Zaawansowany technologicznie despotyzm


08-05-2020 18:53:57

Chociaż globalna epidemia koronawirusa pojawiła się niedawno na nagłówkach gazet na całym świecie, to niektórzy w Chinach wiedzieli o niej od początku grudnia. Dzięki zaawansowanej technologicznie dyktaturze prezydenta Chin Xi Jinpinga informacje te nie zostały upublicznione, a wirus mógł wystartować.

W swojej książce The Perfect Dictatorship: China in 21st Century, norweski politolog Stein Ringen opisuje współczesne Chiny jako „kontrolokrację”, argumentując, że ich system rządów został przekształcony w nowy, radykalnie surowszy i bardziej ideologiczny reżim niż ten, który był wcześniej. „Kontrolokracja” Chin ponosi teraz główną odpowiedzialność za epidemię koronawirusa, która rozprzestrzenia się w tym kraju i na świecie.

Wejście „kontrolokracji”

W ciągu ostatnich ośmiu lat centralne kierownictwo Komunistycznej Partii Chin podjęło kroki w celu wzmocnienia osobistego autorytetu prezydenta Xi Jinpinga, a także rozszerzenia własnych uprawnień kosztem ministerstw oraz rządów lokalnych i terenowych. Władze centralne wprowadziły również utrzymujące się represje wobec sprzeciwiających się osób,  które są odczuwane we wszystkich dziedzinach życia społecznego i politycznego Chin.

Przy tak działającej kontrolokracji zostały zamknięte pewne strony internetowe; zostali aresztowani prawnicy, działacze i pisarze; a ogólny nacisk był wywierany na wypowiedzi online i doniesienia medialne. Co równie ważne, system który Xi wprowadził od 2012 r. jest także motorem rozwoju nowych technologii w Chinach. Przetwarzanie w chmurze, duże zbiory danych i sztuczna inteligencja (AI) są wdrażane w celu wzmocnienia kontroli rządu centralnego nad społeczeństwem.

Złowroga cena milczenia

Pierwszy przypadek koronawirusa pojawił się w Wuhan, stolicy prowincji Hubei, 1 grudnia 2019 r., a już w połowie miesiąca chińskie władze miały dowody na to, że wirus może się  przenosić między ludźmi. Niemniej jednak rząd oficjalnie nie przyznał się do epidemii w telewizji krajowej do 20 stycznia. W ciągu tych siedmiu tygodni policja w Wuhan ukarała ośmiu pracowników służby zdrowia za próbę wywołania alarmu w mediach społecznościowych. Zostali oskarżeni o „szerzenie plotek” i zakłócanie „porządku społecznego”.

Tymczasem rząd regionalny Hubei ukrywał prawdziwą liczbę przypadków koronawirusa, dopóki lokalni urzędnicy nie spotkali się z rządem centralnym w połowie stycznia. W tym przypadku apodyktyczna cenzura i biurokratyczne zaciemnianie zmarnowały wszystkie  okazje do opanowania wirusa przed rozprzestrzenieniem się na Wuhan, miasto liczące 11 milionów ludzi. Do 23 stycznia, kiedy rząd w końcu ogłosił kwarantannę dla mieszkańców Wuhan, około pięć milionów ludzi opuściło już to miasto, wywołując epidemię, która rozprzestrzenia się obecnie w Chinach i na całym świecie.

Miażdżenie wolnej opinii

Kiedy prawdziwa skala epidemii wreszcie stała się oczywista, chińska opinia publiczna wykazywała przewidywalną mieszankę gniewu, niepokoju i rozpaczy. Ludzie używali Internetu, aby wyrazić swoją wściekłość i frustrację. Ale nie trwało to długo,  państwo się tym zajęło; poważnie ograniczyło możliwości dziennikarzy i zaniepokojonych obywateli do dzielenia się informacjami o kryzysie. Następnie, 3 lutego, po tym, jak Xi przewodniczył drugiemu spotkaniu Stałego Komitetu w sprawie epidemii, aparat propagandowy KPCH otrzymał rozkaz „kierowania opinią publiczną i wzmocnienia kontroli informacji”. W praktyce oznacza to, że do monitorowania całej chińskiej opinii publicznej w Internecie wykorzystywane są najnowocześniejsze technologie AI i duże zbiory danych. Kontrolokracja  działa teraz na pełnych obrotach, a algorytmy rozpoznawania twarzy, obrazu i głosu są używane do przewidywania i tłumienia wszelkiej potencjalnej krytyki rządu oraz do tłumienia wszelkich „nieoficjalnych” informacji o epidemii.

7 lutego Li Wenliang, jeden z lekarzy zgłaszających przypadki naruszeń, który próbował wszcząć  alarm o wybuchu epidemii, zmarł na koronawirusa, co wywołało burzę w mediach społecznościowych. Chińska publiczność już zaczęła go upamiętniać jako bohatera i ofiarę, który próbował powiedzieć prawdę. Miliony ludzi korzysta z mediów społecznościowych, aby wyrazić swój żal i domagać się przeprosin od chińskiego rządu oraz wolności słowa.

Despotyzm 4.0

Po raz pierwszy od czasu dojścia do władzy, zaawansowana technologicznie cenzura Xi spotyka się z dużym oporem ze strony milionów chińskich użytkowników Internetu. Kontrolokracja jednak działa. Najprawdopodobniej jednak sama epidemia zostanie wykorzystana do uzasadnienia jeszcze większego nadzoru i kontroli ludności.

Xi jest niezależnym dyktatorem. Ale jego dyktatura daleka jest od „doskonałości”. Jego obsesyjna potrzeba kontrolowania informacji pozbawiła obywateli Chin prawa do wiedzy o tym, co dzieje się w ich społecznościach i – potencjalnie – w ich własnych ciałach.

Od 9 lutego w wyniku epidemii zmarło w Chinach ponad 4600 i zainfekowanych zostało 84 tys. osób (te dane cały czas rosną). Mimo wszystkich zaawansowanych technologii cyfrowych i nadzwyczajnej potęgi gospodarczej i militarnej Chiny są rządzone tak, jakby były przednowoczesną autokracją. Chińczycy zasługują na coś lepszego. Niestety, oni i reszta świata będą nadal płacić wysoką cenę za zaawansowany despotyzm Xi.

Maciej Kamyk

Komentuje Waldemar Rukść

18-19
Aktualny numer WSZYSTKIE
eNOT.pl - Portal Naczelnej Organizacji Technicznej | eNOT.pl