A jednak produkcja


08-05-2020 16:09:00

W okresie ustrojowych przemian ówcześni „spece” od gospodarki za podstawową przyczynę polskiego kryzysu gospodarczego uznawali nadmiar działów produkcyjnych w tworzeniu pkb. Stawiajmy na usługi, a będzie wszystkim dobrze – twierdzili – dodając, że jedni dla drugich będziemy rozwijali różne usługi i wzajemnie się na tym bogacili.

Zamykanie zakładów produkcyjnych – zwłaszcza dużych- było tym co miało dobrze nam wszystkim służyć. Na państwowe „relikty minionej epoki” (tak je nazywano) szczególnie polował Leszek Balcerowicz obciążając je różnymi opłatami, popiwkami (młodzi nie mają pojęcia co to było), żeby tylko upadały. Na ich gruzach miały odrodzić się nowoczesne gałęzie usług i trochę przemysłu dające pracę przyjemniejszą i lepiej płatną.

 Trzeba przyznać, żelikwidacja „reliktów przeszłości” politykom regionalnie się „udała” np. PGR-y na północy i wschodzie padły. Natomiast w regionach o kulcie pracy (np. Wielkopolska i Śląsk) likwidacja poszła im trudniej i z mich obserwacji wynika, że w dużym stopniu dzięki kadrze inżynierskiej, która w tamtym czasie stanowiła główny człon kadry zrządzającej i z zaciśniętymi zębami zmodernizowała wiele „reliktów”. Obecnie okazuje się, że zmodernizowane firmy produkcyjne dużo lepiej sobie radzą w warunkach kryzysowych od tych usługowych. Przy obecnym – niespodziewanym- kryzysie całe branże usługowe padają jak przysłowiowe muchy, a właściwe upadki dopiero są na początku, zaś produkcja – ponosząc koszty i przeżywając spadki- jakoś sobie radzi.

Jak sobie radzą?

O tym, jak reagują na pandemię, postanowiłem zebrać informację u podstaw. Telefonicznie lub internetowo zapytałam laureatów naszych konkursów „Złoty Inżynier” z różnych lat o to jak im się wiedzie?

Zacząłem od tzw. pewniaków, którym rynek nie powinien się kurczyć. Do takich zaliczyłem spółkę METALBUD z Rawy Mazowieckiej, założoną przez Henryka Nowickiego, a produkującą maszyny dla przemysłu mięsnego na całym świecie. Jej obecny prezes Arkadiusz Nowicki (syn Henryka) poinformował mnie, że produkcja tych maszyn trwa, chociaż na dwie zmiany, aby ludzie pracowali w pewnej odległości jeden od drugiego. Ci co mogą np. projektanci pracują w domu, handlowcy na telefon lub Internetowo. Zamówienia na maszyny u Nowickich jeszcze mają, ale boją się o nowe, bo zawieszone są targi i wystawy, więc trudniej pozyskać klientów- zwłaszcza nowych. Transportem poza granice kraju zajmują się dealerzy maszyn i to na nich skupiają się obostrzenia graniczne.

Głównie na eksport produkuje we Włocławku zakrywki do opakowań szklanych polsko- włoska spółka Guala Closures DGS Poland. Teoretycznie zapotrzebowanie na zakrętki do wina i wódki w tak trudnym okresie powinno wzrosnąć. Tymczasem przetwórcom spirytusu – jak poinformował mnie dyrektor zarządzający, mgr inż. Janusz Ochociński- wyrósł obecnie konkurent w postaci wytwórców płynów odkażających. Ci przetwórcy kupują spirytus w cysternach i dobrze płacą bez rozcieńczania go i rozlewania do butelek. Na dodatek Amerykanie grożą zakazem importu włoskiego wina (boją się zakażenia), a jego odbiorcy, to istotni partnerzy producenta zakrętek do butelek z Włocławka.

Wydawało mi się, że w obecnych warunkach dobrze może sobie radzić polsko – duńska spółka FANEX z Radonic wytwarzająca sosy do kanapek iprzetworów mięsnych. Nic podobnego. Odnotowuje ona spadek produkcji o 2/3. Główni odbiorcy sosów – stacje paliw i bary- cierpią na brak klientów (ruch na stacjach zamarł), a branża gastronomiczna faktycznie zamknięta. Chwała więc prezesom firmy – naszym Laureatom Janowi Olczakowi i Romanowi Kubiczkowi, że nie redukują załogi, a pracownicy są obecnie zatrudnieni przy modernizacji produkcji, która – mają nadzieję - ruszy pełną parą już w wakacje.

Niestety ich branża produkcyjna jest zależna także od usług gastronomiczno- hotelarskich, a te „leżą” więc i ona ma trudności, ale w niedalekiej przyszłości ma być odmrażana.

Znowu w kłopotach

Znalazła się – tak jak w kryzysie 2008 r. - branża motoryzacyjna. Chcą produkować, mogą produkować, a mało kto chce kupować samochody, gdy nie wiadomo, co nas czeka za miesiąc czy rok. Uchodzący za najlepszy w grupie Fiat Crysler Automobiles Poland Zakład w Tychach miał długi przestój. Wieść niesie, że na przełomie kwietnia i maja ma znowu ruszyć tam produkcja compactowych aut. Muszą jednak najpierw zostać odblokowane salony samochodowe, bo bez sprzedaży nie ma po co produkować. A zastój w motoryzacji jest praktycznie na całym świecie.

Na globalnym motoryzacyjnym rynku funkcjonuje zarządzana przez Janusza Zatonia Odlewnia Żeliwa Wulkan z Częstochowy. Od początku roku produkcja tej odlewni i jej dochody rosły w niebywałym tempie, co podkreśla i inż. Janusz Zatoń. W kwietniu zamówienia raptownie zatrzymały się i w trzeciej dekadzie miesiąca Prezes został zmuszony wygasić odlewnię. Cieszy go decyzja Fiata i wierzy jednak, że pozytywne informacje dotrą z innych koncernów, bo jest grupa wielbicieli takich marek jak BMW czy Mercedes (a dla nich też dostarcza odlewy), którzy bez nowych aut długo nie wytrzymują. Obecnie firma Wulkan funkcjonuje dzięki budownictwu.

A branża budowlano- montażowa trzyma się zupełnie dobrze, o czym poinformował nas Laureat z 1994 r. Konrad Jaskóła doradzający w dużej spółce budującej i montującej w Polsce i w Skandynawii. Niedawno dowiedział się, że Finlandia wstrzymała ostatnio roboty.

 Za to inny „odlewnik” inż. Andrzej Sajnaga, który też trochę „cierpi” z powodu dołka w motoryzacji jest na „utrzymaniu” energetyki, która znacznie zwiększyła ostatnio zamówienia elementów złącznych z firmy ASMET. Jej właściciel wierzy, że ograniczenie produkcji wykorzysta na wdrożenie nowego etapu automatyzacji wytwarzania, a roboty nie boją się koronawirusa. Ma plan przesunięć pracowników bardzo związanych z jego firmą. A wzorując się na XIX wiecznych przemysłowcach chce ruszyć z budową przyzakładowego osiedla mieszkaniowego. W realizacji tej pięknej idei próbuje mu przeszkadzać pewien samorządowiec, ale liczy, że jakoś przełamie jego niechęć.

 Optymistą jest też Józef Sztorc- współwłaściciel dwóch firm z branży energetycznej - tarnowskiej TAREL i POLAM-u Nakło, oraz jednej rolno-przetwórczej HORTINO Leżajsk. Wszystkie obecnie produkują pełną parą, jednak ta pierwsza z tytułu zatrudniania niepełnosprawnych otrzymuje dotację i chciano ją pozbawić wsparcia udzielanego z tytułu tarczy antykryzysowej. To byłoby antyhumanitarne i chyba nie przejdzie.

Natomiast spółka HORTINO ma nadzwyczajny zbyt na produkowane mrożonki, bo dużo osób przebywa w domach, a chce smacznie i zdrowo zjeść. Nasz Laureat 2018 r. boi się jednak suszy, bo chłodnie chce napełnić świeżymi tegorocznymi owocami i warzywami – najlepiej polskimi.

* * *

 Ogólnie najbardziej cierpią z powodu pandemii firmy usługowe, ale są i od tego wyjątki i nie chodzi wyłącznie firmy kurierskie. Sprywatyzowany przez dyrektora Antoniego Świątka Instytut Badań Rozwoju Motoryzacji BOSMAL z Bielska Białej, mimo wspomnianego kryzysu w branży jest obłożony zleceniami. Tym, co mu przeszkadza, to obostrzenia na granicach i tzw. materiał badawczy (nowe modele przed premierą). Ma kłopot z dotarciem na badania. Za to zniknęły w BOSMAL-u kłopoty kadrowe, bo przybyło kierowców chętnych do testowania wspomnianego „materiału badawczego”.

Tak więc na koniec powiało optymizmem i oby tego optymizmu nam przybywało, czego wszystkim naszym czytelnikom życzę. Po przejściu pandemii zobaczymy kto miał kiedyś rację, czy Brytyjczycy stawiający na usługi czy Polska utrzymując produkcję?

                                                                                  Henryk Piekut

 

 

Komentuje Waldemar Rukść

18-19
Aktualny numer WSZYSTKIE
eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl