Filozofia pojęć technicznych (157). Stawy


17-04-2020 19:08:05

Chcąc korzystać z wód powierzchniowych, już w średniowieczu rozwinięto inżynierię stawową, co wychodziło naprzeciw rosnącemu upodobaniu do ryb w jadłospisie. Wybitnym przedstawicielem i znawcą techniki młynów wodnych, przepustów i stawideł, sypania grobli, był Olbrycht Strumieński, autor najlepszego dzieła tej branży w Europie w XVI w. „O sprawie, sypaniu, wymierzaniu i rybieniu stawów, także o przekopach, o ważeniu i prowadzeniu wody”, przypomnianego wydaniem (a jakże!) przez Feliksa Kucharzewskiego w 1897 r.

Sztuka ta kwitła tysiącami stawów i młynów aż do XX w., kiedy to przewalające się totalitaryzmy zniszczyły dorobek wieków, gdyż miały inne priorytety strategiczne. Cudownym żywym zabytkiem, który udało się odrodzić, są m.in. Stawy Milickie w Dolinie Baryczy, między Wrocławiem i Poznaniem.  To największy zespół stawów hodowlanych w Europie (6,5 tys. ha), a zarazem jeden z najwspanialszych rezerwatów ptactwa wodnego, bobrów, wydr i innych zwierząt oraz roślinności chronionej. Hodowla wymaga tu przemyślnej inżynierii, gdyż ryby w różnych stadiach rozwoju muszą być hodowane osobno, a poziom wody w stawach ściśle regulowany. Cały teren przecina wzdłuż koryto Baryczy. Jest to część systemu wodnego przekształconego przez człowieka. Renaturalizacja spowoduje całkowitą zagładę stawów, ponieważ w okresach najniższych stanów rzeka i jej dopływy zadziałają jak dren osuszając dolinę, największego producenta karpia. Dodatkowo zniszczy to bogaty rezerwat przyrodniczy. Miejsc o podobnie długiej tradycji i walorach jest kilka, m.in. w Małopolsce Gospodarstwo Rybackie Przyborów z 5 stawami, oferujące kilka gatunków szlachetnych ryb oraz kilkanaście gatunków narybku.

W kraju rozwija się też tzw. intensywna akwakultura w sadzach i systemach recyrkulacyjnych, wymagająca równie wyrafinowanej hydrotechniki, ale nie dająca istotnych korzyści przyrodniczych. Jej zaletą jest możliwość hodowli licznych szlachetnych gatunków ryb, których się nie da wprowadzić do naturalnego środowiska, a czasem jest to wręcz niewskazane. W 2017 r. z prywatnej hodowli w Jeżyczkach w gminie Darłowo wydostało się 50 tys. jesiotrów syberyjskich i spłynęło do Bałtyku, zagrażając tam jesiotrowi ostronosemu. To dowód, że inżynieria stawowa jest trudna – musi być gotowa również na zagrożenia, takie jak gwałtowne przybory wód i susze. Środki i metody ciągle się rozwijają (czasem zarzuca się zbyt mało ekologiczny chów ryb). Na tym tle nasze stawy naturalne prezentują się korzystnie. Polska jest liderem europejskim w akwakulturze słodkowodnej (30-32 tys. t ryb rocznie), ale to się nie da porównać z hodowlą morską w Wielkiej Brytanii, Francji czy Hiszpanii (ponad 200 tys. t). Jemy za mało ryb (13 kg w ciągu roku na mieszkańca), a chcemy jeść tyle, co Zachód (40-60 kg). Tymczasem WWF zaproponuje chyba nam ryby wyłącznie z betonowych basenów. Otóż redakcja nasza nękana jest agitacyjnymi e-mailami Fundacji WWF Polska pod tytułem „Nie tamujmy rzek, niech płyną”. Przesłanie brzmi (cytat): „Najkorzystniejsza dla ludzi i przyrody jest renaturalizacja przekształconych przez człowieka rzek oraz ochrona tych dziko płynących, które mają nieoceniony wpływ na walkę ze skutkami zmiany klimatu”.

Powierzchnia łączna wszystkich jezior w Polsce jest mniejsza niż tylko jednego jeziora Wener w Szwecji, ponieważ takie jest ukształtowanie terenu i żadna renaturalizacja tego nie zmieni. Nie jesteśmy małostkowi, więc pomińmy też permanentne mylenie przez autorów pojęć tamy i zapory. Z serii ich stwierdzeń wynika, że chodzi o likwidację jakiejkolwiek gospodarki wodnej w Polsce, a z nią oczywiście branży hydrotechnicznej. Jeżeli ktoś nie wierzy, proszę sprawdzić (https:// media.wwf.pl/pr/489088/nie-tamujmy-rzek-niech-plyna-apeluje-wwf-polska-

w-godzine-dla-ziemi-wwf?ref=bulletin). Logicznie skutki będą następujące: niczym nie ograniczona bifurkacja koryt rzecznych wykluczająca osiedlenia w odległości do 2-3 km od rzeki, zagrożenie ujęć wód dla miast i przemysłu, skrajne niżówki powodujące rozwój bagien i malarii (w sytuacji ocieplenia klimatu) oraz powodzie na dużych obszarach, likwidacja żeglugi śródlądowej, likwidacja energetyki wodnej, potęgowanie się suszy w środkowej Polsce (podniesienie poziomu wód gruntowych wymaga piętrzeń). To tylko część atrakcji proponowanych przez Fundację.

Zygmunt Jazukiewicz

Komentuje Waldemar Rukść

eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl