Z historii Towarzystw Technicznych (3): Rozwój warszawskiej elektrowni


16-04-2020 14:25:45

W tym odcinku, korzystając z archiwalnego egzemplarza Przeglądu Technicznego (5/1913), przytaczamy, zachowując oryginalną pisownię, fragmenty odczytu „Rozwój warszawskiej elektrowni w związku z rozwojem drobnego przemysłu”, wygłoszonego na posiedzeniu Stowarzyszenia Techników w Warszawie 3 stycznia 1913 r.

Dziesiąty już rok ubiega od chwili, gdy wytworzona w tymczasowej elektrowni energia elektryczna dostarczona była do pierwszej instalacyi i administarcyi jednego z dzienników polskich. W życiu Warszawy była to bez wątpienia chwila przełomowa. Aczkolwiek z pośród większych miast w Europie Warszawa bodaj czy nie była ostatnia, w której zaprowadzono elektryczność, mimo to, ówczesny stan techniki oświetleniowej, wobec istnienia wyłącznie jako drobniejszych źródeł światła nieekonomicznych lamp żarowych o włóknie węglowem i wobec względnie taniego i bardzo rozpowszechnionego w Warszawie światła gazowego, nie rokował dla elektryczności świetnej przyszłości. Przy układaniu warunków kontraktu, zwrócono specyalną uwagę na możliwe udostępnienie stosowania energii elektrycznej do silników i w tym celu oznaczono cenę za energię do silników po 13,101 kopiejek za kw-godz., gdy za energię do oświetlenia przyjęto cenę 30,569 kop. za kw-godz., wprowadzono nadto system rabatowy, zależny od długości działania odbiorników prądu i ważny dla zakładów przemysłowych, wreszcie zastrzeżono ułożenie sieci przewodników na wszystkich bez wyjątku ulicach miasta, z uwagi na umożliwienie sferom robotniczym i rzemieślniczym korzystania z energii elektrycznej do silników w dzielnicach miasta zaludnionych przez te sfery, a odległych od środka miasta i z tej racyi mało dochodowych dla Towarzystwa Elektrycznego. Mimo tych udogodnień, nie liczono widać na prędki rozwój elektrowni, gdyż zbudowano ją w ogóle na mała skalę i ustawiono trzy zespoły maszyn, z których jeden o mocy 410 k. m. przy pracy normalnej i dwa po 800 k. m. Ogółem zatem moc ustawionych w elektrowni maszyn równała się 1500 kilowolt-amperom.

Pierwsze lata eksploatacyi potwierdziły zasadność ostrożnego projektowania elektrowni, gdyż ogólna ilość sprzedanych kw-godz. w r. 1905 równała się 825 258, z których zaledwie 197 405 kw-godz., czyli 24%, sprzedano do silników. Najwyższe zaś obciążenie równało się około 700 kilowolt-amperom. Ten powolny rozwój tłumaczył się trudnościami natury formalnej przy ustawianiu silników. Prawodawstwo rozróżnia dwa typy zakładów przemysłowych, a mianowicie zakłady, w których wytwórczość prowadzi się za pomocą pracy rąk zaliczają się do warsztatów rzemieślniczych i korzystają z uproszczonej procedury przy otwieraniu i prowadzeniu, a zakłady, w których jest jakikolwiek silnik, zaliczają się do rzędu fabryk, których otwieranie związane jest z koniecznością poddania wszystkich urządzeń kontroli władz administracyjnych i technicznych i których prowadzenie pozostaje też pod stałą kontrolą inspekcyi fabrycznej.

Dla rzemieślników, nie obeznanych z obowiązującymi przepisami i nie zdających sobie często sprawy, jak tym przepisom zadosyć czynić, zwłaszcza dla rzemieślników nieraz analfabetów, poddanie swego warsztatu jakimś rygorom było dostatecznym powodem do oddalenia od siebie wszelkich myśli o ustawieniu silnika. Pomimo przeto dogodnych warunków, przewidzianych przez kontrakt z Towarz. Elektrycznem dla właścicieli zakładów przemysłowych, liczba ustawianych silników elektrycznych wzrastała niezmiernie pomału. Mianowicie w r. 1903 ustawiono 20 silników o mocy 121 k. m., w r. 1904 – 76 silników o mocy 356 k. m. i w r. 1905 – 102 silniki o mocy 374 k. m.

Widząc zawiedzione swe nadzieje co do rozwoju drobnego przemysłu, Zarząd miasta rozpoczął starania o ulgi dla silników elektrycznych. Motywy Zarządu miejskiego były silne, gdyż prawodawstwo, poddając surowszej kontroli zakłady z silnikami, miało na uwadze silniki gazowe, benzynowe, parowe i t. p., których tak ustawianie, jak i eksploatacya związane są z koniecznością zachowywania wielu środków ostrożności, niezbędnych do ochrony pracujących w zakładzie i sąsiednich mieszkańców. Silnik elektryczny, jako niewybuchowy, nie zanieczyszczający powietrza, nie wywołujący większych wstrząśnień, a przytem tani, mały i nie wymagający prawie żadnej fachowej obsługi, nie może w równej mierze wpływać na obostrzanie warunków prowadzenia zakładów przemysłowych.

Władze uznały za możliwe dać przywileje zakładom, posiłkującym się silnikami elektrycznymi o mocy ogólnej do 2 k.m., zaliczając takie zakłady, pomimo istnienia w nich silników, nadal do warsztatów rzemieślniczych i poddając takie zakłady kontroli jedynie komisyi technicznej miejskiej, przy udziale przedstawicieli policyi.

To ułatwienie, na pozór nieznaczne, odegrało wielką rolę w rozwoju drobnego przemysłu i w rozwoju elektrowni. Liczba silników, przyłączonych do sieci w r. 1906, wyniosła już 388 o mocy ogólnej 947 k. m., gdy w 1905 r. przyłączono tylko 102 silniki o mocy 374 k. m. Ilość energii zaś, sprzedanej do silników w r. 1906, wyniosła 656 292 kw-godz., przy ogólnej ilości sprzedanej energii 1 448 048 kwgodz., czyli stosunek energii sprzedanej do silników do ogólnej ilości sprzedanej energii podniósł się w jednym roku z 24% do 45%.

Ten wielki przyrost silników oraz ukazujące się już pierwsze lampy żarowe o włóknie metalowem, zmniejszające koszta oświetlenia o 40-50%, zmusiły Towarz. Eklektyczne do powiększenia elektrowni w dosyć szybkim tempie. Ustawiono zatem w r. 1907 turbogenerator o mocy 1050 k. m., a już w następnym r. 1908 – drugi turbogenerator o mocy 2100 k. m…

Ulgi okazały się niewystarczające, gdyż moc 2 k. m., jako granica mocy ogólnej silników w zakładach, zaliczanych jeszcze do kategoryi warsztatów rzemieślniczych, niezupełnie odpowiadała rzeczywistej potrzebie… Chodziło zatem o uzyskanie praw, dozwalających traktować silnik elektryczny jako przyrząd, ułatwiający warunki pracy dla rzemieślników i robotników, bez powiększania niebezpieczeństwa i bez zmiany warunków hygienicznych w zakładzie rzemieślniczym, czy fabrycznym, na gorsze. Przytoczywszy powyższe dowody, Zarząd miasta w r. 1909 zwrócił się do władz o rozszerzenie ulg, przyczem rezultat starań uwieńczony został decyzyą, według której obecność w zakładzie rzemieślniczym silników elektrycznych o mocy pojedynczej do 2 k. m. włącznie, bez względu na liczbę, nie wpływa na zaliczenie ich do rzędu fabryk. Ulga wywołała silny przypływ warsztatów rzemieślniczych z silnikami, czego wynikiem było przyłączenie w r. 1910 – 695 silników elektrycznych, gdy w latach 1905-1909 przyłączono 300-400 silników. Stosunek dostarczonej za opłatą do silników energii do sprzedawanej wogóle energii (nie licząc oświetlenia ulic), wzrósł w r. 1910 do 58%...

Wybór i oprac. Bronisław Hynowski

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl