle Old Vine Primitivo di Manduria DOP, które kupiłem w Winkolekcji za 99 zł. Byłem tam kiedyś na degustacji primitivo i to było najlepsze z kilku, które degustowaliśmy. Dość podobnie oceniam również Feudi San Marzano 62 Anniversario Riserva Primitivo di Manduria DOP, oferowane przez Vininovę w tej samej cenie. To wszystko wina potężne, gęste, charakterne, wręcz zadziorne, zupełnie wolne od dżemolady, ale udanie łączące swą moc z łagodnością.

I w ten oto sposób zbliżyliśmy się do win kosztujących powyżej 100 zł za butelkę. Jako pierwsze z nich wymienię Castello Monaci Artas Primitivo, oferowane w Polsce przez Mielżyńskiego za 106 zł. To w ogóle jedno z pierwszych primitivo, jakie trafiły na nasz rynek, a przy okazji naprawdę klasowe wino.

Winem znacznie potężniejszym od Artasa, ze wszystkimi tego wadami i zaletami, jest Sessantanni Old Vines Primitivo di Manduria DOP z Vininovy, które udało mi się kupić przez internet za 109 zł. Przez długi czas uważałem je za króla wszystkich primitivo i winopijcy, którzy spróbują je po raz pierwszy, będą zapewne uważali tak samo. Dziś to wino wydaje mi się lekko przerysowane, choć nadal świetne.

Winem podobnym do Sessantanni jest " Il Teo" Primitivo di Manduria DOP z Domu Wina; wiem, bo je kiedyś degustowałem. Za jego butelkę zapłaciłem 116 zł i na pewno nie będę żałował tych pieniędzy.

I na końcu największych skarb mojej kolekcji primitivo: Vigneto San Benedetto "Polvanera 17" z apelacji Gioia del Colle DOC, które przywiozłem z wycieczki do Apulii, a które obecnie oferuje już u nas Magia del Vino. Ja zapłaciłem tam za butelkę ekwiwalent 119 zł.

Najciekawsze jest to, że liczba "17" w nazwie tego wina oznacza procentową zawartość alkoholu – i muszę podkreślić, że tęższego wina wytrawnego (niewzmacnianego!) w życiu nie piłem. To kolejne wino, które można kroić nożem, a zarazem pić medytacyjnie przy kominku.

Primitivo niejedno ma imię, ale większość z tych imion jest miła.

winny maniak

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl